Shadow

Każdy chciałby zatrzymać czas. Premiera u Fredry

Królowa Śniegu – powieść Hansa Christiana Andersena jest kanwą adaptacji, której dokonał Beniamin Bukowski na deskach Teatru Fredry. Punktem wyjścia dla stworzenia przedstawienia, które adresowane jest do dzieci i młodzieży, ale także z pewnością trafia do dorosłego widza, były warsztaty dla dzieci, poprzedzające powstanie sztuki. „Królowa Śniegu” Bukowskiego to podróż każdego z nas przez świat, którego częściami są ból, cierpienie i smutek, jednak te złe odczucia to tylko przywary tego życia – trzeba szukać dobra i miłości samemu.
Adaptacja „Królowej Śniegu”, choć adresowana jest do dzieci w różnym wieku, to z pewnością niesie tyle jasnych i cennych przesłanek traktujących o życiu, że z pewnością zadowoli dorosłego i nawet wybrednego widza. Rzutki spektakl, pełen muzyki, ciekawej scenografii, pięknych kostiumów i rzetelnej gry aktorskiej – jest ciekawą formą wytchnienia, miłego spędzenia czasu. Baśnie Hansa Christiana Andersena, jako celnego obserwatora rzeczywistości i cech ludzkich, które tę rzeczywistość kreują, to ciągle ciekawy i ważny temat do prezentowania w teatrze. – Na baśniach Andersena wychowały się pokolenia ludzi na całym świecie. Każdy nosi w sobie wizję królowej śniegu, bez względu w jakim jest aktualnie wieku, dlatego chcieliśmy zachować ten baśniowy klimat i za sprawą tej baśni, porozmawiać o kwestiach współczesnych, stąd pomysł oddania tekstu w ręce młodego dramaturga i reżysera – mówi o pomyśle sięgnięcia po dzieło duńskiego pisarza Joanna Nowak, dyrektor teatru. Baśnie to przebogaty świat uruchamiający wyobraźnię, wszak występują w nich postacie fantastyczne, wzięte z wierzeń, przesądów, ale zawsze personifikowane z cechami ludzkimi – lód to ból, ciemny las to strach i niepewność, ogród to fascynacja i życie, itd. Reżyser gra tymi formami udanie, prowadząc bohaterkę (Gerda, grana przez Kamilę Banasiak) przez kolejne sceny, podsuwając na jej drodze co chwilę nowych bohaterów. Choć gorzcy, w obyciu nieprzyjemni, nie są zbudowani ze zła – to zło wpadło na nich w ich własnej wędrówce. W konfrontacji z dobrem nieulęknionej Gerdy, jednak to zło ulega lub łagodnieje. Sam reżyser sztuki wyróżnia dwa główne wątki zawarte w przygotowanym przez niego tekście. – Pierwszy wynika ze zbitego lustra, którego nie trzeba się bać, a które pojawia się na początkuhistorii. To lustro sprawia, że wszystko w świecie funkcjonuje na opak – wszystko w nim co dobre odbija się jako złe i odwrotnie. Mamy tu zaburzony porządek świata i doświadczenie zła. Dziecko z tymi zaburzeniami musi się zmierzyć i uporządkować je. To próba zrozumienia dla dziecka, czym ono samo jest, czym jest otaczający świat. Chyba każdy z nas na kolejnych etapach życia tego zła doświadcza i musi się z nim jakoś skonfrontować. W tej baśni dziecko z tej konfrontacji wychodzi obronną ręką. Natomiast drugi wątek tej sztuki, to klasyczna opowieść o dorastaniu, o tym, jak nieoczekiwanie stajemy się dorośli, szczególnie w odkrywaniu i relacjach z drugim człowiekiem – opowiada Beniamin Bukowski. W sztuce warto zwrócić uwagę na ciekawy zabieg scenograficzny z bryłą ulokowaną na środku sceny, która pełni różne funkcje (dom, skute lodem jezioro), a w dodatku staje się miejscem wyświetlania wizualizacji. Właśnie niedawne zakupy nowej technologii przez teatr pozwalają na pełniejsze wykorzystywanie sceny, w tym właśnie wizualizacji. Udanie włącza się nowa technika w poruszanie klasycznej scenografii – jak np. brzozowego lasu czy czarujących kwiatów w ogrodzie, które ruszają się i potęgują odczucia zmysłów. Niebagatelną rolę odegrała muzyka w aranżacji Mateusza Mierzejewskiego. Sztuka ta, to wyzwania aktorskie najwyższej próby, gdyż jak podkreślali na przedpremierowej konferencji prasowej sami aktorzy (wystąpiła ich dziesiątka, tym razem bez gościnnego udziału aktorów z innych scen), młody widz widzi lepiej i nie da się go oszukać. Jeszcze na dwa dni przed prapremierą swojej drogi w sztuce szukała Martyna Rozwadowska, wcielająca się w postać tytułowej Królowej Śniegu. – Cała droga Gerdy w spektaklu to rozmowa o tym, że idzie ona do tej złej, okrutnej, bezdusznej królowej. I tu pojawia się dla mnie pytanie, czy próbować sprostać tym wymaganiom, jaka ta królowa ma być, czy jednak próbować zbudować relacje z partnerem, w tym wypadku z Kajem (Paweł Dobek), odrzucając jaka ona jest, na rzecz ich relacji – jak się poznali, co ich wyniszczało w jakiejś relacji, związku – zauważa aktorka. Spektakl cieszył się dobrym przyjęciem, to kolejny szczery ukłon teatru w kierunku młodego widza, w dodatku z bogatym programem edukacyjnym, poprzedzającym premierę. Warto dodać, że w dniu prapremiery, specjalne wyróżnienie od Marka Woźniaka, marszałka województwa wielkopolskiego, otrzymał Wojciech Siedlecki, za 40-lecie pracy na scenie. ALEKSANDER KARWOWSKI