Shadow

Mieszkańcy nie chcą farm fotowoltaicznych

Mieszkańcy Woli Skorzęckiej oraz pobliskich wsi z terenu gminy Gniezno i gminy Niechanowo protestują przeciwko budowie kolejnych farm fotowoltaicznych na ich terenie.
 Na dzień dzisiejszy w naszej okolicy są już zbudowane farmy fotowoltaiczne we wsi Wola Skorzęcka oraz w Szczytnikach Duchownych. Oprócz tego w trakcie budowy jest farma fotowoltaiczna tuż przy boisku szkolnym Zespołu Szkół im. ks. Jana Twardowskiego w Szczytnikach Duchownych. Lokalizacja elektrowni w bezpośrednim sąsiedztwie szkoły była dla nas ogromnym zaskoczeniem. Do tej szkoły uczęszczają nasze dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. Realizacja kolejnych planowanych inwestycji spowoduje otoczenie naszych domów panelami fotowoltaicznymi praktycznie z każdej strony – piszą w swym proteście zaniepokojeni mieszkańcy. Natalia Paprocka, przedstawicielka protestujących, wysłała obszerne pismo do władz samorządowych powiatu gnieźnieńskiego, jak i Gminy Gniezno i Gminy Niechanowo, w którym zdecydowanie przeciwstawia się planom inwestorskim związanym z fotowoltaiką. Mieszkańcy nie zgadzają się na instalację dwóch farm fotowoltaicznych w Kędzierzynie, gmina Niechanowo. Pierwsza z nich ma mieć moc do 4 MW, druga aż do 180 MW. Nie ma także zgody na farmę w Woli Skorzęckiej o mocy do 14 MW i w Osińcu o mocy do 8 MW. Według protestujących powyższe inwestycje naruszają ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.
 – Powstanie takich instalacji narusza zasady ładu przestrzennego i koliduje z sąsiadującą zabudową. W obecnym stanie prawnym, farmy fotowoltaiczne o tak dużej powierzchni zaliczane są do zabudowy przemysłowej. Przedstawianie tych farm fotowoltaicznych, jako urządzeń infrastruktury technicznej, która nie wymaga zachowania zasad dobrosąsiedzkich, jest sprzeczne z prawem – dopowiada Natalia Paprocka. Mieszkańcy Szczytnik Duchownych wskazują, że plan zagospodarowania przestrzennego stanowi obszar rolniczy oraz przeznaczony pod zabudowę jednorodzinną. Na przestrzeni ostatnich lat wiele rodzin zbudowało tutaj swoje domy i ten trend trwa nadal. Wielu mieszkańców przekształca tereny rolne pod zabudowę jednorodzinną i w przypadku zrealizowaniu tych inwestycji wartość działek budowlanych drastycznie spadnie. Mieszkańcy wskazują na brak dostępnych badań naukowych, określających wpływ elektrowni fotowoltaicznej, w szczególności pola elektromagnetycznego na zdrowie i życie ludzkie, w tym dzieci, zwierząt domowych i gospodarskich w perspektywie kilkudziesięciu lat. – Jako matka dziecka chorego na cukrzycę mam ogromne obawy co do wpływu pola elektromagnetycznego na pompę insulinową mojej córki. Zakłócenie pracy pompy insulinowej jest równoznaczne z bezpośrednim zagrożeniem życia, a moja córka nie jest jedynym chorym na cukrzycę dzieckiem uczęszczającym do szkoły w Szczytnikach Duchownych – podkreśla Natalia Paprocka. W proteście podkreślane są obawy osób mieszkających w pobliżu planowanych inwestycji, a posiadających rozruszniki serca. Wskazywana jest uciążliwość budowy każdej z elektrowni dla pobliskich domostw w trakcie ich montażu, jak i znaczny wzrost natężenia ruchu na pobliskich drogach. Kolejne argumenty, na które powołują się protestujący to: możliwy wzrost wyładowań atmosferycznych oraz zagrożenie pożarowe z możliwością przeniesienia skutków na pobliski obszar, możliwość podwyższonej emisji ciepła szczególnie w okresie letnim, naruszenie istniejących korytarzy ekologicznych i powstanie nowych barier istniejącego ekosystemu, tj. dzikich zwierząt, siedlisk ptaków w tym również żurawi, rażące naruszenie walorów krajobrazowych wsi.
– Aby uzmysłowili sobie państwo skalę tych inwestycji, weźmy chociażby farmę planowaną na terenie działki 11/1 i 11/4 obręb 300308 2.0012 Kędzierzyn, gm. Niechanowo – jest to obszar prawie 100 hektarów. Moc 180 MW – według doniesień prasowych, jakie udało nam się odszukać, na terenie Polski największa działając farma fotowoltaiczna ma moc tylko 70 MW i zlokalizowana jest na terenach pokopalnianych w gminie Brudzewo, powiat turecki. Na tą instalację składa się ok. 150 tysięcy modułów i ok. 1 000 kilometrów przewodów elektrycznych. Mówiąc inaczej, pozwalając na tę inwestycję zgadzacie się państwo na pobicie niesławnego rekordu i to ponad dwukrotnie. Nie zgadzamy się na tak przeogromną farmę i to w bezpośrednim pobliżu naszych domów – podkreślają mieszkańcy. Protestujący zapewniają, że nie są wrogami „’czystej”’ energii, a wielu z nich posiada w swoich gospodarstwach panele fotowoltaiczne lub solarne. – Protestujemy tylko przeciwko skali przemysłowej tych inwestycji, ponieważ takie farmy powinny być lokowane na terenach słabo zaludnionych, przemysłowych, a nie w bezpośrednim sąsiedztwie wciąż rozwijających się wiosek – wskazują.
RENATA PAŁUCKA