Minimalna porażka futsalistów w starciu z beniaminkiem

W spotkaniu 14 kolejki grupy północnej I ligi futsalu zespół Mieszka Gniezno podejmował drużynę Futsalu Leszno. Mecz rozegrany w sobotę, 3 lutego w hali GOSiR przy ul. Paczkowskiego miał bardzo wyrównany przebieg. Nerwową końcówkę lepiej rozegrali goście, którzy na nieco ponad minutę przed ostatnią syreną zdobyli zwycięskiego gola ustalając wynik spotkania na 2:3.
Drużyna leszczyńska to beniaminek pierwszoligowych zmagań i trzeba przyznać, że zwłaszcza na początku rywalizacji radziła ona sobie bardzo dobrze. Odczuli to zresztą na własnej skórze mieszkowcy, którzy zostali pokonani w Lesznie aż 8:2. Z upływem czasu leszczynianie zaczęli jednak notować także słabsze występy i przed meczem w Gnieźnie zajmowali w ligowej tabeli siódme miejsce z dorobkiem 17 punktów. Mieszkowcy mieli o cztery punkty mniej plasując się na dziesiątej pozycji. Przed spotkaniem trudno było jednoznacznie wytypować faworyta tego pojedynku i rzeczywiście, mecz okazał się bardzo wyrównany, a walka o cenne ligowe punkty przyniosła sporo sportowych emocji. Mecz rozpoczął się od szybkiej wymiany ciosów. Akcje w błyskawicznym tempie przenosiły się to pod jedną, to pod drugą bramkę, ale obu drużynom brakowało skuteczności. Dopiero w 7 minucie celnym strzałem popisał się Łukasz Pieczyński i goście objęli prowadzenie. Leszczynianie nie zamierzali bronić jednobramkowej przewagi. Zepchnęli gnieźnian do defensywy, ale mimo kilku okazji nie zdołali podwyższyć prowadzenia.Tymczasem w 12 minucie Marcin Marcinkowski pokonał Łukasza Błaszczyka doprowadzając do remisu. Optyczną przewagę wciąż mieli jednak goście. Kolejne groźne akcje zwiastowały szybką odpowiedź leszczynian, ale dzięki ofiarności Dawida Kasprzyka mieszkowcy utrzymali do przerwy remis 1:1. Po zmianie stron gra była bardziej wyrównana. Podobnie jak na początku spotkania trwała wymiana ciosów. Skuteczniejsi początkowo byli gnieźnianie. W 27 minucie Marcin Greser uderzając silnie z lewego skrzydła dał gospodarzom prowadzenie. Leszczynianie od razu rzucili się do odrabiania strat, ale potrzebowali aż siedmiu minut, aby doprowadzić do remisu. Na 2:2 wyrównał Łukasz Pieczyński i końcówka spotkania zapowiadała się bardzo emocjonująco. Niestety, doszło też do emocji pozasportowych. W 35 minucie po faulu Dariusza Rychłowskiego tuż przed gnieźnieńskim polem doszło do przepychanki w pobliżu gnieźnieńskiej ławki rezerwowych. W konsekwencji Michał Ignaczak i Damian Drewnowski otrzymali solidarnie czerwone kartki, a żółtymi kartonikami upomniano aż trzech zawodników gospodarzy: Pawła Kaźmierczaka, Macieja Ziębę i Dawida Kasprzyka. W 38 minucie bliski zdobycia trzeciego gola dla Mieszka był Alan Polus, ale chwilę później to goście cieszyli się z gola autorstwa Sergieja Czamukhy. Mieszkowcy starali się jeszcze doprowadzić do remisu zastępując bramkarza piątym zawodnikiem, ale mimo dogodnej okazji nie zdołali wyrównać i mecz zakończył się minimalną porażką gospodarzy 2:3.
Mieszko: DawidKasprzyk, Maciej Zięba, Marcin Greser, Bartosz Banasik, Marcin Marcinkowski, Marcin Daszczuk, Paweł Kaźmierczak, Dariusz Rychłowski, Alan Polus, Michał Ignaczak, Kamil Karski, Jakub Szydzik, Piotr Kubiak.  SportGniezno.pl