Shadow

Miasto pójdzie do sądu z wykonawcą ulicy Wolności

Opóźnienia, zła organizacja pracy, jakość oddanych już do użytku części drogi. To jedne z wielu zarzutów, które w kierunku wykonawcy remontowanej właśnie ulicy Wolności wysuwa magistrat Gniezna. Firma poprosiła właśnie miasto o wydłużenie terminu ukończenia inwestycji, a kierowcyi mieszkańcy południowej części miasta, klną na sam remont i to – jak jest on prowadzony. „Gdybym ja był wykonawcą, to ze względu na swój własny wstyd i renomę, pracowałbym do godziny 20 i przyspieszył to” – mówi wiceprezydent miasta.
 Remont ulicy Wolności w Gnieźnie trwa już ponad rok. To jedna z najdłużej realizowanych miejskich inwestycji. Choć termin oddania drogi do użytku mija pod koniec kwietnia, to wykonawca poprosił magistrat o przedłużenie tego terminu. Na placu budowy praktycznie hula wiatr, roboty drogowe posuwają się ospale, a w pracy w ciągu dnia przebywa zaledwie garstka robotników. Także sama jakość już oddanego do ruchu fragmentu ulicy, budzi poważne zastrzeżenia. Nawierzchnia jezdni jest tu pofalowana, a magistrat rozważa, czy w ogóle ulicę od firmy w tej formie odbierze. Jak na minionym posiedzeniu komisji gospodarki Rady Miasta Gniezna mówił Jarosław Grobelny, wiceprezydent Gniezna, on sam nie wie, kiedy ulica będzie ukończona. Wykonawca tłumaczy się, że na przeszkodzie do terminowego ukończenia drogi stanęły kolizje mediów w drodze oraz warunki atmosferyczne. Miasto te argumenty analizuje. – Jestem na tej ulicy praktycznie codziennie. Próbujemy wskazywać wykonawcy pewne możliwości usprawnienia prac na budowie. No niestety, ale firma ma problem organizacyjny. Życzyłoby się, by roboty były prowadzone np. do godziny 19, czy w soboty. To by znacznie przyspieszyło tempo prac. Nie ukrywam, że po mocnym spięciu z wykonawcą sytuacja się nieco poprawiła. Nie ma już przestojów jeśli chodzi o tok robót. Chcielibyśmy, by prace postępowały szybciej, ale nie zmusimy wykonawcy, by pracował na wydłużonym dniu. To jego kwestia – tłumaczy wiceprezydent Grobelny.
*Jakość inwestycji zostanie oceniona przez sąd*
 Jak mówi Tomasz Dzionek, radny miejski, ukończona już część ulicy ma kształt nieakceptowalny. – Mieszkańcy mówią, że jezdnia ma gorszy stan niż przed rozpoczęciem robót. Są tu straszne fale – obrazuje. Jak tłumaczy wiceprezydent, tego fragmentu drogi miasto jeszcze formalnie nie odebrało. – Tej warstwy ścieralnej nie odebraliśmy. Nie ukrywam, że ta sprawa skończy się w sądzie – podkreśla J. Grobelny. Jak dodaje, dziś miasto zrywać umowy z wykonawcą nie będzie, bo to tylko przedłuży sam remont ulicy. Ale po zakończeniu inwestycji w takim kształcie ona nie będzie odebrana. – Pójdziemy na drogę sądową, by wymusić na wykonawcy położenie nowej warstwy ścieralnej – informuje. Rozważane jest także wprowadzenie kar umownych w związku z niewywiązaniem się wykonawcy z ukończeniem prac w terminie. Jak zauważa wiceprezydent, ta inwestycja przy dobrej organizacji pracy byłaby ukończona w pół roku, a trwa już ponad rok. – Ubolewam nad tym, bo firma to realizująca ma doskonały sprzęt i możliwości, ale nie ma organizacji. Sami państwo widzą. Liczyliśmy, że ta inwestycja będzie ukończona w roku poprzednim, a w tym dokonamy tylko płatności. Rozwlekło się to niesamowicie. Ubolewamy nad tym. Robimy codziennie zdjęcia, liczymy ludzi na budowie, jesteśmy tutaj każdego dnia, ale nie zmusimy wykonawcy, by po godzinie 15 byli tam ludzie. Gdybym ja był wykonawcą, to ze względu na swój własny wstyd i renomę, pracowałbym do godziny 20 i przyspieszył to. Ale jest jak jest – rozkłada ręce Jarosław Grobelny. Jak dodaje, to lokalna gnieźnieńska firma, która daje zatrudnienie mieszkańcom naszego miasta, ale są obawy w magistracie, czy w przypadku kolejnych miejskich inwestycji drogowych, ta sytuacja się nie powtórzy.
 Miasto staje do przetargu o wybranie wykonawcy przebudowy ulicy Kokoszki. Co jeśli przetarg wygra ta sama firma, która nie daje sobie rady z ulicą Wolności? – Ta inwestycja jest naszą solą w oku i na kilka wcześniejszych inwestycji realizowanych przez tę firmę, też były narzekania – zauważa Tomasz Dzionek, ale jak odpowiada Jarosław Grobelny, miasto ma tu związane ręce. – Nie ma możliwości wyeliminowania tego wykonawcy. Chyba, że go wyrzucimy z budowy. Cena w przypadku ulicy Wolności nie była jedynym kryterium, natomiast wykonawcy mogą zawiązywać konsorcja. W przetargu na ulice Kokoszki zawrzemy zapisy, które powinny przyspieszyć realizację tej inwestycji, ale nie mamy gwarancji, że nie wystąpi jakieś nowe konsorcjum, które udzieli sobie wzajemnie doświadczenia i nie pojawi się nam wykonawca, który sobie nie poradzi. Liczymy, że zostanie to przeprowadzone w sposób zadowalający nas. Niestety, ale tego wykonawcę remont ulicy Wolności przerósł – podsumowuje Jarosław Grobelny. ALEKSANDER KARWOWSKI