Najlepszą bronią na polu walki jest dobrze wyszkolony żołnierz


Dwa dni pełne zadumy, patriotyzmu i refleksji nad tym, czym jest wolna Polska pokazały powiatowe obchody w 30. rocznicę śmierci pułkownika Adama Borysa ps. „Pług” i Tadeusza Jaworskiego – cichociemnych, zatytułowane: „ZA POLSKĘ SIĘ BIĆ, DLA POLSKI PRACOWAĆ!”, nad którymi honorowy patronat objął prezydent Andrzej Duda. Uroczystości rozpoczęły się w Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych im. Dezyderego Chłapowskiegow Witkowie, gdzie z tej okazji na murach szkoły umieszczono tablicę upamiętniającą Adama Borysa i Tadeusza Jaworskiego, jedynych cichociemnych powiatu gnieźnieńskiego. tablicę odsłoniła Beata Tarczyńska, starosta gnieźnieński i Hubert Borys, syn Adama Borysa; natomiast poświęcenia tablicy dokonali ks. kapelan ppłk Piotr Gibasiewicz oraz Stanisław Goc, proboszcz witkowskiej parafii. Ponadto młodzież klasy mundurowej otrzymała w tym dniu historyczne znaki wojskowe. Spotkanie poprowadził Grzegorz Musidlak, który wziął na swoje barki całą oprawę organizacyjną projektu. Ponadto organizatorami uroczystości było Starostwo Powiatowe w Gnieźnie, płk Wiesław Kukuła, dowódca jednostki wojskowej komandosów Lubliniec, a współorganizatorami; Fundacja im. Cichociemnych Żołnierzy Armii Krajowej z Warszawy, Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych im. Dezyderego Chłapowskiego w Witkowie, Eugeniusz Zamiar, wójt gminy Niechanowo, Marian Gadziński, burmistrz gminy i miasta Witkowo, jednostka wojskowa AGAT z Gliwic, jednostka wojskowa NIL z Krakowa, 3. Skrzydło Lotnictwa Transportowego w Powidzu, 33. Baza Lotnictwa Transportowego w Powidzu, 7. Eskadra Działań Specjalnych w Powidzu. Imprezę uświetniła Orkiestra Reprezentacyjna Sił Powietrznych w Poznaniu oraz Grupy Rekonstrukcji Historycznych. Niesamowite wrażenie zrobiły skoki spadochronowe i spotkanie ze skoczkami oraz punkty promocyjne jednostek wojskowych z Powidza: sprzętu i uzbrojenia Wojsk Specjalnych i Sił Powietrznych RP. Były także konkursy i zabawy dla dzieci i młodzieży, m.in. gra terenowa „AKCJA KOPPE” batalionu „Parasol” z Krakowa. W kolejnym dniu obchodów uczestnicy spotkania uczestniczyli we mszy św. w kościele parafialnym w Witkowie, po której przemaszerowano na witkowski cmentarz. – Cichociemni, to grupa 316 skoczków spadochronowych (w tym 1 kobieta), dziś powiedzielibyśmy komandosów, miała zasilić kadrowo Armię Krajową. Po stratach września 1939, Katyniu, emigracji polskich wojskowych na zachód, podziemne państwo polskie nie miało wystarczającej kadry oficerskiej, która szkoliła żołnierzy i kierowała walką w okupowanej Polsce. Była to walka o istnienie Narodu Polskiego, planowo i celowo wyniszczanego przez niemieckich i sowieckich okupantów oraz nacjonalistów ukraińskich. Dwóch z nich, Tadeusz Jaworski ps. Gont i Adam Borys ps. Pług, to synowie Ziemi Gnieźnieńskiej i mieszkańcy Witkowa – podkreślił Hubert Borys, syn Adama Borysa. – Zawodowo związani byli z rolnictwem, Tadeusz Jaworski, jeszcze student Uniwersytetu Poznańskiego, a Adam Borys, absolwent studiów rolniczych w Poznaniu, stypendysta fundacji Rockefellera, początkujący naukowiec i działacz przemysłu spożywczego oraz eksportu polskiej żywności na zachód. W początkowym okresie wojny przedostali się do Wielkiej Brytanii i zgłosili się na ochotnika na szkolenie i powrót do okupowanego kraju. Trafili do „Kedywu” Armii Krajowej, działu zajmującego się bezpośrednią walką z Niemcami. Tadeusz Jaworski trafił do Lwowa, a Adam Borys do Warszawy. „Gont” aresztowany przez Niemców, zginął w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie. „Pług” szkolił Szare Szeregi w Agrykoli i brał udział w akcjach dywersyjnych, m.in. wysadzeniu mostu pod Czarnocinem czy akcji pod Celestynowern. Po rozbiciu oddziału Osa-Kosa w porozumieniu z dowódcą „Kedywu” gen. Augustem Fieldorfem „Nilem” zorganizował w 1943 oddział dyspozycyjny dowódcy Kedywu Agat-Pegaz-Parasol w sile batalionu. Żołnierze tego oddziału to starsi harcerze czy studenci konspiracyjnych uczelni. Nie było żadnych ograniczeń w przyjmowaniu do oddziału; podstawowym kryterium było zaufanie. Miał być to oddział elitarny w sensie wojskowym, zalążek przyszłej brygady spadochronowej. Elitarność oznaczała tu wyłącznie cechy przydatne na polu walki; dopiero po wojnie propaganda komunistyczna rozpowszechniała kłamstwo, że była to inteligencja i „paniczyki”. Oficer oświatowy sprawdzał oceny osiągane przez żołnierzy w szkole lub na konspiracyjnych studiach. Kto opuszczał się w nauce, był odsuwany od udziału w akcjach i proszony o poprawienie swoich osiągnięć w edukacji. Adam Borys był perfekcyjny i dokładny: wszystkie szkolenia musiały być odbyte z wynikiem zadowalającym. Dowódca wiedział że najlepszą bronią na polu walki jest dobrze wyszkolony żołnierz. Cichociemny zjawia się znikąd, wykonuje zadanie i znika bez śladu. Najlepiej, jeżeli wykonał zadanie bez użycia broni. „Pług” zawsze podkreślał, że najważniejszy jest pojedynek pomysłów i wyszkolenia, a potem walka zbrojna. Odwrót po akcji miał się odbyć bez strat. Ważną rolę w oddziale odgrywały dziewczęta. Były łączniczkami, sanitariuszkami, dostarczały broń na miejsce akcji i przeprowadzały wywiad, ponieważ mniej zwracały uwagę niemieckiej policji. Cichociemni nie zostawiali po sobie śladu – dokumenty, meldunki lub broń ukryta była w świetnie zamaskowanych skrytkach, nie gromadzono żadnych archiwów lub papierowej dokumentacji. Dowódcę znali nieliczni, używał kilku pseudonimów, innych w stosunku do podwładnych i innych w stosunku do przełożonych. Co trzy, cztery miesiące zmieniano nazwę. Obecnie chcemy zastąpić państwo interesów, czasem nieczystych i aferalnych państwem opartym o wyższe wartości. Biografie naszych obydwu Cichociemnych uczą nas: najpierw zdobywaj wiedzę, aby dobrze przygotować się do zadań, które ciebie czekają, następnie pracuj dla Ojczyzny i swojej rodziny, a jeżeli trzeba to walcz, nie pozwól, aby wróg zniszczył nas i dorobek duchowy, kulturalny i materialny pokoleń – powiedział Hubert Borys podczas uroczystości.