Shadow

Od kwietnia więcej za przejazd miejskim autobusem

Rosną koszty spółki MPK, wzrosnąć muszą zatem ceny biletów. Od kwietnia więcej zapłacą ci, co z transportu zbiorowego korzystają rzadko, za to pasażerowie z biletami miesięcznymi mogą na razie odetchnąć z ulgą. Podwyżki ich ominą. To pierwsze zmiany cen biletów od 7 lat. Znikną też rodzaje biletów, które cieszyły się najmniejszym powodzeniem.
Trzy złote – tyle zapłacą pasażerowie autobusów miejskiego przewoźnika, za jednorazowy bilet na przejazd pojazdem MPK Gniezno. To podwyżka o 30 gr (12%). Powodem zmiany cennika jest wzrost kosztów działalności przedsiębiorstwa, w tym m.in. podniesienia płac (o 32%), kosztów zakupu oleju napędowego, minimalnej pensji, amortyzacji, utrzymania starego taboru, no i inflacji, która rośnie. – Dla nas komunikacja publiczna jest priorytetem – zapewnia mimo to Jarosław Grobelny, wiceprezydent Gniezna, który referował radnym założenia projektu uchwały stwierdzającej podwyżkę cen. – Nie chcemy wszystkich obciążać tą podwyżką. Proponujemy podwyższenie cen biletów jednorazowych, czyli kosztów dla tych osób, które korzystają z komunikacji miejskiej rzadko – wyjaśnia. W skali roku ta podwyżka ma przynieść spółce ok. 360 tys. zł. Zmiany nie dotkną biletów miesięcznych i długookresowych. – Osoby, które są związane z naszą komunikacją i na nią stawiają, ich podwyżki nie dotkną. Chcemy w ten sposób promować autobusy jako środek komunikacji pierwszego wyboru – dodaje J. Grobelny. Zlikwidowane zostaną także taryfy, które dotychczas nie cieszyły się zainteresowaniem podróżnych: bilet dziesięciodniowy imienny na 1 linię, bilet dziesięciodniowy imienny na 2 linie, bilet sześćdziesięciodniowy imienny na 1 linię, bilet sześćdziesięciodniowy imienny na 2 linie, bilet kwartalny imienny na 1 linię, bilet kwartalny imienny na 2 linie i bilet studencki imienny sieciowy. Jak tłumaczył radnym zasiadającym w komisji Gospodarki Miejskiej i Ochrony Środowiska wiceprezydent, koszty zakupu paliwa do autobusów nie wynikają tylko ze wzrostu cen samych paliw, ale także większej ilości przewozów. Rocznie autobusy MPK „wyjeżdżają” 2 mln wozokilometrów.
Radny Jan Szarzyński zaproponował odwrotny zabieg, czyli obniżenie ceny biletów jednorazowych. – Aby zachęcić mieszkańców do korzystania z usług MPK – mówił. Jednak nie zgodził się z tym wiceprezydent, zauważając, że problem zainteresowania miejskimi autobusami leży gdzie indziej. – Pokazują to wyraźnie badania. Pasażer wybiera komunikację miejską ze względu na komfort jazdy, systematyczność oraz możliwość szybszego przemieszczania się względem innych środków komunikacji. Bariera cenowa w postaci 30 groszy, nie jest barierą cenową, która powoduje, że ktoś skorzysta z autobusu lub nie – zauważył. Tymi słowami J. Grobelny poruszył inny istotny problem miejskiej komunikacji, która dla osób posiadających samochody jest często zupełnie nieatrakcyjna. Radny Tomasz Dzionek zaapelował o podjęcie starań, by uatrakcyjnić miejską komunikację dla mieszkańców, jednak tu potrzeba więcej organizacyjnego wysiłku. – Ludzie poniekąd wybierają samochód dlatego, że autobus stoi w tych samych korkach co każdy inny samochód – zauważa i dodaje: – Komunikacja miejska nigdy nie będzie tak popularna, jeśli będziemy aż tak prosamochodowi, jeżeli będziemy mogli nim dojechać bez problemu w każde miejsce centrum. W Gnieźnie każda ulica jest zawalona samochodami z obu stron. Nad tym powinniśmy się zastanowić.
Jak zdradza Jarosław Grobelny, spółka MPK stara się rokrocznie wymieniać najstarsze pojazdy na nowsze używane, w ilości ok. 2-3 sztuk. Radny Janusz Brzuszkiewicz zwrócił uwagę na zapotrzebowanie pasażerów w kwestii różnych tras obsługiwanych przez autobusy miejskiego przewoźnika. Zasugerował, że zmiany na liniach powinny być dynamiczne, pod względem zainteresowania. Zaproponował tu stałe liczenie pasażerów, tak by mieć ogląd bieżącej sytuacji na poszczególnych liniach. Jak przyznał wiceprezydent, sam obserwuje kursy, w trakcie których kierowca autobusu wiezie ze sobą tylko powietrze, ale jak dodaje nie jest to wymierna powodzenia danego kursu, bo kilka przystanków dalej, może wsiąść 10 pasażerów. – Nie ma tu złotego środka, choć najlepiej, by autobus miał obłożenie 30-40%, ale tak nie jest nigdzie – nie kryje.
Pomysłem wiceprezydenta jest „autobadanie” ilości pasażerów poszczególnych kursów przez samych kierowców, ale w sposób maksymalnie bezkosztowy, czyli np. bez montowania elektronicznych czytników wejść i wyjść z pojazdu (jak np. poznański system PEKA). – Takim testem odpowiemy sobie, oczywiści tam gdzie mamy te wybiegowe kursy ok. godziny 21-22, na ile jest zapotrzebowanie na nie – stwierdza J. Grobelny. Projekt uchwały o zmianach w wysokości opłat za usługi przewozowe będzie głosowany na najbliższej sesji Rady Miasta, 22 stycznia. ALEKSANDER KARWOWSKI