Shadow

Koniec z „betonozą” rynków polskich miast? W centra ma wracać zieleń. Co czeka nas w Gnieźnie?

Od lat trwa w Polsce negatywny trend złego przebudowywania rynków miast. Nazywane często „rewitalizacją” inwestycje, najczęściej współfinansowane środkami europejskimi, głównie kojarzą się z wycinką drzew, likwidacją innej zieleni i zakrywaniem całej powierzchni betonową lub kamienną powierzchnią. Co roku latem podczas fal upałów mieszkańcy i społecznicy narzekają na takie rozwiązania. Po absurdalnej przebudowie rynku w Kutnie, głos w tej sprawie zabrała Generalna Konserwator Zabytków.
Koniec z rewitalizowaniem zabytkowych rynków miast w formie, która przez ostatnie lata była w Polsce najchętniej realizowana. Chodzi o absurdalne betonowanie niemal całej ich powierzchni z jednoczesnym marginalizowaniem funkcji zieleni. Polskę i zaraz później cały świat zatrwożyła niedawna „rewitalizacja” rynku w Kutnie. Władze samorządowe przebudowały go na kryty parking wyniesiony nad powierzchnię dawnego placu. Mieszkańcy by pospacerować po rynku muszą wdrapywać się na dach obiektu, jednak tam miejsca do znalezienia wytchnienia w upalny dzień wcale nie ma. To już najmocniej uwidoczniło polski problem ze zrozumieniem pojęcia „rewitalizacja”. Latem puste betonowe rynki nagrzewają się do bardzo niebezpiecznych temperatur sięgających niemal 70 stopni Celsjusza. Gdy przychodzą intensywne opady deszczu kanalizacja ma problem z odprowadzeniem dużych ilości wody z betonowego placu. Polska odwraca się od zieleni i to nie tylko na miejskich rynkach. Problem dotyczy całego kraju – jak długi i szeroki. Nie inaczej jest w Gnieźnie. Od lat mieszkańcy z rozrzewnieniem wspominający dawną nieckę fontanny w otoczeniu kwiatów, późniejszą rewitalizację rynku nazywają „patelnią”. Latem nie da się na placu przebywać dłużej niż kilka minut. Skąpo zostawiona zieleń wokół ulicy nie daje oczekiwanej osłony od słońca. W dodatku w ostatnich latach usychały w tej przestrzeni kolejne drzewa lub je po prostu wycinano. Władze miasta zapowiadają jednak podjęcie działań naprawczych. Część chodnika ma być odbrukowana, a w tym miejscu pojawić się mają rośliny. Dosadzone mają też być drzewa. Jednak większej ingerencji w plac się nie przewiduje.
Być może kolejne rewitalizacje takich miejsc jak śródmiejskie rynki będą inaczej oceniane przez wojewódzkich konserwatorów zabytków. „W związku z falą upałów i ostatnimi wpisami dotyczącymi skutków betonowania i „rewitalizacji” rynków miejskich w całej Polsce chciałabym przypomnieć wytyczne, jakie wydałam w roku 2019 dla Wojewódzkich Konserwatorów Zabytków” – zaznaczyła kilka dni temu w mediach społecznościowych Magdalena Gawin, wiceminister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu oraz Generalna Konserwator Zabytków. „Rynek to charakterystyczny element nie tylko większości polskich miast, ale także niektórych wsi. Rynki stanowiły centralną część miejscowości, na której lokalizowano siedziby lokalnych władz i kościoły. Pierwotnie pełniły także funkcje handlowe. Skutkowało to sytuowaniem na nich typowej zabudowy jaką stanowiły sukiennice, kramy, ławy chlebowe i wagi. Na rynkach umieszczano także pręgierze i studnie. W wieku XX funkcja historycznego rynku zmieniła się definitywnie. Razem z nową funkcją rekreacyjną, turystyczną i usługowo-handlową (kawiarnie, restauracje) na rynkach pojawiła się komponowana zieleń z drzewami. Niestety, w ostatnich latach na skutek błędnej interpretacji funkcji współczesnego rynku służby konserwatorskie wydawały zgody na usuwanie drzew i komponowanej zieleni z ich obszarów. Doprowadziło to do nieodwracalnych zmian w ich wyglądzie i licznych skarg mieszkańców. Tak było na przykład w przypadku rewitalizacji rynków we Włocławku, Białymstoku, Skierniewicach i Kielcach. Komponowaną zieleń można jednak pogodzić ze współczesną funkcją rynków, w tym reprezentacyjną (uroczystości, wiece). Należy zatem dążyć do przywrócenia w uzasadnionych przypadkach zieleni – jako ważnego elementu zagospodarowania przestrzeni rynkowych. W tym celu należy przede wszystkim wykorzystywać określone gatunki drzew liściastych (nierekomendowane są drzewa iglaste i tuje) charakterystyczne dla polskiego krajobrazu” – można wyczytać w piśmie minister do konserwatorów.
„Nie robimy remediewizacji rynków polegającej na całkowitej wycince zieleni. Można uczytelnić rynek z zielenią. Wojewódzcy konserwatorzy zgodnie z moimi wytycznymi mają dążyć do przywrócenia zieleni przy kolejnych remontach” – podkreśliła minister Gawin. Te słowa spotkały się z uznaniem miejskich społeczników i ruchów miejskich, które od lat apelują do władz samorządowych i centralnych o zaprzestanie betonowania miejskiej przestrzeni. ALEKSANDER KARWOWSKI