Kłopoty kadrowe w wielkopolskich szpitalach, także w „Dziekance”

Polską publiczną służbę zdrowia trapią niekończące się problemy, a jednym z ważniejszych, wynikających z ciągłego niedoinwestowania i braku środków finansowych na realnej płaszczyźnie – są problemy kadrowe. Występują one także w wielkopolskich szpitalach zarządzanych przez Urząd Marszałkowski w Poznaniu, jak np. w „Dziekance”. Tutaj, jak i w całej Polsce, zbliża się katastrofa jeśli chodzi o zatrudnienie pielęgniarek. – Sytuacja w szpitalu gnieźnieńskim jest dynamiczna – przyznaje Marlena Sierszchulska, dyr. Departamentu Zdrowia UMWW.
Podczas obrad Sejmiku Województwa Wielkopolskiego 15 stycznia rozmawiano o złej sytuacji służby zdrowia na terenie województwa. Kolejne reformy na szczeblu rządowym, w ocenie dyrektorów wielkopolskich lecznic, nie przynoszą spodziewanych rezultatów, a niekiedy pogarszają i tak złą już sytuację. Ciągłą bolączką są niskie i nieproporcjonalne wynagrodzenia oferowane w szpitalach ich pracownikom. Jak zauważył podczas ówczesnej dyskusji w sejmiku Leszek Sobieski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Koninie, personelu nie interesują problemy finansowe niedoinwestowanych lecznic. Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Dla Nerwowo i Psychicznie Chorych „Dziekanka” w Gnieźnie Marek Czaplicki zauważył, że według raportu organizacji OECD „Health at Glance 2017” wynika, że w Polsce na tysiąc mieszkańców przypada 2,19 lekarza, co jest wynikiem najgorszym w Europie. Podobnie ma się sytuacja w liczbie pielęgniarek przypadających na 1000 mieszkańców, a wynosi 5,2, choć średnia dla krajów OECD to 9. Gorzej w tej materii jest tylko na Litwie, Cyprze, w Grecji i Bułgarii.
– Sytuacja w szpitalu gnieźnieńskim jest dynamiczna – przyznaje Marlena Sierszchulska, dyr. Departamentu Zdrowia UMWW. – I cały czas się zmienia – dodaje. Z danych, które udało nam się pozyskać z Urzędu Marszałkowskiego wynika, że w dwóch pierwszych miesiącach roku, szpital przy ulicy Poznańskiej opuściło 5 lekarzy. Na dzień 28 lutego w lecznicy było zatrudnionych 36 lekarzy specjalistów psychiatrów, a 12 lekarzy było w trakcie specjalizacji. W marcu do zespołu lekarskiego „Dziekanki” mieli dołączyć nowi lekarze, a szpital ciągle poszukuje lekarzy specjalistów w zakresie psychiatrii, chorób wewnętrznych i neurologii, którzy podjęliby pracę w Gnieźnie. Na dzień 28 lutego zatrudnienie personelu medycznego wyższego szczebla kształtowało się następująco: 36 specjalistów psychiatrów, 9 lekarzy specjalistów neurologów, 12 anestezjologów, 7 lekarzy internistów, 6 lekarzy geriatrów, 2 lekarzy radiologów i 3 lekarzy innych specjalizacji (dane Urzędu Marszałkowskiego). W okresie od stycznia 2016 do grudnia 2017 odeszło z „Dziekanki” 14 lekarzy specjalistów, a średnia wieku w tej grupie zawodowej wynosi 50 lat.
Mimo ciągłych ruchów kadrowych, władze wojewódzkie zapewniają, że normy m.in. zatrudnienia pielęgniarek obliczone zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 28.12.2012 r. w sprawie sposobu ustalania minimalnych norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych w podmiotach leczniczych nie będących przedsiębiorcami są zapewnione, choć średnia wieku grupy zawodowej pielęgniarskiej w „Dziekance” wynosi 45 lat, a więcej z nich odchodzi na emeryturę niż przychodzi nowych do pracy. Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, mówi wprost o sytuacji pielęgniarek w Polsce: „Stoimy na krawędzi zapaści”. Mimo że kierunki pielęgniarskie cieszą się zainteresowaniem młodych ludzi, to w kraju pozostaje z nich tylko część. Stąd, jak np. w „Dziekance” pracują opiekunowie medyczni, którzy pomagają pacjentom i pielęgniarkom w ich codziennej służbie. Jak podczas styczniowej sesji Sejmiku Województwa mówił dyrektor „Dziekanki” Marek Czaplicki, efektem braków kadrowych będzie m.in. wydłużanie kolejek oczekujących, konieczność zamykania oddziałów i poradni, czy utrudniania w otrzymani porady lekarskiej. Jak zauważył Maciej Sytek, członek Zarządu Województwa Wielkopolskiego, zmiany wprowadzone przez rząd, tzn. o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych, otworzyły „puszkę Pandory”, bo środki przeznaczone na oddłużanie szpitali przeznaczono na wzrosty płac, które i tak są niskie. Jak zauważył członek zarządu, więcej od pielęgniarki zarabia kasjerka w markecie. Obecnie w „Dziekance” realizowany jest program naprawczy finansów jednostki, który został przyjęty do realizacji w 2017 roku. ALEKSANDER KARWOWSKI