Komisja zawnioskowała do starosty. Radni chcą niezależnej kontroli

We wtorek, 28 maja obradowała Komisja Rewizyjna Rady Powiatu Gnieźnieńskiego. Podczas obrad przedstawiono protokół kontrolny trzyosobowego zespołu, który zlustrował przygotowanie Gnieźnieńskiej Kolei Wąskotorowej do sezonu, ale okres kontroli obejmował lata 2014-2018. Członkowie komisji przyjęli protokół większością głosów (6:3) i wniosek skierowany do starosty powiatu gnieźnieńskiego, Piotra Gruszczyńskiego o pilne dokonanie kontroli przez niezależnych audytorów w GKW.
Radni: Edward Załęski – kierownik zespołu kontrolującego oraz Robert Andrzejewski i Zbigniew Bręklewicz (obaj członkowie tego zespołu), kontrowali GKW od 14 do 21 maja. Jak zaakcentował E. Załęski, utrzymanie kolejki w poddanym kontroli okresie (2014-2018) wyniosło ponad 937 000 złotych: – Na razie nie są uregulowane sprawy związane z nieruchomościami. Z przeprowadzonej wizji lokalnej na odcinku Gniezno – Jelonek wynika, że nie ma torowiska, by wyjechać z samego Gniezna. Za kolejkę była osoba odpowiedzialna od 2017 roku i jak wynika z przedstawionych danych, by kolejka mogła jeździć do Jelonka trzeba przeznaczyć 150 000 złotych – naprawa torowiska 100 000 złotych, a taboru – 50 000 złotych. Te 100 000 miały pochodzić z budżetu powiatu, a pozostała kwota z dotacji od samorządu województwa wielkopolskiego. Do marszałka został złożony wniosek o dofinansowanie w tym roku w kwocie 100 000 złotych, a z uzyskanych informacji wynika, że będzie to kwota maksymalnie 70 000 złotych. Na odcinku Gniezno – Anastazewo, jeśli ta kolejka miałaby funkcjonować potrzeba około 2 000 000 złotych. Szacunkowe koszty utrzymania GKW to 330 000 złotych, a generowane przychody to 87 000 złotych, co daje nam ujemny wynik finansowy w kwocie 213 000 złotych.
 Podczas kontroli pytano między innymi o poziom wydatków osobowych związanych z działalnością GKW przez te cztery lata, przewozy, ilość posiadanego taboru, remont jednego z wagonów na kwotę ponad 34 000 zł, demontaż torowiska w pobliżu stacji Gniezno, czy tryb wyboru operatora GKW. Relacjonujący kwestię protokołu E. Załęski na początku obrad wskazał między innymi na rozbieżności dotyczące ilości taboru i fakt, że rozebrane torowisko uniemożliwia jakikolwiek ruch z i do stacji w Gnieźnie. W związku z tą sytuacją w GKW postanowiono również zawnioskować do starosty o pilne dokonanie kontroli przez niezależnych audytorów. – Na część pytań nie dostaliśmy odpowiedzi. Osoba odpowiedzialna za kolejkę do niedawna pracowała w wydziale promocji. Opieraliśmy się na źródłach pisanych przekazanych przez pracowników starostwa i dokumentach przekazanych przez pana Krzysztofa Modrzejewskiego. Natrafiliśmy na wiele nieścisłości w danych. Mamy ograniczoną wiedzę z branży kolejowej. Powiat przejął majątek ruchomy, ale nie przejął ziemi. I tak jest od kilku lat. Gdy nie mamy ziemi, nie możemy czynić nakładów. To poważny problem, tak samo jak pieniądze, gdyż bieżące utrzymanie to około 150 000 – 200 000 złotych i nie mówimy o remontach i innych rzeczach – wskazał R. Andrzejewski z zespołu kontrolującego, który przedstawił zdjęcia z przeprowadzonej wizji lokalnej.
