Konflikt na linii: ratownicy medyczni – dyrekcja szpitala

W ubiegłym tygodniu do biura Rady Powiatu Gnieźnieńskiego wpłynęło pismo sygnowane przez ratowników medycznych zatrudnionych na umowę o pracę w Szpitalu Pomniku Chrztu Polski w Gnieźnie. W dokumencie podniesiona została kwestia braku wypłaty „w pełnej i prawidłowej formie” podwyżki, przyznanej ratownikom latem tego roku przez Ministra Zdrowia.
– W dniu 18 lipca 2017 r. doszło do podpisania ustaleń po spotkaniu ministra Marka Tombarkiewicza z reprezentacją Komitetu Protestacyjnego Ratowników Medycznych oraz Sekcji Krajowej Pogotowia Ratowniczego i Ratownictwa Medycznego NSZZ „Solidarność” w Ministerstwie Zdrowia. Na ich podstawie przyznany nam został dodatek do wynagrodzenia w kwocie 400 zł brutto (od 1 lipca 2017 r. i kolejne podwyższenie o 400 zł od 1 stycznia 2018 r.). Z posiadanej przez nas wiedzy wynika także, że środki pieniężne na ten cel zostały przekazane do szpitala, w którym jesteśmy zatrudnieni. Jednakże do dnia dzisiejszego przedmiotowy dodatek nie został nam wypłacony – informują ratownicy. – Przed pojawieniem się porozumienia z dnia 18 lipca 2017 roku wielokrotnie prowadziliśmy rozmowy z panem dyrektorem Krzysztofem Bestwiną na temat podwyższenia naszych pensji, niestety bezskutecznie. Zwykle kończyło się na obietnicach bez pokrycia. Pan dyrektor mówił o tym, że kwota 220 zł brutto, którą otrzymywaliśmy od około roku w formie „dodatku kwotowego”, zostanie wciągnięta do podstawy pensji. Po wejściu w życie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych z dnia 1 sierpnia 2017 roku oraz porozumienia z ministrem Tombarkiewiczem z dnia 18 lipca 2017 roku, przysługuje naszej grupie zawodowej podwyżka płacy zasadniczej w wysokości nie mniejszej niż 10% wynikająca z ustawy oraz dodatek w wysokości 400 zł brutto po podpisanym porozumieniu z Panem Ministrem. W tej chwili sytuacja z wynagrodzeniami ratowników medycznych wygląda tak, że dodatek kwotowy w wysokości 220 zł brutto został zabrany; podstawa wynagrodzenia wzrosła o 180 zł po podpisaniu porozumienia między Związkami Zawodowymi a dyrekcją szpitala; dodatek w wysokości 400 zł brutto w ogóle nie jest wypłacany. Dnia 25 września 2017 roku skierowaliśmy pismo do pana dyrektora Bestwiny z prośbą o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji i umówiliśmy się na spotkanie w celu wyjaśnienia wątpliwości. Dnia 10 października 2017 roku spotkanie doszło do skutku, jednak szybko okazało się, iż rozmowa z panem dyrektorem nie prowadzi do ustalenia sposobu wypłaty należnych nam środków. Wręcz przeciwnie, próbowano przekonać nas, iż kwota 180 zł dodatku do płacy zasadniczej to cała kwota, która nam przysługuje i że z tego tytułu została wykonana spłata za miesiące poprzednie. Pomimo iż rozmowy trwały około 1,5 godziny, nie doszło do porozumienia. Ze strony pracodawcy nie padła również żadna propozycja rozwiązania tej sytuacji. Jesteśmy bardzo rozczarowani postawą pana dyrektora oraz zaistniałą sytuacją. Biorąc pod uwagę fakt, iż nasze zarobki są bardzo niskie i nie zmieniły się przez ostatnie 10 lat pomimo przekazanych środków celowych właśnie na podwyższenie naszych wynagrodzeń, nadal nic się nie zmienia. Mając powyższe na uwadze, prosimy o podjęcie działań z Państwa strony, abyśmy należne nam świadczenia w pełnej i prawidłowej formie otrzymali. Zważywszy na kwoty naszych dotychczasowych wynagrodzeń, dodatek ten ma dla nas istotne znaczenie – czytamy w przesłanym dokumencie.
