Shadow

Mieszkańcy z ulicy Pocztowej mają dość: „Pękają ściany, odpadają tynki” – zauważają. Wszystkiemu ma być winna bocznica kolejowa

Pojazdy ciężarowe, tzw. „wanny” z kruszywem, nie tylko zakłócają spokój mieszkańców domówprzy ulicy Pocztowej w Gnieźnie przez niemal cały dzień, ale swoim ciężarem i wywoływanymi przez niego wibracjami mają niszczyć zabytkowe budynki. Co więcej – pojazdy łamią po drodze zakazy tonażowe, a wszelkie służby wydają się bezradne. Transport kruszywa trwa w najlepsze w samym centrum miasta. Dlatego powstała w tej sprawie petycja do radnych miejskich. Zarzewiem problemu jest nowa bocznica kolejowa, która „wyrosła” tuż za budynkami mieszkalnymi.
Od jakiegoś czasu wąskimi ulicami śródmieścia Gniezna przeciskają się pojazdy ciężarowe przewożące kruszywo. Tzw. „wanny” transportowe przemieszczają się m.in. ulicami Pod trzema mostami, Konikowo i Pocztową. Celem tych codziennych wizyt jest nowa bocznica kolejowa usytuowana na terenach kolejowych, które od lat nie były zagospodarowane. Mieści się ona za tzw. kolonią domów robotników kolejowych, czyli zespołem pięciu zabytkowych budynków wybudowanych około 1910 roku. O ich historii opowiada m.in. „królik kolejarz” usytuowany przy pobliskim skwerze. To jedna z atrakcji miasta na turystycznym Trakcie Królewskim. Jednak od kiedy bocznica działa pełną parą (sierpień 2019 r.), wyładowywane jest tutaj kruszywo. Kierowcy ciężarówek dojeżdżający do bocznicy przedłużeniem ulicy Chrobrego w kierunku torów, łamią zakazy tonażowe. To nie jedyny problem, bo ciężki sprzęt niszczy nawierzchnię, stwarza niebezpieczeństwo, generuje hałas i wibracje. Mieszkańcy wspomnianych domów mają już tego dość. Ich apeli nikt nie wysłuchuje, więc tym razem zwrócili się o pomoc do miejskich radnych. „Auta, które są używane do rozładunku powodują ogromny hałas, który dobiega z każdej strony do naszych mieszkań. Transport kruszywa odbywa się od bardzo wczesnych godzin porannych (5.30) i kończy w godzinach wieczornych” – napisali w apelu mieszkańcy wspólnoty mieszkaniowej. Jak zauważają w piśmie – ciężarówki są bardzo ciężkie – mają nawet 40 ton. „Powoduje to zniszczenia w naszym mieniu prywatnym. Pękanie ścian, odpadanie tynku. Wszystkie remonty są dokonywane z funduszy Wspólnoty Mieszkaniowej. Sytuacja taka zakłóca nasz mir domowy” – oburzają się mieszkańcy.
Na problem wielkich ciężarówek z kruszywem rozjeżdżających drogi osiedla Konikowo zwracał uwagę w kwietniu Szymon Zieliński, aktywista miejski. Siedemnastego kwietnia opublikował on w internecie film, na którym widać jeżdżące ulicą Konikowo w kierunku „trzech mostów” ciężarówki, tzw. „wanny” do przewozu kruszywa. W kadrze widać wielki pojazd, który mija znak zakazu B-5, mówiący o zakazie wjazdu samochodów ciężarowych, których dopuszczalna masa całkowita przekracza 5 ton (wyjątek to autobusy i pojazdy służb miejskich). Jak zauważył społecznik – jeśli na osiedlu znajdują się zakłady, do których tak wielkie i ciężkie pojazdy muszą dojeżdżać, to ten znak jest tu zbędny. Codziennie bowiem dochodzi tu do deprecjacji prawa. „Ten znak jest kolejnym teoretycznym znakiem w mieście” – mówi w filmie. Po krótkiej chwili w kadr wpadają jeszcze dwie ciężarówki do przewozu kruszywa. Jak informuje Zieliński, w tej sprawie kontaktował się z Wojewódzkim Inspektoratem Transportu Drogowego w Poznaniu, jednak ta instytucja wydaje się bezwładna. W korespondencji zwraca uwagę, że w Gnieźnie ma za małą obsadę inspektorów i sugeruje tu działania Policji lub zarządcy drogi, by w sposób techniczny uniemożliwił wjazd tak ciężkich pojazdów na śródmiejskie ulice objęte zakazem tonażowym.
W petycji mieszkańcy zwracają radnym uwagę, że przed ich domami nie ma w ogóle chodnika. Dodatkowo wnoszą o wprowadzenie ograniczeń tonażowych i prędkości na ulicy, także od strony ulic Chrobrego i Dworcowej. ALEKSANDER KARWOWSKI