O manipulacji, odpowiedzialności, czyli rozbudowy przedszkola nie będzie

Krzysztof Dereziński, burmistrz Trzemeszna wykreślił z budżetu gminy i Wieloletniej Prognozy Finansowejplanowaną rozbudowę Przedszkola nr 2 im. Misia Uszatka w Trzemesznie.Wielokrotnie ogłaszany przetarg w tej sprawie wskazał, że koszt tego przedsięwzięcia to ponad 6 mln złotych. Gmina uzyskała dofinansowanie tego projektu w wysokościok. 1 mln zł.
Oczywiście, że możemy to realizować, ale to niech radni podniosą za tym rękę, że dokładamy te pięć milionów. Podnieście rękę i weźcie odpowiedzialność jako rada miejska za to i później dyskutujcie dlaczego jest takie, a nie inne zadłużenie; albo państwo dokładacie do tego interesu albo nie i tyle mogę powiedzieć – mówił burmistrz podczas wspólnego posiedzenia komisji rady 23 maja. Podczas omawiania zmian budżetowych Daniel Bisikiewicz, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej pytał, czy istnieje szansa, aby uzyskanych środków na rozbudowę przedszkola z Unii Europejskiej się nie pozbywać. K. Dereziński nie ukrywał, że jest mu żal rezygnować z tej inwestycji, ale jego zdaniem w obecnej sytuacji koszty finansowe przerastają możliwości gminy. – Musimy się zastanowić. Czy bierzemy ten milion i dokładamy pięć? Tylko proszę wtedy do mnie paluszkiem nie wygrażać, dlaczego jest takie zadłużenie i się pytać, kto jest temu winien. Ja oprócz tej, żadnej innej inwestycji do „wycięcia” już nie wskażę. To były nasze wspólne decyzje – mówił K. Dereziński. O to, czy obecnie jest dość miejsc w przedszkolach pytał radny Tadeusz Pawlak. Burmistrz przyznał, że sytuacja jest rozładowana dzięki niepublicznemu przedszkolu „Razem Być” w Wymysłowie. – Na pewno, jeśli nie podejmiemy tego zadania to i tak sobie poradzimy. Nie jest to tragedia dla naszego samorządu -mówił K. Dereziński. Burmistrz poznał, że projekt rozbudowy przedszkola był tak napisany, aby pieniądze z unii na ten cel otrzymać. Wiadomo było, że będzie trzeba do tego projektu dołożyć z budżetu gminy, jednak aż takiej kwoty nikt się nie spodziewał.Wątpliwości miał radny Maciej Dalewski. – Gdybyśmy budowali to przedszkole, by była to inwestycja na lata. Czy nasz minister Świerkot (chodzi tutaj o Mirosława Świerkota, inspektora do spraw oświaty w Urzędzie Miejskim) policzył dzieci, które się urodziły, bo one pójdą za trzy cztery lata do tego przedszkola? Czy ten deficyt miejsc w przedszkolach będzie malał, czy wręcz odwrotnie – dopytywał się radny. Głos w dyskusji zabrał radny Przemysław Woźny, który stwierdził, że prosił o takie dane, z których wynika, że w 2016 roku urodziło się 160 dzieci, a w następnym 199. – Jeżeli wszyscy rodzice puszczą dzieci do przeszkoli, to tych miejsc nie wystarczy. Ponadto my nie oddamy miliona dofinansowania tylko dwa, ponieważ mieliśmy także otrzymać z miękkich projektów milion na roczne utrzymanie tego przedszkola. Zastanówmy się, czy z tego zrezygnować – mówił P. Woźny. Burmistrz stwierdził, że jest gotowy do dyskusji w tej sprawie. Zaznaczył po raz kolejny, że nie chce wskazywać innych inwestycji do „wycięcia”, a jeżeli będzie taka potrzeba namawia radnych do wspólnego podjęcia takich decyzji. – Usiądźmy razem i zróbmy wspólne ustalenia – mówił. Ta wypowiedź skłoniła Sławomira Peno, przewodniczącego Rady Miejskiej do wyrażenia krytyki poczynań burmistrza. Jego zdaniem burmistrz okazał się manipulantem i dewastatorem budżetu 2017 roku. Wypominał burmistrzowi, że uchwalony w zgodzie i porozumieniu budżet w grudniu 2016 roku na rok 2017 został już w styczniu przez niego zmieniony. Wyrzucono z niego ogółem 11 inwestycji i przesunięto na rok 2018. – Budżet, z którego się cieszyłem, pan go załatwił. To było mistrzostwo manipulacji i o to mam pretensje. Te 11 inwestycji przerzucono na 2018 rok, który jest rokiem wyborczym. Teraz każdy się boi ściągać te inwestycje. Chcieliśmy współpracy, ale pana nie idzie zastać. Ja kiedyś powiedziałem, na kolanach przed pańskimbiurem nie będę czekał – mówił m.in. S. Peno. Przewodniczący rady cytował także wypowiedź burmistrza z „Przemian”. – Dziękuję za trafne pana zdaniem porównanie nas do goryli. Nie radni wyrzucali w roku 2017 inwestycje tylko pan i wtedy się pan nie pytał. Zrezygnował pan z nich, aby wrzucić to w rok wyborczy. Gdyby pan podszedł do nas normalnie, nie jak do goryli, to wtedy byłoby moim zdaniem inaczej -mówił S. Peno. Do krytyki swojej osoby odniósł się Krzysztof Dereziński. – Myślę, że mistrzem manipulacji nie jestem, są lepsi tu na tej sali. Mnie nauczono, co to jest dialog. Dialog to jest jak dwie strony ze sobą rozmawiają i chcą ze sobą się dogadać. Natomiast jak ten dialog ma polegać na tym, że ja będę kiwał głową nad tym, czego pan oczekuje, to nie jest dialog. Pan wielokrotnie w tej kadencji się zapominał, jakie są pana kompetencje, a jakie moje. To, co pan tu wyczyniał, to jak jestem 20 lat samorządowcem to tego nie było. Pan jeszcze nie jest burmistrzem, a pan już jest nad burmistrzem – mówił K. Dereziński do S. Peno.Dalsza wymiana zdań pomiędzy przewodniczącym rady a burmistrzem przebiegała w podobnym tonie. Obie strony zostały przy swoim zdaniu. Podczas głosowania za zmianami budżetowymi zagłosowało 10 radnych: L. Macioł, G. Koperski, M. Dziel, S. Peno, K. Lipiński, M. Sobieszak, M. Behnke T. Pawlak i M. Chojecki, M. Krzyżaniak-Świątek; przeciw był tylko Zbigniew Matelski, od głosu wstrzymało się 3 radnych: P. Woźny, M. Dalewski i D. Bisikiewicz.
RENATA PAŁUCKA