Shadow

Nie stać Trzemeszna na kulturalną bazę, czyli polowanie na czarownice

Nerwowa i emocjonalna dyskusja rozgorzała na wspólnym posiedzeniu komisji Rady Miejskiej Trzemeszna w środę20 marca. Sprawa dotyczyła sprawozdania z działalności Domu Kultury w Trzemesznie, a właściwie wypowiedzi Mariusz Zielińskiego, dyrektora Domu Kultury, który mówił o brakach lokalowych swojej placówki i potrzebie nowej siedziby dla niej. Dyskusja była mało merytoryczna i skupiła się raczej na wzajemnym szukaniu winnych takiej sytuacji.
Dyrektor M. Zieliński przygotował obszerne sprawozdanie za rok 2018. Podkreślił, że dwiema kulturalnymi wizytówkami Trzemeszna jest Zespół Artystyczny „Świerszcze” i Zespół Pieśni i Tańca „Strzecha”. – To jest ogromna machina wymagająca dużego nakładu czasu, pracy oraz finansów – mówił dyrektor DK. W sprawozdaniu nie zabrakło prezentacji pracy pracowni plastycznej, malarskiej, fotograficznej, pracy z klubami seniora, nauki gry na instrumentach oraz imprez organizowanych przez DK. – Nigdy żadnego sprawozdania nie kończyłem wnioskami, że chciałbym coś. Dlatego, że my mamy tylko jedno marzenie od wielu, wielu lat. Ja państwa proszę o nowy dom kultury – mówił M. Zieliński.Dyrektor DK podkreślił, że obecna siedziba została utworzona w 1974 roku i jak na obecne czasy jest to lokalizacja nietrafiona. Siedzibę DK jak i Biblioteki Publicznej wydzielono w budynku mieszkalnym, którym obecnie zarządza wspólnota mieszkaniowa. – Wspólnota rządzi się swoimi prawami i my wraz z biblioteką jesteśmy zamknięci w obszarze, który do nas nie zależy. Nasza działalność jest działalnością dynamiczną, gdzie przewija się bardzo dużo osób, gdzie jest głośno i nie chcielibyśmy jej zamykać do godziny 19, a tego oczekują on nas mieszkańcy wspólnoty – mówił M. Zieliński.
Dom Kultury posiada małe pomieszczenia, które nijak nie mają się do obecnych standardów placówki kulturalnej. – Mam nadzieję, że państwo zrozumiecie, że działalność kulturalna jest wizytówką każdej gminy. Jeśli chcemy mówić o rozwoju kultury trzemeszeńskiej, trzeba o tym myśleć. W zespołach „Świerszcze” i „Strzecha” tańczy około 200 dzieci. Trzemeszno sportem i tańcem stoi, może tym tańczącym przydałaby się sala baletowa? Jeżeli mamy 200 osób, które grają w piłkę i mamy boiska, to czemu dla 200 osób, które tańczą nie może być sali do tańca – zadawał pytanie retoryczne dyrektor. M. Zieliński podkreślił, że podniesienie warunków dla rozwoju kultury nie jestprzeznaczone dla jego pracowników, ale jest to przede wszystkim podniesienie warunków i standardów dla mieszkańców miasta i gminy, którzy chcą z oferty DK skorzystać. Dyrektor uprzedził radnych, że przez całą kadencję będzie swój wniosek w tej sprawie ponawiał.
Tadeusz Pawlak zwrócił uwagę, żeboiska to była inicjatywa burmistrza i dyrektora OSiR , którzy poszukali środków zewnętrznych.– Może niech pan dyrektor zakasa rękawy i też się postara. Jeśli pan dyrektor będzie inicjatywy przedstawiał, to pan burmistrz na pewno pomoże. Bo my nie jesteśmy wstanie z własnych środków tego zbudować – stwierdził radny Tadeusz Pawlak. Dyrektor DK odpowiedział, że kilka miesięcy pracował wraz z pracownikami urzędu nad przygotowaniem adaptacji budynku przy ulicy Mickiewicza na dom kultury, bibliotekę i muzeum.Niestety, projekt nie otrzymał dofinansowania, temat ucichł zupełnie.
Radny Maciej Dalewski zauważył, że nie można porównywać hali OSiR z Domem Kultury czy z biblioteką, bo one na siebie nie zarabiają i nie mają takich możliwości. Poproszony o komentarz do tej sprawy Dariusz Jankowski, wiceburmistrz Trzemeszna stwierdził, że istotne są w tym aspekcie priorytety, jakie ma gmina Trzemeszno w kwestii rozwoju. – Mówimy tutaj o oczekiwaniach Domu Kultury, ja z panem dyrektorem nie będę polemizował, bo ma prawo zgłaszać określone oczekiwania. Jednak zwracam uwagę, że także działalność OSiR jest bardzo mocno finansowana z budżetu gminy. Przyznał, że rzeczywiście w ostatnim czasie priorytetem dla gminy była baza sportowa. – Tu trzeba spojrzeć perspektywicznie na ten temat, ale także realnie w kontekście budżetu i bazy, jaką mamy do zagospodarowania. Bo nie chciałbym, żebyśmy się w tej chwili licytowali co dla Trzemeszna jest ważniejsze, czy urząd w budynku Mickiewicza (takie są obecne plany burmistrza Trzemeszna), czy dom kultury i biblioteka. To jest taki wybór średnio moim zdaniem dobry. Bo poprawa warunków dla administracji jest potrzebna. Dostrzegłem w wypowiedzi pana dyrektora taki żal, że są inne sfery bardziej doceniane. Ma prawo tak oceniać przez pryzmat prowadzonej działalności. Tylko sugerowałbym, aby merytorycznie podejść do sprawy, bo zaczniemy polowanie na czarownice, kto jest winny tej sytuacji. Budowa nowej siedziby dla domu kultury nie była priorytetem, w perspektywie ostatnich lat – mówił m.in. D. Jankowski.
