Niedosyt WOŚP, mimo rekordu

{CAPTION}
Radna Magdalena Krzyżaniak – Świątek podczas sesji Rady Miejskiej Trzemeszna 25 stycznia poruszyła temat finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tegoroczną organizację finału na terenie Trzemeszna oceniła jako najgorszą z dotychczasowych. Miała za złe takim placówkom gminnym, jak OSiR i Dom Kultury, że nie zaangażowały się w przebieg orkiestry tak, jak to miało miejsce w pierwszych edycjach WOŚP.
W tej imprezie uczestniczę praktycznie co roku. W tej edycji, gdyby nie działalność pani Stanisławy Szymańskiej, Włodzimierza Losika i grupy harcerzy z wolontariuszami to myślę, że tutaj nie działoby się praktycznie nic. Zastanawiam się tak naprawdę, po co mamy w Trzemesznie OSiR i po co mamy Dom Kultury – pytała radna. Jako przykład podała gminę Witkowo, gdzie jej zdaniem ta organizacja była znacznie lepsza. – Tam gmina potrafiła zorganizować sobie ten dzień, łącznie z wysłaniem „światełka do nieba” o godzinie 20. U nas oprócz licytacji nie działo się kompletnie nic. Ja będąc na tej licytacji, rozmawiając ze znajomymi słyszałam „jadę gdzie indziej, bo u nas się nic nie dzieje”. A myślę że wiele osób chciałoby skorzystać z tego dnia, chciałoby przekazać jakieś pieniądze i też coś po prostu porobić – mówiła M. Krzyżaniak – Świątek. Rada podkreśliła, że wiele osób ma za co dziękować działalności fundacji Jurka Owsiaka, jak stwierdziła sama ostatnio tego dobra doświadczyła. – Dlatego mam pytanie do pana burmistrza: czy pan burmistrz orientował się w tym roku jak to będzie wyglądało z finałem WOŚP, czy też nie? Bo po co mamy halę i Dom Kultury? Wydaje mi się, że stać naszą gminę na dużo więcej. Moglibyśmy zaprezentować naszym mieszkańcom zespoły lokalne czy inne. Zresztą ja nie jestem od proponowania, ponieważ są osoby, które mają za to płacone. Tymczasem pani Szymańska nie ma za to płacone i harcerze robią to z dobrej duszy, a osoby pracujące w tych instytucjach, o których mówiłam, mają za to pieniądze – komentowała radna. Krzysztof Dereziński, burmistrz Trzemeszna zwrócił uwagę, że WOŚP nie jest zadaniem własnym gminy. – Możemy nic nie robić i nikt nikogo za to nie jest w stanie ukarać. Jest to inicjatywa społeczna, której podobnie jak pani radna kibicuję. Przez 12 lat byłem bardzo zaangażowany w organizację finału orkiestry w naszej gminie, w bardzo różnych formach, jako konferansjer i człowiek, który wylicytował za niemałe pieniądze wiele rzeczy. Także moje dzieci skorzystały ze sprzętu zakupionego przez fundację WOŚP – przyznał K. Dereziński. Burmistrz stwierdził, że rozmawiał na temat orkiestry z dyrektorem Domu Kultury. – Pan dyrektor uznał taką, a nie inną formę, jak to powinno wyglądać i nie angażowałem się w to. Nie mogę mu tu nic zarzucić, ani nie mogę go ukarać za to, że nie organizuje takich koncertów jak kiedyś, bo to jest inicjatywa poza zadaniem własnym gminy. Natomiast uważam, że pani ma rację, bo ludzie oczekują, co było kiedyś, czyli koncertu dużego w hali OSiR z prezentacją lokalnych zespołów. Może pani wystąpienie będzie przyczynkiem do tego, aby spotkać się z dyrektorami tych placówek i porozmawiać czy ta forma sprzed lat nie była lepsza. Ale chcę wyraźnie powiedzieć, że ja tutaj nic nie mogę narzucić, ja mogę sugerować – stwierdził burmistrz.
O komentarz poprosiliśmy Mariusza Zielińskiego, dyrektora Domu Kultury. Dyrektor podkreśla, że jego placówka jest organizatorem WOŚP lub jej współorganizatorem od pierwszej trzemeszeńskiej edycji tego wydarzenia. Przez pierwsze lata edycji WOŚP to Dom Kultury brał na siebie cały ciężar organizacji sztabu. W latach 2007 – 2015 Mariusz Zieliński był szefem sztabu, a jako osoba prywatna i pracownik Domu Kultury brał udział w organizacji wszystkich finałów w Trzemesznie . W tym roku głównym organizatorem orkiestry był hufiec ZHP Trzemeszno, a Dom Kultury wspierał organizację finału poprzez bezpłatne udostępnienie swoich pomieszczeń wraz ze wszystkimi mediami na rzecz sztabu. Mariusz Zieliński osobiście przygotowywał finałowe nagłośnienie, a poszczególni pracownicy dyżurowali tego dnia w DK i prowadzili licytację orkiestrowych gadżetów. Wszyscy pracowali tego dnia jako wolontariusze. – Akcje dobroczynne nie są wpisane w działalność Domu Kultury, a mimo to byliśmy przez wiele lat głównym motorem działań podczas orkiestrowych finałów w Trzemesznie. Organizowaliśmy sztab, przygotowywaliśmy dokumentację, rozliczaliśmy zbiórkę, organizowaliśmy część artystyczną w hali OSiR, braliśmy czynny udział w samym zbieraniu pieniędzy i organizowaliśmy licytację. Trzemeszeński ZHP organizował wolontariuszy, pomagało w liczeniu pieniędzy, pomagał w organizacji sztabu. Tak było do pewnego momentu. Z racji zmienionej kilka lat temu Ustawy o zbiórkach publicznych, Dom Kultury jako jednostka samorządowa nie ma prawa takiej zbiórki prowadzić – podkreśla M. Zieliński. Dyrektor DK zwraca uwagę, że rok temu, gdy żadne trzemeszeńskie stowarzyszenie nie podjęło się organizacji sztabu orkiestry, osobiście zebrał ośmiu wolontariuszy i pod egidą gnieźnieńskiego sztabu zbiórka w Trzemesznie mimo wszystko się odbyła. – Wówczas zebraliśmy jako gmina najwięcej pieniędzy w powiecie gnieźnieńskim. Chcę dodać, że zorganizowaliśmy w zeszłym roku koncert w hali OSiR, gdzie zaangażowaliśmy pewną pulę środków finansowych. Na koncert przyszło 15 osób. Uważam, że trzeba rozważnie oceniać społeczne inicjatywy w naszym mieście. Wielu mieszkańców Trzemeszna przez wiele lat działało i działa czynnie na rzecz orkiestry, choć nigdy nie znaleźli się na zdjęciach w mediach, czy nie mówili o swojej działalności głośno. Nie można tym osobom odmawiać „dobrej duszy” – podkreśla M. Zieliński. RENATA PAŁUCKA