Shadow

Latarnia świeci, że ach!

O tym, że jest takie małe miejsce, z którego bije jednak wielka energia okraszona mocnym, ciepłym światłem – wie już wielu gnieźnian. Co więcej – wie o nim coraz więcej mieszkańców kraju! Dzięki oddolnemu zapałowi przy nieużytkowanym obiekcie wodociągowym zawiązała się społeczność, do której przyjeżdżają najwyższej próby muzycy, aktorzy, pisarze, twórcy sztuk wizualnych i po prostu bardzo ciekawi ludzie. To Latarnia na Wenei. Miejsce, którego zazdroszczą gnieźnianom ludzie z Poznania, Konina, Wrześni, Szczecina, czy nawet… Szwajcarii. Znamy już dane i liczby podsumowujące miniony sezon.
Oczywiście, najlepszym podsumowaniem sezonu są uśmiechnięte i zadowolone twarze bywalców tego otwartego, zawsze mile goszczącego każdego człowieka (i zwierzaka) miejsca. Ale kilka liczb, zawsze lepiej dopełnia ten obraz, którego wymalowanie wymaga wysiłku wielu osób. Osób, które za organizację koncertów, spotkań autorskich, wystaw, teatrów, warsztatów – nie biorą dla siebie ani złotówki. Ale na początek przypomnijmy – Latarnia na Wenei to inicjatywa grupy przyjaciół zrzeszonej w Stowarzyszeniu „Ośla Ławka”. W czasach, gdy z kulturą niezależną, niedotowaną hojnie przez instytucje było raczej krucho – postanowiono wziąć sprawy w swoje ręce, bić się o granty zewnętrzne i zrobić coś od gnieźnian dla gnieźnian. Zupełnie za darmo. Dzięki przychylności władz miasta i komunalnej spółki wodociągowej, udostępniono zapaleńcom kawałek ogrodzonego placu przy magazynie wodociągowym nad samą „Weneją” (jeziorem Jelonek). Tam zbudowano mała scenkę, teren pomalowano, upiększono i otwarto jego bramy dla każdego chętnego. Skoro w stworzenie tego miejsca włożyło się serce, serca wdzięczne mu odpowiedziały. Na wydarzenie sezonowe przyjeżdżają tu fani z całego kraju, bo to tu można posłuchać za darmo np. Mikołaja Trzaski, jednego z najważniejszych improwizatorów freejazzu na świecie. A bilet na taki występ gdzieś w kraju kosztuje niemało. Przykładów można mnożyć. Stąd nawet gość ze Szwajcarii, który właśnie Latarnię wybrał na miejsce realizacji swojego artystycznego dyplomu szczerze pozazdrościł Gniezno takiego miejsca. Tegoroczny sezon pod hasłem „I wszystko jasne!” liczył aż 82 dni. W tym czasie w Latarni odbyło się aż 55 wydarzeń kulturalnych. Żadna inna instytucja publiczna w mieście nie może pochwalić się takim wynikiem. Sezon wystartował 16 czerwca, a 6 września odbyło się ostatnie wydarzenie. W tym przedziale czasu zorganizowano tutaj 8 spotkań autorskich (np. Szubrycht, Szydłowska, Bielenia), 12 koncertów (np. ZAMILSKA, Jan Emil Młynarski, Kochliwa Magda, Parasite Jazz), 16 warsztatów (np. z tańca, malarstwa, przerabiania ubrań), 2 kina letnie, 3 lekcje nauki języka francuskiego (i 2 angielskiego) oraz imprezy Czilery – czyli dni otwarte z muzyką, do zwykłego spotkania i rekreacji. Ale Latarnia to inicjatywa otwarta dla każdego, zatem odbywały się tu performance, społeczny spacer historyczny, nieformalne spotkania, czytania wierszy i wiele więcej.
Latarni wraca ponownie w czerwcu, ale organizatorzy nie ukrywają, że mają zapał i chęć tworzyć to miejsce cały rok! Potrzeba tylko możliwości schronienia się w bezpiecznym wnętrzu, a oferta kulturalna miasta będzie bogata, że ach! ALEKSANDER KARWOWSKI
Fot. Sebastian Uciński