Kolekcja Wrzesińska z opowiadaniem Filipa Springera

Filip Springer to znany reportażysta, fotograf, autor kilku rozchwytywanych książek o architekturze PRL i zmianach urbanistycznych i społecznych przetaczających się przez polskie miasta. To właśnie on został zaproszony do opowiedzenia o Wrześni za pomocą zdjęć w ramach projektu Kolekcja Wrzesińska. Jednak zaskoczył wszystkich i opowiedział, ale za pomocą pierwszego w swym dorobku opowiadania prozatorskiego, w którym zdjęcia to tylko mniej istotny dodatek, w dodatku celowo nieostry.
Września wzorem wielu poważnych miast na świecie dokumentuje przeobrażenia ją dotykające za pomocą fotografii artystycznej. Od 2009 roku za sprawą pomysłodawcy projektu – dziennikarza Waldemara Śliwczyńskiego, do miasta zjeżdżają profesjonalni fotografowie i zanurzają się w przestrzeń miasta. Szukają jego tożsamości, w czasie gdy jego tkanka zmienia się tak intensywnie. Zdjęcia nie zawsze są łatwe i przyjemne, ale często ostre i mocne w swojej wymowie. Ukazują miasto takie, jakie jest widziane przez fotografa przybyłego z innego miasta lub innej części Europy. Mecenasem wydarzenia i wieńczącego go wernisażu prac jest burmistrz Tomasz Kałużny. W najnowszej edycji Kolekcji Wrzesińskiej, jej kurator Karol Szymkowiak, odważył się na zaproszenie do Wrześni Filipa Springera, bystrego obserwatora i analityka zmian dotykających polskie miasta. Choćby jego bestsellerowe „Miasto Archipelag” przyglądało się miastom, które po utracie statusu województwa w wyniku reformy samorządowej zostały wtrącone w chaos rodzącego się kapitalizmu. Obraz wynikły z tego wydawnictwa jest bardzo gorzki. – Zaprosiłem Filipa Springera, bo każdy kto mieszka we Wrześni albo przez Wrześnię przejeżdża widzi, że bardzo wiele tu się zmienia. Powstaje nowa przestrzeń, a ta już istniejąca często dotknięta jest przeobrażeniami. Pomyślałem, że Kolekcja Wrzesińska jest dobra, by te zmiany zarejestrować, ale z drugiej strony w krytyczny sposób spojrzeć na to, co w przestrzeni tego miasta się dzieje – mówi o swoim zamyśle Karol Szymkowiak. Jak dodaje kurator, efekt prac Springera zaskoczył go, bo ten opisał konfrontację zmian zachodzących we Wrześni pod koniec XX wieku z tymi zachodzącymi obecnie, tworząc pierwsze w swoim dorobku opowiadanie „Zegarmistrz”, które toczy się we Wrześni, a traktuje o czasie. Sam Filip Springer przyznał, że przyjrzeniu się Wrześni pomagały doświadczenia z tworzenia „Miasta Archipelag”. – Pomyślałem, jak w przypadku „Archipelagu”, że porównanie katalogów inwestycji, budynków, przestrzeni, jest badawczo ciekawe i jest jakimś tematem, ale potem zacząłem sobie myśleć, że takie skoki modernizacyjne niosą za sobą wiele pozamaterialnych efektów. To nie tak, że modernizacja jest zauważalna, bo powstaje galeria handlowa czy osiedla, tylko że uwarunkowania społeczne się zmieniają – mówi autor. Jak dodaje: – Zafiksowałem się na zagadnieniu czasu i jak go postrzegamy, jak na nas wpływa, co nam daje. To wszystko się tutaj spotkało. Pierwsza proza Springera zawiera zdjęcia, które ni jak mają się do dotychczasowego stylu artysty, który jest także fotografem. Jak sam przyznał podczas spotkania autorskiego we Wrześni, stracił sens w fotografię, we własne umiejętności. Do książki wykorzystał zdjęcia miasta wykonane polaroidem (aparatem do uzyskania zdjęć natychmiastowych), zatem są one przepalone, nieostre, które bardziej pasują do istoty książki. – Wywodzę się ze środowiska reporterskiego, które bazuje na rzeczywistości, więc postanowiłem oderwać się od niej i pobujać w obłoku. Kolekcja Wrzesińska daje wszystkie narzędzia do tego, by sobie poeksperymentować – podkreślił autor. ALEKSANDER KARWOWSKI