Shadow

M. Walczak chce „sterować” pracą Rady Miejskiej?

Marek Walczak, mieszkaniec Ostrowitego w gminie Trzemeszno, to aktywny obserwator działań trzemeszeńskiego samorządu. Tym razem swoją uwagę skierował na Daniela Bisikiewicza, wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej i przewodniczącego komisji społecznej w radzie.Zdaniem M. Walczaka, Daniel Bisikiewicz powinien być odwołany z piastowanych przez niego funkcji. Swoje racje wyraził w piśmie do Rady Miejskiej, gdzie wniosek umotywował w siedmiu punktach, zarzucając w nich D. Bisikiewiczowi bierność w rozwiązywaniu problemów mieszkańców gminy, poczynając od zaorywania dróg gminnych, kolejek do lekarza, zatruwania ściekami trzemeszeńskich jezior, aż po problemy oświatowe.
*O to, jaki będzie los tego pisma zapytaliśmy Sławomira Peno, przewodniczącego rady. – Obecnie wszyscy radni zostali powiadomieni o takim piśmie. Pismo zostało przesłane również do kancelarii prawnej obsługującej naszą gminę, po otrzymaniu opinii podejmę odpowiednią decyzję – mówi S. Peno. Przewodniczący rady zapytany co sądzi o samych zarzutach wobec swojego zastępcy odpowiedział: –Uważam, że jedna osoba w gminie nie może decydować o tym, czy odwołać pana Bisikiewicza z jego funkcji. Jest to moim zdaniem ingerowanie w pracę rady, tym bardziej, że zostało 6 miesięcy do końca kadencji. W radzie powinien panować do czasu wyborów spokój, powinniśmy się zająć pracą merytoryczną. *O komentarz do działań Marka Walczaka poprosiliśmy również Daniela Bisikiewicza. – Ja jestem zaniepokojony zachowaniem tego pana. Z zarzutami zawartymi w piśmie do Rady Miejskiej kategorycznie się nie zgadzam. Są one całkowicie bezpodstawne i nieracjonalne. Do każdego zarzutu odniosę się merytorycznie na najbliższym posiedzeniu połączonych komisji rady, czyli 21 marca. Jestem na to przygotowany – podkreśla Daniel Bisikiewicz. Wiceprzewodniczący rady wskazał, że zarzuty Marka Walczaka są chybione i niezasadne. Większość z nich ponadto dotyczy spraw związanych z gospodarką i rolnictwem, a ta dziedzina jest zgodnie ze statutem rady miejskiej w kompetencji komisji finansowej, której pełna nazwa brzmi: Komisja *finansowa, rozwoju gospodarczego i obszarów wiejskich Rady Miejskiej Trzemeszna. – Bardzo sobie cenie współpracę z panią Marią Sobieszak, przewodniczącą komisji finansowej i uważam że swoje funkcje sprawujemy należycie. Nigdy się nie zdarzyło, bym był obojętny na jakiś problem, z którym zwrócono się do mnie, niezależnie czego dotyczył. W każdym przypadku zgodnie z moimi kompetencjami starałem się pomóc i w wielu przypadkach była to pomoc skuteczna – mówi D. Bisikiewicz. Wiceprzewodniczący rady miejskiej uważa także, że ostatnie zachowanie Marka Walczaka wobec jego osoby ma podłoże polityczne. – W Polsce mamy wolność słowa, ale nie oznacza to, że można kogoś publicznie szkalować. Moja rodzina jest związana z Trzemesznem od wielu pokoleń i nie mogę pozwolić, aby mnie i moich najbliższych w taki sposób oczerniano. Mogę wszystkich zapewnić, że staram się pełnić swój mandat radnego jak umiem najlepiej. Pełnienie funkcji wiceprzewodniczącego rady to dla mnie zaszczyt. Nadal będę robił swoje i podejmował działania dla dobra mieszkańców Trzemeszna. Uważam, że źle się dzieje w trzemeszeńskiej polityce. Jestem tym zaniepokojony – dodaje Daniel Bisikiewicz. *
Ustawa o samorządzie gminnym  w art. 19 oraz ustawa o samorządzie powiatowym  w art. 14 w sposób jednoznaczny regulują kwestie odwołania przewodniczącego oraz wiceprzewodniczących rad*.* Z wnioskiem o odwołanie może wystąpić wyłącznie grupa radnych nie mniejsza niż 1/4 ustawowego składu rady. Do odwołania wymagana jest bezwzględna większość głosów w obecności co najmniej połowy ustawowego składu rady. Głosowanie jest tajne. Trudno zatem odnosić się poważnie do wniosku autorstwa M. Walczaka, zwłaszcza, że jest on napisany tylko w jego imieniu.**
*RENATA PAŁUCKA*
****
**