 Starosta gnieźnieński Piotr Gruszczyński, stwierdził, że prezydent Gniezna nie wyraził zainteresowania, by wejść finansowo w GKW. – Na jesień kolej przekaże nam nieruchomości, to około 40 hektarów. Spotykam się z marszałkiem w związku z GKW. Naszym zamysłem jest, by kolejka znalazła się w obszarze kultury. Obecnie najważniejsze to kwestia szpitala i uratowanie „eSTeDe” i chcemy włączyć kolejkę w projekt związany z Centrum Kultury „Scena To Dziwna”. Zgadzam się, że dokumentacja GKW nie jest kompletna. W ogóle część dokumentów nie została nam przekazania – powiedział starosta.  Radna Beata Tarczyńska, była starosta gnieźnieński stwierdziła: – Proszę nie mówić, że na GKW nic nie robiliśmy, Robiliśmy bardzo dużo. Sprawy własnościowe już były na etapie załatwiania w naszej kadencji. – Też jeździłem do ministerstwa w sprawie „własnościówki” i sporo w tej kwestii wyczyściłem – stwierdził były wicestarosta R. Andrzejewski. – Na przestrzeni 11 ostatnich lat stan kolejki się pogorszył. Pieniądze obecnie przekazywane na kolejkę nie są w stanie zaspokoić jej sprawnego funkcjonowania z tytułu remontów. Trzeba połączyć siły – wskazywał P. Gruszczyński.
 Mariusz Mądrowski, etatowy członek Zarządu Powiatu Gnieźnieńskiego natomiast stwierdził: – Mamy plany, że kolejka jeszcze w tym sezonie pojedzie do peronu w Jelonku. Radny Marcin Makohoński: – Szkoda, że nie znaleźliśmy zapisu, kto dzisiaj zajmuje się kolejką. Najpierw ta kolejka była w wydziale promocji, teraz jest w komunikacji. Kolejka wisi w próżni. Przekazywanie ziemi przez PKP to była sprawa długofalowa. Radny klubu radnych PiS wskazał także na jakość taboru, powiedział o pracach wolontariuszy, remoncie wagonu 3AW, wyborze operatora w postępowaniu ofertowym i współpracy z gminami. – Ten protokół nie powinien być dzisiaj głosowany, odłóżmy go w ramach uzupełnienia – poinformował na forum komisji radny M. Makohoński, który pytał: – Czy Zarząd Powiatu przymierza się do sprzedaży taboru? Czy jest koncepcja budowy ścieżek rowerowych w miejscu torów kolejowych GKW? Czy prowadzicie państwo rozmowy z byłym operatorem, jakim było Biuro Utrzymania i Eksploatacji GKW?  – Rozważamy, by pozbyć się zbędnej części taboru, jakim są platformy do przewożenia normalnych wagonów towarowych. Jest ich 12, a sensowne jest pozostawienie jednej lub dwóch do ekspozycji stałej. Projekt Stacja Kultura ma za zadanie pokazać, czym dysponujemy i upamiętnić dorobek historyczny oraz prowadzenie działalności kulturalnej na jednym peronie. Drugi peron posłuży obsłudze ruchu turystycznego. Koncepcje rozwoju kolejki wąskotorowej to były raczej spisem „pobożnych życzeń”. Wolontariusze byli ludźmi nieprzygotowanymi do takiej pracy, a także nieprzeszkolonymi. Działania ich wstrzymałem. Nie możemy potwierdzić sprawności żadnego egzemplarza taboru w Gnieźnie. Co do ścieżek rowerowych, obecnie nie ma żadnej decyzji na ten temat. Obecnie „Bana” nie jest już przewoźnikiem kolejowym, zostało podpisane porozumienie rozwiązujące umowę – odpowiedział M. Mądrowski.
 Jerzy Berlik, były wicestarosta dodał: – Jeśli stwierdzono, że nie było satysfakcjonujących odpowiedzi, trzeba było zapytać chociażby byłego dyrektora promocji Marcina Makohońskiego lub mnie. Proszę podejść jeszcze raz do tego protokółu kontrolnego. Ostatecznie członkowie Komisji Rewizyjnej większością głosów (6 za, przy 3 przeciwnych) przyjęli protokół, wnioskując do starosty o wspomnianą pilną kontrolę przez niezależnych audytorów. JAROSŁAW WALERCZAK