Shadow

Ludzie niechciani, czyli mieszkańcy budynku socjalnego

Lokatorzy budynku socjalnego w Jastrzębowie, gmina Trzemeszno, zdaniem pozostałych mieszkańców tej miejscowości demoralizują dzieci i młodzież, spożywają alkohol w miejscach publicznych i nie pozwalają dzieciom na korzystanie z boiska wiejskiego. Interpelację w tej sprawie do burmistrza Trzemeszna złożył radny Tadeusz Pawlak.
**
Budynek, a raczej schronisko socjalne powstało w budynku po byłej szkole podstawowej w Jastrzębowie w 2013 roku. Schronisko znajduje się w centrum wsi, sąsiaduje z boiskiem i z placem zabaw dla dzieci. Jest to budynek, w których kwaterowane są osoby zalegające z opłatami za zajmowane przez siebie dotychczas lokale, są to często osoby borykające się z różnymi problemami, nie tylko finansowymi. Funkcjonuje tutaj 15 mieszkań, na parterze i na piętrze. Na każdym poziomie powstały wspólne ubikacje z umywalniami. Na parterze jedno pomieszczenie przeznaczono na 4 kabiny prysznicowe. Ciepła woda w natryskach i umywalkach z założenia miała być dostępna z automatu na żetony. Wszystkie pokoje są ogrzewane elektrycznie grzejnikami zamontowanymi na stałe do ścian. Gmina na dostosowanie budynku poszkolnego na schronisko wydała 465 759 zł. Po czterech latach funkcjonowania schroniska mieszkańcy Jastrzębowa mają dość takiego sąsiedztwa. Skarżą się, że lokatorzy burzą ich spokój, wkraczają na teren prywatnych posesji, zaczepiają mieszkańców, zachowują się wulgarnie, dewastują pomieszczenia, z których sami korzystają. Radny Tadeusz Pawlak w swej interpelacji dopytuje się, ile gmina Trzemeszno płaci za utrzymanie tego budynku oraz w miarę możliwości podanie stanu zadłużenia każdego z lokatorów. Oczekuje też interwencji w tej sprawie odpowiednich służb, m.in. Sanepidu. O to, czy skargi mieszkańców są słuszne zapytaliśmy mieszkańców bloku socjalnego. Stan budynku wygląda bardzo dobrze tylko z zewnątrz. Po schronisku oprowadził nas jeden z lokatorów. Od samego początku wskazuje na brak drzwi wejściowych, zastrzega, że nie było ich także zimą. Najgorszy jest jednak stan toalet i pryszniców. Te ostatnie już dawno nie spełniają swych funkcji. Automaty na ciepła wodę nie działają od dawna, a stan higieniczny tych pomieszczeń jest fatalny. Podobnie jest w toaletach, do jednej z nich nie można nawet wejść, bowiem fekalia znajdują się dosłownie wszędzie. Ci lokatorzy, z którymi udało nam się porozmawiać przyznają, że zdarzają się tutaj burdy, a za ten stan obwiniają się nawzajem. Zdecydowanie jednak zaprzeczają, żeprzeganiają dzieci z boiska czy że je zaczepiają. Mieszkańcy schroniska wskazują, że za taki stan budynku nie tylko oni odpowiadają, ale także inni mieszkańcy Jastrzębowa, którzy przychodzą tutaj spożywać alkohol. Lokatorzy wskazują, że są pozostawieni sami sobie przez gminę i nikt się nimi nie interesuje. Narzekają na zagrzybione ściany, ogrzewanie na prąd, którego kosztów nie są w stanie pokryć. Zresztą obecnie wielu lokatorów ma prąd odcięty z uwagi na niepłacenie rachunków. Sami przyznają, że nie chcą tutaj mieszkać. Część zamieszkałych tu osób to także osoby starsze lub niezaradne życiowo. Większość osób niegdzie nie pracuje, twierdząc, że do Jastrzębowa nie docierają autobusy. Dariusz Jankowski, wiceburmistrz Trzemeszna nie zgadza się z zarzutami, iż gmina nie nadzoruje budynku. Wskazuje także na fakt, że spełnia on swoje zadanie. Niemal w stu procentach osoby, które tutaj mieszkają zostały zakwaterowane na skutek wyroków sądowych. Kilka osób wyszło z zakładów karnych. Tym ludziom gmina musi zapewnić dach nad głową. – Warunki, jakie gmina zaoferowała tym osobom nie są złe, co innego jest fakt, jak te osoby dbają o to mienie – mówi D. Jankowski. Czynsz, jaki obowiązuje w mieszkaniu socjalnym to 1,07 zł za metr kwadratowy, a trzeba zaznaczyć, że są to małe mieszkania, do 33 m kw. Niestety i z tymi płatnościami lokatorzy zalegają. Gmina wskazuje, że były też przypadki nielegalnego podłączania mieszkań do prądu z klatki schodowej. Gmina udaremniła ten proceder zmieniając napięcie zasilania lamp w korytarzu na 24 V. Budynek jest nadzorowany i konieczne naprawy są przeprowadzane, cyklicznie przeprowadzane są dezynfekcje. Natomiast o codzienną higienę i porządek powinni dbać sami lokatorzy. Dariusz Jankowski podkreśla, że jeżeli dochodzi do zakłócania porządku publicznego, gmina będzie na to reagowała. Wiceburmistrz stwierdził, że zarzut braku dojazdu do pracy jest tylko wymówką, aby tej pracy uniknąć. – W dzisiejszych czasach, jeśli ktoś chce pracować, na pewno pracę znajdzie – mówi.
RENATA PAŁUCKA