Niespokojnie o ulicy Spokojnej

Zieleń, czy budynki deweloperskie? Miasto chce zagospodarować nieużytki za jeziorem Winiary, a radni opozycyjni stoją na straży zieleni i mówią o biegaczach wśród betonu. Urzędnicy zapewniają, że terenów rekreacyjnych nikt nie ruszy, a miastu potrzebne są nowe tereny pod mieszkalnictwo. Przy cichej akceptacji znikającej zieleni w centrum miasta, rozpoczęła się głośniejsza batalia o terenu przy ulicy Spokojnej. Czy uzasadniona?
Ulica Spokojna to wąska droga wijąca się na peryferiach miasta, tuż za jeziorem Winiary, w bliskości osiedla Ustronie w Gnieźnie. Niebawem może się ona stać centrum nowego osiedla deweloperskiego. W mieście tereny pod budownictwo wielorodzinne kurczą się, a głód na mieszkania nie jest – i jeszcze długo nie będzie – zaspokojony. Stąd pomysł miasta, by odblokować pod inwestycje duże tereny, dziś niezagospodarowane, za wschodnią stroną jeziora Winiary. Dziś jest tam zieleń parkowa – krzewy, trawy, drzewa, samosiejki. W wizji urzędników mogłoby tam powstać atrakcyjne osiedle w formie zabudowy rezydencjalnej. – Dążymy do przeznaczenia terenów przy ulicy Spokojnej dla zabudowy rezydencyjnej. Chcemy rozszerzyć możliwość wykorzystania terenów przez mieszkańców miasta i osoby, które chciałby zamieszkać w naszym mieście – mówił podczas minionej sesji Rady Miasta Gniezna 30 stycznia Jarosław Grobelny, wiceprezydent Gniezna. – Stąd proponujemy przystąpić do takiego planu, bez regulacji, jak ostatecznie ten plan się zakończy – zwrócił się do radnych. – Nie ukrywamy jednak, że chcielibyśmy ten teren zagospodarować w zabudowie niskiej, rezydencyjnej, żeby było to atrakcyjne dla chętnych zamieszkania tam – powtórzył wiceprezydent. Jak dodał J. Grobelny, to także działanie mające odwrócić trend przenoszenia się gnieźnian do gmin ościennych. – Im atrakcyjniej będzie się mieszkać w Gnieźnie, o co walczymy, m.in. przez atrakcyjne tereny rekreacyjne czy komunikację miejską, tym więcej mieszkańców pozostanie w Gnieźnie – mówił. – Mało mamy w Gnieźnie terenów zielonych, rekreacyjnych – zwrócił się do J. Grobelnego radny Paweł Kamiński. – Jeśli na to pozwolimy, będzie to bardzo atrakcyjny teren do sprzedaży. Tylko my przez to uszczęśliwimy tych 20-30 mieszkańców działek, które tam powstaną, a przez to możemy odebrać przyjemność zagospodarowania terenu rekreacyjnego dla tysięcy mieszkańców. Nie oszukujmy się, jezioro Winiary jest jeziorem, wokół którego tylko się biega, można popływać na nartach wodnych i się wykąpać. Jednak cała atrakcyjność jego, pod względem rekreacyjno-zdrowotno-wypoczynkowym tutaj się kończy. A jest szansa zagospodarować je inaczej – wyraził swoje wątpliwości radny i zaświadczył, że gdyby plan zmierzał do zagospodarowania tych okolic pod rekreację, to byłby za. Podobnie wypowiedział się radny Andrzej Wdzięczny. W obronie terenów zielonych stanął także radny Marek Bartkowicz, wiceprzewodniczący rady. – To jest dla mnie doskonały przykład, że tereny zielone są zawsze w gorszej sytuacji i nie mają szans z naciskami deweloperów. To jest problem Gniezna i wielu miast. Jako radni powinniśmy dążyć do tego, żeby widzieć więcej niż interes pewnej grupy, która jest silna i ma przewagę. To widać w zabudowie wielu miast w Polsce. Tereny rekreacyjne pełzając się kurczą. Trzeba być czujnym, aby bronić tych terenów – apelował. Michał Glejzer, przewodniczący rady, zaapelował do radnych, by na tym etapie wstrzymali się z ocenami, gdyż plan pod zagospodarowanie tego terenu będzie dopiero w przyszłości procedowany i pojawi się wówczas szansa wnoszenia do niego swoich uwag. Jarosław Grobelny, w tym miejscu, zapewne domyślając się błędnej interpretacji map przez część radnych, uściślił: – Tutaj nikt nie zamierza niwelować terenów zielonych. Nie mówimy o tej skarpie, drzewach i ścieżkach. Mówimy o terenie, który dziś jest zarośnięty zielskiem i niczemu nie służy. Nie budujmy w opinii publicznej przeświadczenia, że na tych skarpach wytniemy drzewa i ograniczymy wykorzystanie tego terenu rekreacyjnie. Wkładamy ogromny wysiłek w to, by ten teren przywrócić mieszkańcom miasta. – Tam nikt nie robi zamachu na tereny zielone! – zwrócił uwagę J. Grobelny. Wiceprezydentowi odpowiedział radny Kamiński, który stwierdził, że zdaje sobie z tego sprawę, jednak w jego ocenie, ten teren może być wykorzystany na rekreację w przyszłości. – Dziesiątki instytucji będzie się musiało wypowiedzieć, co tam będzie mogło powstać – apelował wiceprezydent. Odnosząc się do słów radnego Kamińskiego, że biegacze będą zmuszeni uprawiać sport wśród betonu, zapewnił, że tereny rekreacyjne nie zostaną naruszone. Na tym dyskusję uciął przewodniczący rady i przystąpiono do głosowania. W jego toku uchwałę przyjęto, a to daje zieloną kartkę do przygotowania przez planistów i urbanistów koncepcji zagospodarowania tego terenu. Po przygotowaniu projektu Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego, ruszy dalsza procedura związana m.in. z wnoszeniem uwag do planu. ALEKSANDER KARWOWSKI