Kto „ogarnia” trzemeszeńską oświatę i czy to już kampania wyborcza?

Gaszeniem kolejnego pożaru w trzemeszeńskiej oświacie zajmowali się radni i burmistrz Trzemeszna na sesji Rady Miejskiej 28 lutego.Nie obyło się bez gorzkich słów pod adresem Krzysztofa Derezińskiego, burmistrza Trzemeszna jak i Mirosława Świerkota, inspektora do spraw oświaty w urzędzie miejskim. Natomiast K. Dereziński oskarżył Sławomira Peno przewodniczącego RM o prowadzeniu na sesji swojej kampanii wyborczej.
Na obrady licznie przybyli rodzice uczniów dowożonych do gminnych szkół z sołectwa Zieleń. Już wcześniej, 14 lutego złożyli oni pismo do burmistrza, w którym nie zgadzali się z planem wprowadzenia od 1 marca zmian godzin dojazdu autobusów dowożących dzieci do szkoły podstawowej nr 1 w Trzemesznie.W sołectwie Zieleń część dzieci dojeżdża do szkoły w Trzemżalu zgodnie z nowymi obwodami szkolnymi, a część „po staremu” do SP nr 1. Obie grupy dzieci dowozi ten sam autobus, co powoduje, że jedna grupa dzieci dowożona jest do szkoły już godzinę przed rozpoczęciem zajęć. Rodzice dzieci trzemeszeńskiej „jedynki” nie zgadzają się z decyzją Mirosława Świerkota, że od 1 marca to ich dzieci będą musiały wstawać już o 6 rano i czekać niemal godzinę w świetlicy szkolnej na rozpoczęcie zajęć. Niestety, od 14 lutego, kiedy pismo dotarło do urzędu, nic w tej sprawie nie zrobiono. Dlatego rodzice postanowili osobiście pojawić się na sesji, aby przedstawić swoje zdanie i przypomnieć burmistrzowi, iż likwidując szkołę w Zieleniu obiecał dogodny dla dzieci dojazd. Pismo rodziców odczytał Sławomir Peno, przewodniczący RM prosząc burmistrza o ustosunkowanie się do niego. Krzysztof Dereziński wyjaśnił, że wstrzymał decyzję inspektora oświaty o zmianie godziny kursów autobusu szkolnego oraz że spotka się w tej sprawie z rodzicami. – Uważam, że w tej chwili to nie jest miejsce, aby ten temat omawiać. To trzeba wyjaśnić na linii pomiędzy rodzicami, dyrektorami szkół, a mną. W tej chwili to jest punkt obrad „wolne wnioski i informacje radnych i sołtysów”. Nie wiem czy pan kampanię wyborczą zaczął, co pan tutaj robi.Naprawdę jest mi trudno się do tego odnieść. Mam coraz większe oczy, jak widzę to, co się dzieje. Ja decyzję inspektora wstrzymałem. Przyznaję, że spotkanie z rodzicami powinno się już odbyć dawno, ale znowu byłem chory. Deklaruję, że takie spotkanie się odbędzie nawet jutro.Uważam, że nie jest to tutaj teraz miejsce na tę dyskusję i uważam, że po raz kolejny nadużywa pan swojej funkcji do tego, żeby tutaj jakieś swoje rzeczy załatwiać. To tak nie powinno się odbywać – stwierdził burmistrz Krzysztof Dereziński. Sławomir Peno odpowiedział, że działa zgodnie ze statutem. – Ci ludzie poszli do pana, ale pana nigdy nie ma. To do kogo mają iść? I gdyby pan był w urzędzie, to poszli by do pana. Dlatego ci rodzice chcą dzisiaj zadać panu pytanie, bo mogą pana tutaj zastać. Dlatego postanowiłem to pismo odczytać, aby pan odpowiedział na nie – stwierdził m.in. S. Peno. W imieniu rodziców głos zabrała Barbara Woźniak. Mama uczennicy „jedynki” pytała, jak ostatecznie dzieci mają dojeżdżać do szkoły, gdyż na dzień 28 lutego nie mają na ten temat żadnych informacji. – Z pokątnych informacji dowiadujemy się, że od 1 marca jest zmiana godzin kursu autobusu. Tutaj w szkole nic nie wiedzą, my nie wiemy, na którą godzinę posyłać dzieci na przystanek. Czy mają stać godzinę, czy pół, czy w ogóle autobus przyjedzie? Jak my teraz mamy podejmować decyzję wobec naszych dzieci? – pytała B. Woźniak. Burmistrz oświadczył, że ubolewa nad zaistniałą sytuacją, zapowiedział, że na razie dowóz będzie odbywał się tak jak do tej pory. Odniósł się także do wypowiedzi S. Peno. – Panie przewodniczący, gdy mnie nie ma w urzędzie, to zawsze jest ktoś, kto mnie zastępuje. Jeśli mnie nie ma w urzędzie to