Mateusz Skrzydlewski, czyli świat groteski bez maski

W Gnieźnie bez trudu można spotkać artystów – także młodszego pokolenia – którzy tworzą swoje wytwory z wielu dziedzin sztuki, jednak nie naciskają na szersze propagowanie tej twórczości i cieszą się uznaniem mniejszych kręgów odbiorców, za to bardzo lojalnych i szczerych. Mateusz Skrzydlewski jest przykładem tego typu postaci. Choć wielu ludziom, szczególnie starszego pokolenia odbiorców sztuki, jest nieznany – to w kręgach alternatywnych, tworzących poza głównym nurtem, jest postacią wybitną. Wreszcie doczekał się wernisażu swoich prac w MOK w Gnieźnie.
Skrzydło Straszydło – to pseudonim, którym sygnuje swoje prace z zakresu rysunku, tatuażu, rzeźby, scenografii, charakteryzacji, muzyki, tworzenia obrazów wideo i wreszcie masek – Mateusz Skrzydlewski, „reprezentant Winiar” – jak mówią o nim niektórzy. To właśnie na tym osiedlu stworzył większość swoich prac i z nim jest identyfikowany. W przestrzeni miasta pojawił się ze swoimi produkcjami raperskimi i wideoklipami, w których występują wykreowane przez niego dziwaczne postacie w maskach. Zarówno teksty jak i same produkcje wideo są błyskotliwe i czerpiące garściami z psychodelii, ale także pastiszowo i przewrotnie trzymają się groteski. Jednak rap to jedna strona, ale druga i bardzo mocna, to żywe i fantazyjne malarstwo oraz produkcja masek, które właśnie podziwiać można w jego klipach. Dość późno, ale jak najbardziej słusznie, „Skrzydło” doczekał się wystawy swoich prac w Dużej Galerii MOK, co jest zasługą jej szefowej – Iwony Wiśniewskiej.
Sama wystawa nazywa się „Od strony maski” i to maska jest po niej przewodnikiem. – Po długim etapie poszukiwań i eksperymentów zrozumiałem, że ekscytująca mnie od dawna maska, będzie elementem, który pozwoli mi połączyć wszystkie techniki, w których działam – mówi artysta. Publiczna prezentacja prac, które stworzył dotychczas „Skrzydło”, jest pewnym ważnym przystankiem w jego artystycznej drodze. – Pozwoli mi zamknąć pewien etap przed przejściem w kolejny. Wystawa to ok. 60 prac, które powstały w ciągu ostatnich 10 lat. To podróż przez rozwój technik w jakich się poruszam – podkreśla. Wystawa to zestawy masek z kartonu, ale i także bardziej zaawansowane z lateksu oraz obrazy i zdjęcia.
Tło muzyczne to produkcje własne artysty, a dużą część swych dzieł tworzył we współpracy z Michałem Mockiem, Basią Padiasek i Jarosławem Zarembą. – Ten klimat moich prac może dla wielu wydawać się mroczny. Dla mnie jest groteskowy, surrealistyczny, z pogranicza horroru i komedii. Zresztą w estetyce horroru poruszam się dość swobodnie – opowiada M. Skrzydlewski. – Sztuka ma różne oblicza i piękno dla każdego z nas jest inne. Dla niektórych ta wystawa może być szokująca, ale po rozmowie z Mateuszem wiem, że to ironia, groteska i mroczna strona wyobraźni – przyznaje I. Wiśniewska. – W tę wystawę trzeba się wpatrzeć by ją zrozumieć – podkreśla. Wystawę można oglądać w Dużej Galerii MOK do końca czerwca. ALEKSANDER KARWOWSKI