„Nikt nie pytał nas o zdanie”


Podczas nadzwyczajnej sesji rady miejskiej Witkowa zwołanej przez Mariana Gadzińskiego, burmistrza gminy i miasta Witkowo, 5 czerwca poruszono temat likwidacji oddziału zamiejscowego przedszkola w Kołaczkowie. Decyzja Anny Zalewskiej, minister edukacji narodowej spowoduje, że 18 dzieci przedszkolnych trzeba będzie umieścić w witkowskich przedszkolach lub zamiejscowym oddziale w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Mielżynie.
Nikt nas nie pytał o zdanie, czy będziemy mieli miejsce dla tych dzieci, nikogo nie interesuje, że zamknięcie oddziału zamiejscowego spowoduje utrudnienia między innymi dla rodziców, bo będą musieli dowozić swoje pociechy kilka kilometrów dalej. Nie dano nam też czasu na spokojne załatwienie tej sytuacji. Na ten czas wiemy, że zabraknie już około 50 miejsc dla tych dzieci, którym gmina ustawowo musi zapewnić to miejsce w przedszkolu i jeszcze doszedł ten problem dzieci z Kołaczkowa. Nabór trwa, ale z doświadczenia wiemy, że rodzice ostateczną decyzję, gdzie ich dziecko pójdzie do przedszkola podejmują w ostatniej chwili. Wprawdzie wysyłamy do nich pisma, żeby się określili jak najszybciej, ale to i tak nie jest gwarancją. Obecnie tworzymy dwa dodatkowe oddziały przedszkolne na bazie budynku oświatowego przylegającego do budynku przedszkola miejskiego „Bajka”, jeden oddział powstał w ubiegłym roku szkolnym, a na drugi musimy przeznaczyć kolejne budżetowe pieniądze. Mam nadzieję, że to wystarczy. W najgorszym razie wskażemy rodzicom miejsce w mielżyńskim przedszkolu, bo tam mamy warunki do stworzenia kolejnego oddziału – powiedział Marian Gadziński. – To jest chora sytuacja, nie mam pojęcia co odpowiadać rodzicom tych dzieci, które były zadowolone z kołaczkowskiego przedszkola. Mała grupa dzieci, plac zabaw, same plusy. Musimy coś z tym zrobić – apelował radny Grzegorz Kaźmierczak. Jak samorząd rozstrzygnie tę kwestię będzie wiadomo pod koniec czerwca. Kolejnym tematem, którym zajęli się radni podczas spotkania było przekształcenie półhektarowej działki rolnej, której właścicielem jest Agencja Nieruchomości Rolnej w Chłądowie, a następnie jej przejęcie za symboliczną złotówkę. – Podjęcie uchwały do niczego nas nie zobowiązuje. Mamy szansę zrobić pierwszy krok, co będzie później i co tam powstanie, strzelnica czy kręgielnia, teren musi być wykorzystany na działalność sportową, będziemy zastanawiać się później – powiedział Marian Gadziński. – Wprawdzie podczas wizji lokalnej tego terenu padła propozycja, aby tam powstała strzelnica, być może administrowana przez Witkowskie Bractwo Kurkowe, ale to wcale tak nie musi być. Nie da się ukryć, że trzeba będzie zabezpieczyć znaczne środki finansowe, milionowe w budżecie, ale służyłaby wszystkim mieszkańcom i może warto to zrobić – dodał burmistrz. Radni Anna Loranc, Franciszek Bosacki i Adam Kowalski mieli wątpliwości co do zasadności przejęcia terenu i wydania kolejnych pieniędzy, ale w ostateczności podnieśli rękę i zagłosowali na „tak”.
EWA SOCHA