Od współpracy do niepodległości. Przymioty Wielkopolan okiem współczesnych fotografów

Przymioty, którymi w codziennym życiu posługiwali się przez wieki Wielkopolanie, pozwoliły w czasie próby sto lat temu wyzwolić region spod pruskiego panowania. To była siła współpracy człowieka z człowiekiem na każdej płaszczyźnie. Właśnie o tej „Sile Współpracy” traktuje wystawa, którą otwarto w Miejskim Ośrodku Kultury w Gnieźnie.
Dokładnie 27 grudnia, czyli w dzień wybuchu powstania wielkopolskiego zainaugurowano wystawę będącą upamiętnieniem bohaterskiego zrywu sprzed stu lat, jednak w wyrazistym odniesieniu do współczesności. Przymioty Wielkopolan takiej jak: praca organiczna, praca u podstaw, edukacja, rozwój osobisty oraz gospodarność – wpisują się w trwałe DNA ludzi tych ziem. Sto lat temu pozwoliło to przygotować ludność do zwycięskiego zrywu, dziś jednoczy ich we wspólnych projektach – artystycznych i edukacyjnych. Jak te przymioty Wielkopolan zaprezentować za pomocą zdjęć? O to postarali się fotografowie zrzeszeni w Związku Polskich Artystów Fotografików, okręg Wielkopolski, których do współpracy zaprosił Miejski Ośrodek Kultury w Gnieźnie. Kilkunastu artystów przygotowało zestawy zdjęć odnoszących się do dzisiejszego zrozumienia patriotyzmu, ale też lokalności, dumy i tych wszystkich wielkopolskich przymiotów, kierujących ludźmi w codziennym życiu. – Ten duch w narodzie jest – zgadza się Marek Lapis, gnieźnieński fotograf, którego zdjęcia znalazły się na wystawie. – Wydaje się nam, że to odległe sto lat, ale specyfika Wielkopolski jest widoczna. To grono różnych fotografów, z różnym doświadczeniem, postanowiło rzucić się na głęboką wodę i pokazać to, co jest niewidoczne – zauważa. Spytany o opisanie swoich zaprezentowanych zdjęć M. Lapis stwierdził to, co przyświeca mu w fotografii od lat. – Starałem się swoimi zdjęciami zadać pytania, a odpowiedzi powinien poszukać sobie każdy sam – dodał. Ze spostrzeżeniem Marka Lapisa, że tematyka wystawy była wymagająca, zgadza się inny fotograf prezentujący swoje dzieła – Krzysztof Ślachciak. – Tematyka była artystycznie bardzo trudna do udźwignięcia, szczególnie, że wystawa ma cel upamiętnienia powstania wielkopolskiego i stu lat wolności. Jednocześnie, nie może być wystawą prac archiwalnych, tylko współczesnych. Dlatego to takie trudne. Prezentowane prace pokazują kilka aspektów tych stu lat wolności, w tym konfliktów, spotkań. Nie brak tu prac będących wyrazem odczuć subiektywnych ale nawiązujących do tematu wystawy – zauważa. Specjalną rolę w tworzeniu wystawy miała kuratorka wydarzenia – historyczka sztuki dr hab. Hanna Grzeszczuk – Brendel, która przyznała, że choć praca związana z doborem zdjęć i ich zestawieniem na ścianach galerii była wymagająca, to tematyka samej wystawy była inspirująca i otwierająca nowe przestrzenie dyskusji w odbiorcą. – Zadanie postawione przede mną było i trudne, i łatwe zarazem. Materiału na wystawę okazało się być bardzo dużo i główna koncepcja wyłoniła się w trakcie przeglądania tych zdjęć. Nie chciałam pokazywać każdego z artystów osobno, tylko stworzyć wystawę problemową. Chciałam, by w formie pewnych grup czy działów tematycznych, te zdjęcia zostały wyjęte ze swoich cykli, kontekstów, zaczęły po prostu dialogować – mówi o warsztacie przygotowania wystawy. Z prac fotograficznych przekazanych przez artystów, kuratorka wybrała niektóre i poukładała je według jednej koncepcji. Stąd czasami zaskoczenie wśród fotografów, którzy na wernisażu odkryli, że ich prace, często tworzące jakąś serię czy cykl, zostały rozdzielone i zawieszone na różnych ścianach galerii. – Niewątpliwie ta wystawa, jak sam jej tytuł wskazuje, jest pewną siłą współpracy. Ona sama odwołuje się do tej tradycji pracy organicznej, która w czasie zaborów była tutaj bardzo silna i ma niewątpliwie związek z odzyskaniem niepodległości. Ale jednocześnie podkreślam – to nie ma być wystawa tylko okolicznościowa, ale wystawa, która nawiązuje dialog ze współczesnością i skłania do zastanowienia – podsumowuje dr H. Grzeszczuk – Brendel. W podobnym tonie jak kuratorka – historyczka sztuki, mówi Dariusz Pilak, dyrektor MOK, który zwraca uwagę na złożoną problematykę osi wystawy. – Wielu osobom mogłoby się wydawać, że wejdą sobie z ulicy i odbiorą ją w lekki i prosty sposób. To bardzo wymagająca wystawa, ale artyści zaprezentowali prace w sposób racjonalny. Zachęcam odwiedzających wystawędo podjęcia wysiłku odczytania tej wystawy i chwili zastanowienia. Wielu znajdzie tu moment dla siebie – podkreśla. Wydarzeniu towarzyszyła także premiera specjalnie przygotowanego albumu ze zdjęciami prezentowanymi podczas wystawy. Projekt jest współfinansowany ze środków Samorządu Województwa Wielkopolskiego w ramach 100. rocznicy wybuchu powstania wielkopolskiego i otrzymał dofinansowanie w kwocie 34 500 zł. ALEKSANDER KARWOWSKI