nie oznacza, że nie ma mnie w pracy. Gdy nie ma mnie w biurze, jestem w innym miejscu i co innego załatwiam i z każdej godziny mogę się wytłumaczyć. To co pan mówi jest bardzo złośliwie robione i specjalnie, aby dyskredytować moją osobę – stwierdził K. Dereziński. Burmistrz przeprosił rodziców za zaistniałą sytuację, przyznał, że nie powinna onamieć miejsca. Ustalono także spotkanie z mieszkańcami Zielenia w świetlicy wiejskiej w tej sprawie. – Proszę posłać dzieci do szkoły tak jak dotychczas – stwierdził K. Dereziński. Ta decyzja wołała wątpliwości czy wszyscy rodzice o wstrzymaniu decyzji inspektora się dowiedzą i zaszła obawa, że część z nich pośle dzieci zgodnie z zapowiadaną zmianą, a część tak jak dotychczas. Mirosław Świerkot zadeklarował, że o decyzji burmistrza powiadomi rodziców osobiście. Radni apelowali także do obecnych w sali rodziców, aby w miarę możliwości poinformowali oni pozostałych. Rozgorzała także debata, jak ostatecznie zorganizować dojazdy, aby wszystkie dzieci z sołectwa Zieleń nie musiały wstawać o 6 rano, ani te uczęszczające do Trzemżala, ani te uczęszczające do Trzemeszna. Radny Tadeusz Pawlak pytał, czy naprawdę takie sprawy muszą być omawiane na posiedzeniach rady. – Jak już pan jest nieobecny, to w tej gminie nie ma nikogo, kto by sprawę załatwił? – pytał burmistrza radny Pawlak. – Takie sprawy powinny być załatwione w urzędzie gminy. Od tego są odpowiednie osoby, które biorą za to pieniądze – dodał radny.Krzysztof Dereziński oświadczył, że gdy nie ma go w pracy zawsze jest ktoś, kto go zastępuje. Przede wszystkim jest to wiceburmistrz, ale także merytoryczni pracownicy. – Ja nie mam pretensji do panawiceburmistrza, że on tego „nie ogrania”, ale dlaczego na sesji musimy zajmować się sprawami, które powinny być załatwione w urzędzie – nie odpuszczał Tadeusz Pawlak. Dariusz Jankowski, wiceburmistrz Trzemeszna odnosząc się do słów radnego stwierdził: – Sprawy, którymi się zajmuję staram się „ogarniać”. Ubolewam, że jeżeli nie było pana burmistrza panie nie dotarły do mnie i nie rozmawiały ze mną, bo na pewno bym z należytą uwagą zainteresował się tym tematem i pewne rozwiązania byłyby już podjęte. Ta debata nie byłaby potrzebna dzisiaj. Dzisiaj praktycznie gasimy pożar i takiej sytuacji nie powinno być – przyznał D. Jankowski. Burmistrz Trzemeszna stwierdził, że tego co się stało już nie zmieni. Jednak teraz zrobi wszystko, aby temat rozwiązać szybko i dobrze. –Ubolewam nad tym co się stało, bo jest zimno i rzeczywiście jutro może być zamieszanie. Może tego troszeczkę „nie ogarnąłem”, nie zdałem sobie z tego sprawy – przyznał K. Dereziński. Do całej sytuacji odniósł się radny Grzegorz Koperski. – Fajnie, że rodzice przyszli na sesję, jest większa frekwencja. Tylko to jest zupełnie niepotrzebne. Pismo wpłynęło 14 lutego, czyli były dwa tygodnie ferii, kiedy można było to załatwić. A teraz my zachodzimy w głowę co zrobić, bo dzieciaki będą marzły na czternastostopniowym mrozie. No, chyba coś tu jest nie tak w tym momencie. Ja bym panie burmistrzu pochylił się nad działalnością pana Świerkota, bo to jest któraś sprawa z kolei, gdzie jest zaniedbanie lub nawet zaniechanie pracy przez pana inspektora. Inspektor, który zajmuje się stricte oświatą ma 14 dni na załatwienie sprawy i żeby tego „nie ogarnął”. W każdej normalnej firmie byłyby poważne konsekwencje wyciągnięte od takiego pracownika – mówił m.in. G. Koperski. Po sesji, 1 marca w świetlicy wiejskiej w Zieleniu odbyło się spotkanie z burmistrzem i rodzicami. Jak poinformował Mirosław Świerkot, ustalono na nim, że autobusy jeżdżą na razie bez zmian. Urząd pracuje teraz nad kompromisowym rozwiązaniem dojazdów w tej części gminy. Zostaną opracowane dwie propozycje, które zostaną wkrótce przedstawione rodzicom uczniów do akceptacji.
RENATA PAŁUCKA