Leczenie udaru? Nie we Wrześni. Nowoczesny oddział działa na „pół gwizdka”, bo nie ma finansowania z NFZ

Serial pod tytułem „Co z wrzesińską udarówką” ciągnie się od lat, dogrywane są nowe odcinki, a szczęśliwego happy endu nie widać. Pacjenci czekają, szpital ma gotową kadrę i zasoby, a ciągle brak finansowania usług ze strony NFZ. – Jesteśmy rozgoryczeni – mówi prezes szpitala. NFZ twierdzi, że miejsc „udarowych” w województwie jest odpowiednia ilość i nie zamierza płacić za kolejne łóżka „udarowe” we Wrześni.
Wraz z rozbudową szpitala powiatowego we Wrześni, władze powiatu i samej placówki postarały się o wydzielenie nowoczesnych miejsc do leczenia pacjentów z podejrzeniem udaru. Udary były leczone we Wrześni do 2011 roku. Wtedy rozpoczęły się działania zmierzające do wybudowania nowego bloku szpitalnego. Po jego ukończeniu w 2015 roku, pacjentom oddano 16 łóżek na nowoczesnym oddziale, w tym 4 intensywnej opieki medycznej. Brakowało tylko kontraktu na leczenie tego schorzenia z NFZ. Szpital mimo to leczył pacjentów z podejrzeniem udaru, jednak płacił za te usługi z własnej kieszeni. Droga usługa bez finansowania z zewnątrz nie mogła być kontynuowana. Koszty, które ponosił szpital były na tyle znaczące, że w maju 2017 roku, nowy, zaledwie dwuletni oddział udarowy, został zamknięty. Pacjenci z terenu powiatu byli wożeni do innych ośrodków – w Poznaniu, Gnieźnie, Koninie czy Śremie.
Jednak w przypadku podejrzenia wystąpienia udaru mózgu, liczy się czas. – Pacjent powinien jak najszybciej trafić najlepiej na oddział udarowy z tego względu, że każda minuta jest tu bardzo cenna. Leczenie fibrynolityczne w przypadku udaru niedokrwiennego mózgu możemy zastosować do 4,5 godziny od pojawienia się pierwszych objawów i to jest czas od wystąpienia objawów do podania leku. W ciągu tych 4,5 godziny pacjent musi zostać zdiagnozowany, mieć wykonaną tomografię komputerową i podstawowe badania laboratoryjne, a także być poddany ocenie neurologicznej. Oczywiście im szybciej się to odbywa, tym rokowania dla pacjenta są lepsze. Wszystkie badania, które są niezbędne do podjęcia decyzji o leczeniu, powinny być wykonane w ciągu 45 minut – informuje lek. med. Piotr Frańczak, kierownik oddziału neurologicznego we Wrześni. Gdy liczy się czas, pacjenci jadą karetką kilkadziesiąt kilometrów, a gotowy oddział i przygotowana kadra jest na miejscu we Wrześni. – Te 4,5 godziny to maksymalny czas, w którym możemy zastosować leczenie fibrynolityczne. Po jego upływie pozostaje nam tylko leczenie objawowe i akceptacja stanu, który już niestety, zaistniał. Możemy wówczas próbować za pomocą rehabilitacji poprawiać stan funkcjonalny pacjenta, ale niedowład, który zastaniemy po tych 4,5 godziny, już jest de facto utrwalony – dodaje lekarz.
*NFZ: Łóżek „udarowych” w województwie jest odpowiednia ilość*
O finansowanie leczenia udarów we Wrześni, szpital walczy już od kilku lat. To, że stracił ten rodzaj finansowania, jest pokłosiem reformy służby zdrowia. W 2017 roku Ministerstwo Zdrowia wprowadziło tzw. sieć szpitali. Wrzesińska lecznica znalazła się w tym systemie w pierwszym poziomie tzw. systemu zabezpieczenia, jednak bez finansowania „udarówki”. Powód? NFZ obliczając zapotrzebowanie na ilość łóżek w tym schorzeniu na terenie województwa, brał pod uwagę świadczenia wykonywane w 2015 roku, a wówczas wrzesińska lecznica była w fazie kończenia budowy nowego skrzydła szpitala i takich usług nie wykonywała. Została więc pominięta przy podziale płatności. Szpital mógłby wystartować w konkursie na finansowanie leczenia udarów, jednak NFZ takiego konkursu nie ogłasza.
– Wielkopolski Oddział Wojewódzki NFZ nie planuje konkursu na ten zakres świadczeń, gdyż nie ma ku temu epidemiologicznego uzasadnienia – wyjaśnia brak postępowania konkursowego Marta Żbikowska z Biura Prasowego WOW NFZ w Poznaniu. – 14 funkcjonujących w Wielkopolsce oddziałów udarowych stanowi odpowiednie zabezpieczenie dla mieszkańców regionu. Dodatkowe dwa oddziały zostały otwarte w Szpitalu Klinicznym im. H. Święcickiego UMP oraz w szpitalu w Puszczykowie, ponadto o 5 łóżek (z 25 do 30) powiększono oddział udarowy w Szpitalu Wojewódzkim w Poznaniu. Łącznie, od 2017 roku liczba łóżek udarowych w Wielkopolsce wzrosła z 211 do 248 – dodaje uzasadniając.