Krytyczny wobec wypowiedzi wiceburmistrza była radny Kacper Lipiński. – Fajnie, że pan się wypowiedział i wydaje mi się, że kierunki gminy czy priorytety gminy w kwestii jej rozwoju świetnie definiuje pana wypowiedź. Czyli mówił pan piętnaście minut i w zasadzie nie powiedział pan nic. I tak samo jest z kierunkami rozwoju gminy. Gmina jest szarpana dofinansowaniami, tam gdzie złapiemy pieniądze tam będziemy robić. Tak naprawdę wszyscy wiemy, że kierunków działania w gminie Trzemeszno nie ma na nic – mówił radny Kacper Lipiński. Radny przypomniał, że wniosek o stworzenie takiego dokumentu był składany w 2015 roku. – Do dzisiaj tego nie ma. Pan mówi, że potrzebujemy czasu. Ile jeszcze tego czasu? Pan jest kierownikiem referatu nieruchomości 20 czy 25 lat? No to ile tego czasu potrzeba – pytał K. Lipiński.
Do wypowiedzi radnego odniósł się Dariusz Jankowski. – Myślę, że powinien pan mieć elementarną wiedzę, żeby się w tych kwestiach wypowiadać. Powinien pan przede wszystkim odrobić lekcje, troszeczkę się zapoznać z budżetami lat poprzednich jakie priorytety były w naszej gminie. Dlaczego nie została uchwalona 10 lat temu strategia dla gminy, która przewidywała pewne zadania? Pan tutaj niepotrzebnie personalnie kieruje w moją stronę zarzuty, bo co ma referat ze strategią dla gminy? – pytał wiceburmistrz. Dalej wyrazi on swoją opinię, że sam jest zwolennikiem planowania, a dotychczas nie zauważył, aby radny Lipiński akcentował problem siedziby dla Domu Kultury. – Nie dostrzegłem z pana strony jakiejkolwiek inicjatywy w tym zakresie – stwierdził Jankowski.
Ta wypowiedź wiceburmistrza wywołała ostrą reakcję K. Lipińskiego.- Ja na początek skomentuję sobie pana zachowanie, bo ja na to nie reagowałem kilkakrotnie, ale w tej chwili zareaguję. Pan używa argumentów personalnych. Jak nie wie pan co powiedzieć, to mówi mi pan tak: albo jestem za młody, albo jestem niedouczony, albo mnie nie było. Umie pan używać merytorycznych argumentów? Prosiłbym o to, bo można nie podnosić głosu i być chamskim, i pan po raz kolejny jest w stosunku do mnie chamski – stwierdził radny.
Benedykt Nitka, przewodniczący Rady Miejskiej prosił, aby nie dochodziło do takich sytuacji na obradach komisji, stwierdził jednak, że nie ma pretensji do radnego, bo został on sprowokowany przez wiceburmistrza. – Dom Kultury jako nowa baza musi powstać w Trzemesznie. Wstydem jest to, że przychodzi 70 – 80 osób na wystawę i stoją na korytarzu, w drzwiach, bo nie mogą wejść do środka. To musi się naprawić. Sport fajnie, że się rozwija, swoją działkę już zrobił i cieszę się, że te ogniska sportowe mają dobrą bazę, ale teraz zajmijmy się w tej kadencji kulturą – mówił przewodniczący rady.
Ostatni głos w tym temacie zabrała Renata Buzała, przewodnicząca komisji społecznej. – Pozwolę sobie powiedzieć, że zdaniem chyba nas wszystkich baza sportowa jest w naszej gminie nasycona. Naprawdę przyszedł czas na kulturę i podniesienie jej z tego poziomu zero. Trzymam stronę wypowiedzi pana dyrektora Domu Kultury i pana Kacpra Lipińskiego. Być może zarzucał pan panu Kacprowi inny stosunek w poprzedniej kadencji do tej sprawy, ale wtedy były trochę inne realia. Elementarna wiedza sprawia, że jest pan wspaniałym i profesjonalnym pracownikiem, ale w kategorii urzędnik. Jednak z całym szacunkiem, to nie jest pana wina co teraz powiem, ale pan nie posiada czegoś, co w wyznaczaniu kierunków rozwoju gminy Trzemeszno jest niezbędne. Pan nie czuje naszego miasta sercem, bo nie jest pan mieszkańcem naszego miasta. To my chodzimy po naszych ulicach, spacerujemy, słuchamy naszych potrzeb i potrafimy je odczytać – mówiła m.in. R. Buzała.
Ta uwaga zabolała D. Jankowskiego. – Zabolało mnie to, co pani powiedziała tutaj. Bo to myślę nieuczciwa ocena mojej osoby i także mojej pracy w Trzemesznie. Sprowadza pani temat do miejsca zamieszkania i nie dostrzega mojego zaangażowania w sprawy samorządowe Trzemeszna od wielu lat. Przekroczyła pani moim zdaniem pewną linię – stwierdził D. Jankowski.
Dyskusja została zamknięta na prośbę radnego Daniela Bisikiewicza. Radni pozytywnie zaopiniowali działalność DK Trzemeszno.
RENATA PAŁUCKA