Shadow

Likwidacja, reorganizacja, czyli co czeka dzieci mieszkające w Domu Dziecka w Trzemesznie

Dom Dziecka w Trzemesznie czekają zmiany i to tak naprawdę jedyna pewna informacja, jaką mogli usłyszeć obecni na sesji Rady Powiatu Gnieźnieńskiego 27 lutego. Czy to będzie likwidacja, czy reorganizacja, a może łączenie z Domem Pomocy Społecznej lub rewolucyjny pomysł przeniesienia do Trzemeszna Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, tego jeszcze nie wiadomo. Piotr Gruszczyński, starosta powiatu gnieźnieńskiego mówił, że Zarząd Powiatu dopiero pracuje nad różnymi koncepcjami i wariantami.
O niepewnej sytuacji Domu Dziecka w Trzemesznie, który funkcjonuje w ramach Zespołu Placówek Wsparcia Rodziny „Droga do Domu” mówiono dzień wcześniej na sesji Rady Miejskiej Trzemeszna. Burmistrz Krzysztof Dereziński zapowiedział wówczas, że wybiera się na sesję powiatu, gdzie wyrazi swoje zaniepokojenie i obawy co do ewentualnej likwidacji tej placówki. Tak też się stało, na sesję powiatową przybył burmistrz Trzemeszna wspierany przez Benedykta Nitkę, przewodniczącego Rady Miejskiej Trzemeszna oraz radny Daniel Bisikiewicz. Zmiany, jakie planowane są w domach dziecka – zarówno trzemeszeńskim jak i gnieźnieńskim – wynikają z przepisów, które trzeba wprowadzić do końca tego roku. Określają one, że domy dziecka nie mogą liczyć więcej niż 14 dzieci. W zamyśle ustawodawcy w ten sposób mają zostać stworzone lepsze warunki życia dla podopiecznych tych placówek. Obecnie w Trzemesznie mieszka 30 podopiecznych.
W czwartek, 27 lutego na sesji Rady Powiatu Gnieźnieńskiego planowano podjąć uchwałę łączącą Dom Dziecka w Gnieźnie i Dom Dziecka w Trzemesznie z równoczesnym oddaniem tych placówek pod zarząd Powiatowemu Centrum Pomocy Rodzinie w Gnieźnie. Ta uchwała w żaden sposób nie przesądzała wprawdzie o losie samych dzieci mieszkających w obu placówkach, jednak zaniepokoiła trzemeszeńskie środowisko, które jak podkreślał K. Dereziński obawia się, że jest to pierwszy krok do zlikwidowania Domu Dziecka w Trzemesznie. W podobnym tonie jeszcze przed sesją wypowiadała się Elżbieta Jasek, dyrektor Zespołu Placówek Wsparcia Rodziny „Droga do Domu” w Trzemesznie. – Nasze obawy wynikają z niewiedzy, jak będzie wyglądać przyszłość placówki od 2021 roku. Słyszeliśmy o różnych koncepcjach, funkcjonujących w nieformalnej przestrzeni publicznej. Ta niewiadoma sprawiła, iż wszyscy zaczęli się bać o przyszłość wychowanków, którzy musieliby zmienić środowisko, w którym przebywają – podkreślała. Dlatego Marek Gotowała, radny powiatowy z Trzemeszna złożył wniosek o wykreślenie z porządku obrad tej uchwały. Większość radnych przychyliła się do tego wniosku. Mimo to Piotr Gruszczyński, starosta gnieźnieński zdecydował się przekazać zebranym informacje związane z tym tematem. Przyznał, że Zarząd Powiatu pracował nad różnymi koncepcjami reorganizacji domów dziecka w ten sposób, aby sprostać narzuconym odgórnie wymogom, niestety, z niezrozumiałych dla niego powodów do opinii publicznej przeszła ta najmniej optymistyczna dla Trzemeszna. Podkreślił również, iż zdjęty projekt uchwały nie mówi nic o jakiejkolwiek likwidacji placówki, a jest motywowany optymalizacją kosztów administracyjnych tych placówek. (Uchwała ta miałaby przynieść około 70 tys. złotych rocznie oszczędności).