Dokument sygnowany przez ratowników medycznych został wręczony radnym chwilę przed zaplanowaną sesją Rady Powiatu Gnieźnieńskiego, w czwartek, 26 października. Mimo że dyskusja na ten temat nie była zaplanowana, o wyjaśnienie sytuacji opisanej w piśmie poprosił radny Dariusz Pilak, przy okazji omawiania bieżącej informacji dotyczącej sytuacji ekonomicznej SP ZOZ Gniezno. – Czy może nam pan nakreślić tę sytuację, żebyśmy znowu nie byli zaskakiwani – dopytywał radny, zwracając się bezpośrednio do Krzysztofa Bestwiny, dyrektora szpitala. – W 2017 roku Minister Zdrowia doszedł do porozumienia z przedstawicielami ratowników, że dołoży im 400 zł do etatu brutto od lipca tego roku. Jednocześnie wprowadzona została ustawa o minimalnym wynagrodzeniu pracowników służby zdrowia, która też obowiązuje od lipca tego roku i w ramach której jesteśmy zobowiązani podwyższyć wynagrodzenia. Od 2015 roku obowiązuje tzw. podwyżka zembalowa, czyli ministra Mariana Zembali, który podwyższył wynagrodzenia: dołożył dodatkowe pieniądze dla pielęgniarek i położnych po 400 zł dla każdego pracownika i te 400 zł jest przeznaczane co roku, w ten sposób, żeby w 2019 roku było to 1 600 zł dodatku do wynagrodzeń dla pielęgniarek i położnych. Pieniądze dla ratowników medycznych, zatrudnionych w zespołach ratownictwa medycznego i pracujących w ramach systemu ratownictwa medycznego szpital otrzymał w formie aneksu do umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia, na identycznych zasadach jak pieniądze dla pielęgniarek i położnych. I teraz: pielęgniarki i położne dostają dodatkowe wynagrodzenia i ratownicy medyczni mają przyznane dodatkowe takie samo wynagrodzenie jak pielęgniarki, tylko że w niższej kwocie, a my musimy zrealizować wspólnie wzrost wynagrodzeń minimalnych, czyli ustawę o wzroście minimalnych wynagrodzeń. Rozwiązanie tego problemu leży po stronie dyrekcji i organizacji pracowników, czyli związków zawodowych, bo to one są przedstawicielami załogi w rozmowach z pracodawcą. Na tej podstawieze związkami zawodowymi zawarliśmy porozumienie, w którym określiliśmy tryb przekazywania tych środków. Zastosowaliśmy równoległą zasadę w stosunku do pielęgniarek i położnych, i ratowników, czyli z dodatku, który przyznał jeden minister i drugi minister, przesuwamy kwoty do wynagrodzenia zasadniczego i podwyższamy wynagrodzenia zasadnicze, umniejszając ten dodatek, bo ten dodatek miał tę formę, żeby przy wzroście wynagrodzeń minimalnych te pieniądze przekazać. Więc podwyższyliśmy tym pracownikom wynagrodzenie podstawowe i zmniejszyliśmy dodatek oczywiście. I tę zasadę musimy stosować równo, w stosunku do wszystkich grup zawodowych – tłumaczył Krzysztof Bestwina. – Ratownicy medyczni zgłaszają swoje uwagi poprzez dwóch przedstawicieli, którzy jakby nie są reprezentatywni w tym momencie, bo nie mieli pełnomocnictw i upoważnień, przyprowadzili znienacka radcę prawnego na spotkanie, choć chcieli się umówić sami ze mną. W każdym razie spotkaliśmy się i oni przedstawili swoje uwagi, że chcieliby jednak, żeby nie dawać im tych pieniędzy do wynagrodzenia zasadniczego, ale chcieliby je mieć jako dodatek z boku do wynagrodzenia. Ja, jako pracodawca, muszę troszczyć się o całość i mówię, że to byłoby niesprawiedliwe w stosunku do grupy zawodowej pielęgniarek i położnych. No bo nie można podwójnie podwyższyć wynagrodzenia jednej grupie zawodowej, a drugiej grupie zawodowej tego nie zrobić. Więc wspólnie doszliśmy do porozumienia, razem z radcą prawnym i z tą dwójką ratowników medycznych, że wystąpimy do Ministra Zdrowia z prośbą o interpretację: jaki tryb jest właściwy. W naszym przekonaniu właściwe i jest sprawiedliwe w stosunku do grupy zawodowej pielęgniarek i położnych, jest włączenie tego do wynagrodzenia zasadniczego. Ale czekamy na interpretację Ministerstwa Zdrowia. Wiele szpitali ma z tym problem, w jaki sposób te środki rozliczać i podobno zapytań do ministerstwa w tej sprawie spłynęło setki, więc ministerstwo przygotowuje jednolite stanowisko, na które i my czekamy. Jest pewna niecierpliwość, bo ratownicy medyczni, którzy są zatrudnieni na umowach cywilno – prawnych dostają te pieniądze i oni je widzą bardzo bezpośrednio, natomiast pracownicy etatowi dostają to w swoim etatowym wynagrodzeniu, a nie jako dodatek do wynagrodzenia, gdzieś z boku – mówił dyrektor szpitala. Po słowach dyrektora głos zabrał Dariusz Igliński, przewodniczący Rady Powiatu Gnieźnieńskiego, który dopytując jak ta kwestia została rozwiązana w innych placówkach szpitalnych, zaproponował prowadzenie dalszych negocjacji z ratownikami. Radna Natasza Szalaty zwróciła natomiast uwagę na to, że pismo ratowników zostało wręczone radnym pięć minut przed sesją i nie było czasu na dokładne zapoznanie się z treścią dokumentu. Wówczas o głos ponownie poprosił radny Dariusz Pilak. – Jeżeli te pieniądze przyszły na określoną ilość etatów z określonym wyliczeniem, to czy przypadkiem nie należało po prostu tym ratownikom medycznym tego wypłacić? Bo chyba te pieniądze pan otrzymał jako oznaczone dla ratowników na konkretną ilość etatów – stwierdził radny. – Ratownicy medyczni otrzymują te pieniądze, tylko chcieliby je mieć przekazywane w innym trybie – odpowiedział Krzysztof Bestwina. Głos zabrał też radny Leszek Figaj, który stwierdził, że szkoda, iż w sali sesyjnej nie ma drugiej strony, czyli samych ratowników medycznych, zainteresowanych rozwiązaniem tego konfliktu; zaproponował również, by tą sprawą zajęła się któraś z komisji Rady Powiatu Gnieźnieńskiego, np. rewizyjna. Na tym dyskusję zakończono.
KINGA STRZELEC