O budżecie i Sanepidzie, czyli emocje podczas obrad

Od 21 grudnia powiat gnieźnieński ma uchwalony budżet na 2018 rok Radni większością głosów (17 za, przy 4 wstrzymujących się i 6 przeciwnych) opowiedzieli się za przyjęciem proponowanego budżetu. Po stronie dochodów znalazła się kwota ponad 156 mln złotych (prawie 127 mln złotych to dochody bieżące, a ponad 29 mln złotych – majątkowe). Po stronie wydatków jest ponad 182 mln zł (wydatki bieżące to ok. 127 mln zł i majątkowe prawie 56 mln złotych).
O ile dość szybko przyjęto Wieloletnią Prognozę Finansową Powiatu Gnieźnieńskiego na lata 2018-2031, to znacznie dłużej omawiano i dyskutowano nad projektem budżetu na 2018 rok. Rozpoczynając ten punkt obrad Beata Tarczyńska, starosta powiatu gnieźnieńskiego stwierdziła, że na wydatki majątkowe przeznaczono około 56 mln złotych, co wskazuje, że ten budżet jest proinwestycyjny z wykorzystywaniem środków unijnych. – Dochody z tych funduszy wyniosą 25 milionów złotych, w tym wkład własny – ponad 6 mln złotych. Takie było zamierzenie, by maksymalnie pozyskać i wykorzystać środki zewnętrzne. To projekty dotyczące rozbudowy Centrum Kształcenia Praktycznego i projekt „Ze szkoły na rynek pracy”. W środę, 20 grudnia podpisaliśmy umowę na środki dla projektu przebudowy „eSTeDe”, by dostosować to centrum do potrzeb osób niedowidzących, niedosłyszących, z dysfunkcjami ruchowymi oraz matek z dziećmi. To centrum rozwijać się będzie jeszcze bardziej, a na wspomniany projekt pozyskaliśmy fundusze w wysokości 3,5 mln złotych, nasz wkład własny wyniesie 1,6 mln złotych. Także tego dnia podpisywaliśmy projekt dotyczący e-usług. Koszt tego projektu to 2,8 mln złotych, a nasz wkład 418 tys. złotych. To ważny projekt ze względu na poziom informatyzacji urzędu. W tym budżecie jest więc kierunek wykorzystania funduszy zewnętrznych z przeznaczeniem na te projekty wkładu własnego. Jeśli chodzi o drogi możemy pochwalić się, że będzie to kwota 9 mln złotych na inwestycje. Środki zewnętrzne na drogi to 5,5 mln złotych. Bieżące utrzymanie dróg to 1,2 mln zł. Nigdy w historii powiatu nie było takiej kwoty na inwestycje drogowe. Jednym z najważniejszych zadań finansowanych z budżetu to ponad 14 mln złotych na szpital. Już są widoczne efekty w tej kwestii, a na koniec kadencji będą bardziej odczuwalne i dające satysfakcje mieszkańcom. Ten budżet, jeśli chodzi o wykorzystanie środków zewnętrznych i kwota przy wydatkach majątkowych są imponujące – powiedziała pani starosta. W skrócie budżet na 2018 rok przedstawiła skarbnik, Aleksandra Piątkowska-Radom.
Wicestarosta Jerzy Berlik odniósł się jeszcze do planowanych inwestycji drogowych: – Ta kwota, prawie 15 milionów złotych, nie jest stała i w miarę możliwości będziemy powiększać budżet drogowy. Mamy zapowiedzi z sąsiednich gmin, że będą one partycypować w inwestycjach, by między innymi zwiększyła się liczba przebudowy dróg i nakładek. Jak obiecywaliśmy na początku kadencji, budżet drogowy będzie wzrastał. Kwota na 2018 rok jest rekordową i historyczną. Za tego „fatalnego zarządu” – według słów radnego Pilaka – inwestycje drogowe wzrastają i mamy po trzech latach przebudowy dróg na odcinku 23 kilometrów, a samych nakładek mamy na ponad 40 kilometrach. Inwestycje przeprowadzone przez „idealny zarząd” poprzedniej kadencji – w 2011 roku przebudowano drogi na odcinku zero kilometrów. Gratuluję! Zwiększamy też dofinansowanie dla spółek wodnych. W 2018 roku zakładamy około 200 tys. złotych. Straszono nas na początku kadencji, że nie pozyskamy żadnych środków zewnętrznych z Unii Europejskiej, w konkursach pozyskaliśmy 12 mln złotych.
Opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej przedstawił przewodniczący rady Dariusz Igliński, a radny Marek Gotowała, przewodniczący Komisji Finansowej Rady Powiatu Gnieźnieńskiego opinię wspomnianej komisji. Po krótkiej dyskusji radnego Piotra Staszczaka i wicestarosty J. Berlika dotyczącej funduszy na drogi w poprzednich kadencjach, rozpoczęła się dyskusja nad projektem, podczas której swoje zdania zaprezentowali między innymi szefowie poszczególnych klubów.