Piotr Gruszczyński nie krył rozczarowania, iż do opinii publicznej wyciekły tylko „koncepcje najbardziej drastyczne”. Starosta podkreślał, że w obecnej sytuacji finansowej powiatu konieczna jest optymalizacja kosztów. Jednym ze sposobów tej optymalizacji jest lepsze wykorzystanie posiadanego majątku w postaci nieruchomości. – W Trzemesznie mamy świetny obiekt, miałem okazję go wizytować. Obiekt, który składa się z dwóch niezależnych nieruchomości. Obiekt, który w mojej ocenie i mojego zarządu absolutnie nie jest optymalnie wykorzystywany. Dlatego szukaliśmy różnego rodzaju rozwiązań związanych z tą jednostką i nieruchomością – mówił P. Gruszczyński, zaznaczając, że presję na podjęcie działań w tym temacie dodał fakt, że od 2012 roku ustawodawca zdecydował o odchodzeniu od funkcjonowania dużych domów dziecka.
W swym wystąpieniu starosta gnieźnieński mówiło o różnych koncepcjach dalszych losów trzemeszeńskiej placówki, m.in. o tak zwanym modelu skandynawskim. Polega on na łączeniu domów dziecka z domami opieki społecznej. Inny pomysł na optymalizację budynków w Trzemesznie to przeniesienie tam PCPR. Starosta kilkakrotnie podkreśla, że to tylko koncepcje nad którymi Zarząd Powiatu pracuje.
Podczas dyskusji opozycyjni radni powiatowi wskazywali, że dotychczas byli odcięci od informacji związanych z zamysłami Zarządu Powiatu co do placówek opiekuńczo – wychowawczych. Radny Marcin Makohoński dziwił się staroście, iż ubolewa nad wyciekiem informacji z zamkniętych dla opozycji spotkań. – No cóż, jaki przewodniczący takie struktury, trudno się dziwić – skwitował tę sytuację M. Makohoński. Piotr Gruszczyński natomiast ripostował: „jaki przewodniczący takie wyniki w wyborach samorządowych”. Radna Natasza Szalaty także ubolewała nad brakiem przepływu informacji. – Bardzo się cieszę panie starosto, że rozmawiał pan chociaż z częścią radnych, bo chciałabym przypomnieć, że rada powiatu to 27 radnych. Mimo wszystko, że jesteśmy w mniejszości nie zostaliśmy o niczym poinformowani – mówiła. Radna kilkakrotnie wskazywała, że według niej nie jest do końca jasne, czy chodzi w usuniętej z obrad uchwale o likwidację, czy połączenie. – Prosiłabym na przyszłość, że jeżeli macie jakieś pomysły, abyście mieli odwagę nas o nich powiadomić – mówiła N. Szalaty.
O tym, jak dobrze funkcjonującą placówką jest Dom Dziecka w Trzemesznie mówił radny Leszek Figaj.– Jeżeli coś tak dobrze funkcjonuje po co to zmieniać – pytał. Dalsza dyskusja nie obyła się bez kolejnych złośliwości i tarć politycznych. Już poza salą poseł PiS Zbigniew Dolata wskazywał, że gdy powiatem rządziło jego ugrupowanie, wówczas zarząd powiatu współpracował z gminą Trzemeszno i wychodził naprzeciw oczekiwaniom społeczności Trzemeszna np. w sprawie przejęcia szkół ponadgimnazjalnych. Natomiast w sali obrad dyskusję w tym temacie zakończyło dopuszczenie do mównicy przedstawicieli trzemeszeńskiego samorządu. Krzysztof Dereziński, burmistrz Trzemeszna zapewniał, że nie chce wchodzić w cudze kompetencje i rozumie konieczność dostosowania funkcjonowania domów dziecka do obowiązujących przepisów. Jednak zaniepokoiła go możliwość likwidacji placówki w Trzemesznie, z którą osobiście jest bardzo związany. – Mój głos to nie będzie żaden wojenny, tylko powiem to, co mi leży na sercu. Nie zamierzam dyskutować z aktami państwowymi. Nie zamierzam wtrącać się w program oszczędnościowy powiatu, czy próbować państwa do czegoś zmuszać, ale mam prawo czuć się zaniepokojony tym co się dzieje – mówił K. Dereziński. Burmistrz Trzemeszna podkreślił, że być może za mało wie o planach Zarządu Powiatu. Wskazywał, że dzieci w Domu Dziecka w Trzemesznie są sierotami społecznymi, które swoje przeżyły i fundowanie im kolejnej traumy jest czymś niezrozumiałym. – Nie ma dziś oficjalnie nic o likwidacji tego domu. Jednak cieszę się, że postanowiliście państwo dzisiaj nad uchwałą nie procedować – podkreślał. Burmistrz zawrócił się do Zarządu Powiatu o włączenie jego osoby w dyskusję o przyszłości tej placówki. – Przyrzekam, nie przyjadę pieniaczyć, ale spokojnie dyskutować. Temat na sesję powiatu zapewne jeszcze wróci.
RENATA PAŁUCKA