Nowelizacja ustawy śmieciowej. Nie segregujesz? Zapłacisz do czterech razy więcej

Prezydent Andrzej Duda podpisał znowelizowane zapisy tzw. ustawy śmieciowej. Niesie ona szereg zmian i ma zmusić Polaków do selektywnej zbiórki odpadów. Ci, którzy będą się od tego uchylać i dalej mieszać śmieci w jednym kuble, zapłacą dużo więcej. Jak dużo, zadecyduje gmina.
Terapia szokowa – mówi o zmianach Michał Dąbrowski, przewodniczący rady Polskiej Izby Gospodarki Odpadami (PIGO). Ani zachęty, ani edukacja, nie wpływają na oczekiwany poziom odzyskiwania ze śmieci komponentów. Gdy rozdziela się je w domu na pięć frakcji (papier, szkło, aluminium, tworzywa sztuczne i bioodpady), łatwiej je przygotować do ponownego wykorzystania. Śmieci zmieszane często są mokre i trudne do „wyłapania” w instalacji takiej, jaka funkcjonuje w Lulkowie. W tym roku Polska ma osiągnąć recykling na poziomie 40 procent. Za rok będzie to już 50 procent.
Niestety, w ubiegłym roku poziom był niski i wyniósł ledwie 26 proc. I to tylko na papierze, bo trudno oszacować realną skalę. Nowe przepisy pozwalają firmie odbierającej odpady weryfikować ich zawartość. Jeśli np. ktoś ze wspólnoty mieszkaniowej uchyla się i błędnie segreguje odpady lub tego nie robi – zapłaci cała wspólnota. Ci którzy segregują odpady – mogą być na razie spokojni. Podwyżki cen za odbiór nie będzie. Natomiast uchylający się od segregacji zapłacą za ich wywóz nie mniej niż dwukrotność i nie więcej niż czterokrotność stawki ustalonej przez radę gminy. Oprócz kija, jest też marchewka. Ci mieszkańcy, którzy sami będą kompostować odpady bio, będą mogli liczyć na upust w opłacie śmieciowej. (ak)