Z informacjami, że ilość łóżek „udarowych” w województwie jest wystarczająca nie zgadza się lek. P. Frańczak. – Twierdzenie, że w okolicy jest nadmiar oddziałów udarowych, to nieprawda. W tej chwili wszystkie oddziały udarowe są przepełnione – próby umieszczenia pacjenta na oddziale udarowym w Śremie, Poznaniu, Koninie czy Gnieźnie, wszędzie spotykałyby się teraz z decyzjami odmownymi ze względu na brak miejsc – alarmuje lekarz. Zdziwienia na brak finansowania wrzesińskiej „udarówki” nie kryje nowy prezes wrzesińskiego szpitala, Zbigniew Hupało. –  Jesteśmy rozgoryczeni, bo standard we Wrześni znacząco wykracza poza polskie szpitale – boli niewykorzystany potencjał szpitala. Mamy przygotowany szpital, mamy przygotowany oddział. W ograniczonej ilości i tak leczymy pacjentów udarowych, choć nie tylu, ilu moglibyśmy, ale są przypadki nagłe, kiedy trafiają do Wrześni pacjenci często z odległych miejscowości i zostają u nas. Problem polega na tym, że my leczymy ich za kilkukrotnie niższą stawkę niż oddziały, które mają kontrakt na udarówkę. NFZ co jakiś czas ogłasza konkurs, w którym ocenia potrzeby zdrowotne i poprzez nie kontraktuje dodatkowe świadczenia. Niestety, dziś stoi na stanowisku, że liczba zakontraktowanych oddziałów udarowych jest wystarczająca, z czym się nie zgadzam.
W Polsce brakuje wieloletniej, strategicznej polityki, opartej na danych epidemiologicznych, statystykach, które wskazywałyby, co jest potrzebne. Mamy świetny szpital, przygotowany do leczenia udarów. Pozostaje nam jedynie lobbować za tym, żeby otrzymać finansowanie. Przyznam, że jestem urodzonym optymistą i mam nadzieję, że może nie dziś, może nie jutro, ale w przyszłości uda nam się oddział udarowy zakontraktować – zaznacza.
Poznański oddział NFZ zwraca jednak uwagę na inny problem. – Szpital we Wrześni posiada jedynie pododdział neurologiczny (oddziału chorób wewnętrznych), a jednym z warunków prowadzenia oddziału udarowego jest samodzielny oddział neurologiczny. Aby rozważać rozszerzenie umowy o zakres leczenia udarów, obecnie funkcjonujący pododdział neurologiczny musiałby zostać zakwalifikowany jako samodzielny profil, co nie nastąpiło podczas kwalifikacji oddziałów do sieci w 2017 roku, ani później – wyjaśnia M. Żbikowska. Jednak szpital oddział neurologiczny posiada. W jego strukturze znajduje się pododdział udarowy. Wrzesińska neurologia ma zapewnione finansowanie z NFZ i na tym oddziale leczy się pacjentów z udarem mózgu, jednak te zabiegi są kosztowne – przynajmniej cztery razy więcej niż kontrakt neurologiczny w ramach którego NFZ płaci szpitalowi. – We Wrześni pacjent jest leczony na oddziale nie udarowym, a neurologicznym. Różnica polega na tym, że stawka za neurologię jest dużo niższa. To właśnie ta luka finansowa i to dotycząca tak drażliwego oddziału jak udarówka, gdzie ratuje się ludzkie życie. Skoro szpital wrzesiński osiągnął standardy i jest dobrze wyposażony, to dlaczego musimy wozić pacjentów do szpitali o niższym standardzie lub wyposażonych gorzej? Jakie jest uzasadnienie tego, że dla walczącego o życie pacjenta z Wrześni szukamy miejsca po całym województwie? My jesteśmy gotowi świadczyć te usługi, ale oddział NFZ w Poznaniu jest głuchy na nasze coraz głośniejsze wołanie w trosce o życie i zdrowie pacjentów – pyta Dionizy Jaśniewicz, starostwa wrzesiński.
Podczas niedawnej sesji Rady Powiatu Wrzesińskiego, radni PiS złożyli projekt uchwały intencyjnej, która przywraca w strukturze szpitala oddział udarowy jako samodzielną jednostkę, współfinansowaną z budżetu powiatu. Koszt jego rocznego utrzymania prognozowany jest na ok. 1 mln zł.
W okresie od maja 2017 r. do końca czerwca 2018 r. do wrzesińskiego szpitala trafiło 53 pacjentów ze zdiagnozowanym udarem mózgu. Wszyscy zostali przyjęci i podjęto u nich leczenie. Władze Szpitala Powiatowego szacują, że rocznie w powiecie wrzesińskim leczenia wymaga co najmniej 200 pacjentów z udarem. ALEKSANDER KARWOWSKI
Fot. Powiat Wrzesiński