Nie chcą hodowli świń na swoim terenie!

We wtorek, 16 kwietnia w Dębinie, gmina Witkowo mieszkańcy wsi zwołali zebranie, na którym omawiali sprawęplanowanej inwestycji na tym terenie. Emocji i wzajemnych oskarżeńnie brakowało.
Sporo pretensji skierowano pod adresem sołtysa Dębiny, Bernarda Kopackiego, chociażten twierdzi, że spełniłwszystkie formalności, łącznie z tym, że kilkanaście razy wywieszałogłoszenie o ewentualnej możliwości budowy chlewni, ponadto zebrałkilkadziesiąt podpisów pod protestem przeciw tej inwestycji. Nie oszczędzono równieżMariana Gadzińskiego, burmistrzowi gminy i miasta Witkowo, że to, pozwoliłna tę„szkodliwądla środowiska inwestycję”. Gorzkie słowa usłyszałteżPiotr Janowicz, inspektor z witkowskiego samorządu, który zdaniem uczestników spotkania powinie byćpo ich stronie.
Chodzi bowiem o chlewnięna 1996 tuczników, która miałaby powstaćmoże jeszcze w tym roku. Tymczasem miejscowy rolnik, który wystąpiłdo kilkunastu instytucji m.in. Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Poznaniu, Państwowego Inspektora Sanitarnego w Gnieźnie, Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie w Poznaniu uzyskałpozytywnąopinię. Po półroku starańrolnika, inwestora chlewni, pozytywnąopinięwydałtakże burmistrz Marian Gadziński, który działałna podstawie wyżej wymienionych opinii. Mieszkańcy wsi obawiająsięjednak, że zablokowanie budowy tuczarni będzie trudne. Machina urzędnicza ruszyła, a oni stracili półroku, bo ich zdaniem nie do końca zadbali, żeby skutecznie, od początku, monitorowaćtęsprawę.
Podczas posiedzenia wystosowano pismo zaadresowane do Mariana Gadzińskiego, do wiadomości radnych Rady Miejskiej Witkowa, żeby nie uchwalićw tym temacie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, co ewentualnie zablokuje budowęchlewni. Dokument mówi o możliwości posadowienia tam inwestycji znacząco oddziałującej na środowisko, w odległości stu metrów od istniejących zabudowań. Wprawdzie jest to wieś, ale kilkanaście domów, które powstały w minionych kilkunastu latach,w ogóle nie związanych jest z rolnictwem. I chociażinwestor przekonuje, że jego działalnośćspełnia wszystkie wymogi oddziaływania na środowisko, to jużniektórzy żałują, że kupili w tym miejscu działkębudowlanąze względu na brzydki zapach związany z hodowląświń. EWA SOCHA