Komu szkolenie, komu?

Szkolenia z kasy Urzędu Gminy dla wąskiego grona radnych i urzędników? Czy w radzie stworzyła się „grupa wycieczkowa”? Takie wątpliwości wysunęła część radnych Rady Gminy Gniezno, którzy usłyszeli, że niedawno odbył się wyjazd szkoleniowy do Sopotu, o którym nic nie wiedzieli. W tle pojawiają się pytania o zasadność dalekich i kosztownych wyjazdów szkoleniowych do popularnych kurortów.
Podczas niedawnego posiedzenia Rady Gminy Gniezno, tuż po odczytaniu informacji Piotra Łykowskiego, przewodniczącego Rady Gminy, o działaniach podejmowanych przez niego w okresie międzysesyjnym, o głos poprosił radny Mariusz Nawrocki. Jego pytanie pod adresem przewodniczącego Rady Gminy wywołało szmer i dyskusje w sali. – Doszły nas słuchy, że ostatnio miało miejsce szkolenie i część rady ponownie w nim uczestniczyła. Czy to jest prawda? Kiedy to było, jakie to było szkolenie i jakie były to osoby? – pytał na forum rady. Początkowo P. Łykowski nie zamierzał udzielić radnemu natychmiastowej informacji na zadane mu pytanie, nie kwapili się do tego także sami radni, którzy wzięli udział w szkoleniu. – Informację przekażę w późniejszym czasie – odparł przewodniczący i dodał, że odpowie, kiedy to pytanie zostanie zadane na koniec sesji, w punkcie obrad „wolne głosy i informacje”. – Pan chyba nie wie, po co pan tam stoi panie Łykowski – nie krył irytacji M. Nawrocki. – Przedstawił pan informację o działaniach przewodniczącego rady w okresie między sesjami, a z tego co wiem, szkolenie miało miejsce właśnie między sesjami, więc moje pytanie jest zasadne. Skoro pan tego nie wie, to na jakiej podstawie to szkolenie się odbyło? – dopytywał radny. – Skoro pan napiera, odpowiem w tym momencie – uległ P. Łykowski. – Szkolenie się odbyło. Udział w nim brała pracownica Biura Rady, wiceprzewodniczący rady i przewodniczący Komisji Rewizyjnej (łącznie radni Łukasz Ciesielski, Paweł Jesiołowski, Zygmunt Lewandowski i Piotr Sobański – przyp. red.). Szkolenie odbyło się w miejscowości Sopot, organizowane przez firmę Suprema Lex, a dotyczyło pracy Biura Rady, informacji o oświadczeniach majątkowych, informacji o przygotowaniu do nowych wyborów – wymienił. Jak poinformował Piotr Łykowski, koszt szkolenia wyniósł 1090 zł od osoby. W związku z ujawnieniem tych informacji radny Nawrocki poprosił o przygotowanie zestawienia szkoleń z ostatnich lat, bo jak przypomniał, pod koniec czerwca 2016 roku też było szkolenie, o którym nie wszyscy w radzie wiedzieli. – Było to bodajże w Kołobrzegu, a koszt szkolenia wynosił bodaj ponad 3 tys. 200 złotych z kawałkiem. Na te szkolenia zawsze jeżdżą te same osoby. Większość rady nie dowiaduje się o szkoleniach. Czy my nie mamy mandatu, żeby w nich brać udział? – nie krył irytacji M. Nawrocki i dodał: – Gdyby była inna sytuacja, złożyłbym wniosek, żeby pana odwołać dzisiaj. Wstrzymam się, bo może te wybory same zadziałają, że pana tu nie będzie.
Przewodniczący Rady nie czekał z odpowiedzią. – Dwie lub trzy sesje temu powiedziałem jasno. Jeśli wpłynie do mnie wniosek o chęci udziału w szkoleniu, to wezmę go pod uwagę. A jak dobrze wiem, osoby, które pracują zawodowo i tak na to szkolenie nie pojadą, bo zadeklarowały, że mają pracę na co dzień – skierował słowa do radnego. – A czy to problem poinformować komisję, że jest szkolenie i znajdzie się jedno miejsce? Można przecież wziąć urlop i pojechać. Poza tym, radna Brykczyńska wnioskowała o to, żeby szkolenia były na miejscu. Wtedy są to mniejsze pieniądze i nie trzeba radnych wyżywiać – odpowiedział radny, na co ponownie podkreślił przewodniczący, że czeka na wnioski od radnych. – Do dzisiaj czegoś takiego nie było – odparł. Na tym dyskusję zakończono, nie wyciągając większych z niej konkluzji. ALEKSANDER KARWOWSKI