Radny Andrzej Kwapich w imieniu radnych klubu Prawa i Sprawiedliwości w swoim wystąpieniu podkreślił, że dochody i wydatki w tym budżecie są imponujące i historyczne: – Kwota wydatków majątkowych to prawie 56 milionów złotych. To najlepszy budżet w historii powiatu gnieźnieńskiego, gdzie 30 procent wydatków przeznaczamy na inwestycje. Najważniejszy jest dla nas szpital i ta kwota 15 mln złotych jest imponująca. Środki na drogi to kolejne prawie 15 milionów złotych dla PZD. To także podwyżki w kwocie miliona złotych dla najmniej zarabiających pracowników administracji i obsługi. Budżet jest optymalnie zaplanowany i nie ma gdzie szukać oszczędności. Inwestycja jaką jest szpital będzie determinowała budżety w latach następnych. To nasz priorytet. Szef klubu „Wielkopolanie” Radosław Sobkowiak miał zastrzeżenia do budżetu na ten rok: – Mam wątpliwości, czy oczekiwania mieszkańców zostaną spełnione, w tym zaproponowanym zakresie. Proponowaliśmy zabezpieczenie kwoty na skrzyżowanie ulic Chudoby i Budowlanych. Nie ma w tym projekcie kwoty nawet na projekt tej inwestycji. Nie ma ujętych propozycji dotyczących ulicy Słowackiego i miejsc parkingowych, a także poszerzenia ulicy Dalkowskiej. Wnoszę, by zamiast kupować radnym tablety za 30 tys. złotych, można tę kwotę przeznaczyć na orkiestrę powiatową. W imieniu Ziemi Gnieźnieńskiej -Gniezna XXI wypowiedział się przewodniczący klubu, radny Marek Gotowała: – Nie znamy takiego budżetu, który uwzględni wszystkie zadania, które są do zrealizowania. To budżet bardzo ambitny z czego się cieszymy. Będzie trzeba wykonać sporą pracę, by te przedsięwzięcia wykonać. Nasz klub będzie głosował za przyjęciem tego budżetu. Dariusz Pilak, przewodniczący klubu radnych Platformy Obywatelskiej natomiast stwierdził: – Budżet 2018 roku jest budżetem roku wyborczego, kumulującym pewne wypadkowe. Księga projektów, która stworzona została przed laty, obejmuje pewne projekty, które są dziś realizowane przez źródła zewnętrzne. Można manipulować kwotami, ale by doprowadzić budżet do finału, to musieliśmy dojść poprzez oddłużenie pewnych spraw. By skorzystać ze środków OSI trzeba było wykonać pracę w latach poprzednich. Dzisiaj jesteśmy konsumentami tego, co tworzyło się o wiele dłużej. Radny niezależny Rafał Spachacz między innymi wskazał na dodatkowe fundusze dla MOS, środki przeznaczone na gospodarkę, dla domów dziecka na zajęcia kulturalne i świetlicy środowiskowej oraz fundusze na ochronę zdrowia. – To dobry budżet i ja go poprę – skwitował R. Spachacz. Radny Robert Andrzejewski wiele razy zwracał uwagę na trudną sytuację pracowników obsługi i administracji: – Od stycznia wzrasta płaca minimalna. Czy chodzi więc o podwyżki, czy rekompensatę podwyżki cen? Jeśli jest to podwyżka, to o jakim procencie mówimy i dla kogo? Jerzy Lubbe, dyrektor Wydziału Edukacji wyjaśnił: – Najgorsza byłaby podwyżka procentowa. Pracowałem nad tym z dyrektorami szkół. Złożyłem zarządowi propozycję podwyżek płac dla najmniej zarabiających. Niektórzy pracownicy otrzymają w procesie finalnym podwyżki nawet 600 złotych brutto, niektórzy mniej, a inni wcale. Były bowiem w naszych szkołach gigantyczne różnice na tych samych stanowiskach, nawet o 2000 złotych. Oprócz podwyżek dla najmniej zarabiających, w miarę posiadanych środków zaproponowane zostaną wyrównania, a zaległości są od 2009 rok. To są podwyżki. Radni przyjęli tegoroczny budżet większością głosów – 17 głosowało za, 4 wstrzymało się i 6 było przeciw.
W punkcie „Wolne głosy i informacje” radny D. Pilak poprosił o komentarz starostę na temat sytuacji w gnieźnieńskim Sanepidzie: – Sprawa nominacji nowego powiatowego inspektora sanitarnego budzi pewne wątpliwości. Pani jest przecież pracodawcą. – Wiadomo, że z dniem 31 grudnia wygasa powierzenie obowiązków dyrektor Danucie Winiarskiej. Ja powołuję, ale zgodę na nowego powiatowego inspektora sanitarnego wyraża wojewódzki inspektor sanitarny. Będę powoływała nową osobę i tyle mam do powiedzenia na teraz – odpowiedziała B. Tarczyńska. D. Pilak kontynuował wypowiedź: – Ta odpowiedź mnie zdziwiła. Pani zawsze była uczulona na wszelkie formy dyskryminacji, a tu powołuje pani osobę z dużą dozą wątpliwości. W tej sprawie nie rozumiem takiej postawy. – Co z pracownikami, którzy odważyli się pójść do sądu? Czy oni na własne życzenie będą musieli zmienić zatrudnienie? – pytała radna Krystyna Żok. – W tej sprawie nie mam już nic do powiedzenia. Myślę, że nikt nie będzie musiał zmieniać pracy, tak, jak musiały robić to inne osoby – ripostowała starosta. – Wnioski także zostały skierowane do starosty przez związki zawodowe. Czy przy powołaniu uwzględnia pani również głos związków zawodowych? – pytał przewodniczący rady D. Igliński. – Nie mam takiego obowiązku – skwitowała w tym temacie na koniec obrad starosta. JAROSŁAW WALERCZAK