„Oświadczyny” rozbawiły widzów do łez

Następna odsłona tradycyjnego cyklu wydarzeń Królewskiego Salonu Sztuki przybrała tym razem formę teatralnej humoreski. W niedzielę, 22 kwietnia do Miejskiego Ośrodka Kultury przyjechało trio aktorów warszawskiego Teatru Rampa, by zainscenizować miniaturę Antoniego Czechowa pt. „Oświadczyny”, której wykonaniem skradli serca gnieźnieńskich widzów.
Joanna Górniak, Robert Kowalski i Andrzej Niemirski, to znani i popularni aktorzy warszawskiego Teatru Rampa, którzy z powodzeniem wystawiają w Polsce popularną jednoaktówkę Czechowa, będącą satyrą z życia XIX-wiecznego rosyjskiego ziemiaństwa. – Czechowa grają wszyscy wielcy mistrzowie. Zmierzenie się z taką krotochwilą, wymaga ogromnej dozy dyskomiki, którą posiadamy, a o czym widzowie z pewnością się przekonają – śmieje się Andrzej Niemirski, który w spektaklu jako Łomow, domaga się atencji panny Natalii. – Zmierzenie się z takim repertuarem było dla nas wyzwaniem, a tym bardziej, że potraktowaliśmy ten spektakl jako powrót do korzeni. Ponieważ tak jak Tespis zdjął z koturnów teatr rzymski, wprowadził w prosty lud na swoim wozie komedię, tak i my, wróciliśmy do korzeni. Gramy to nie tylko w pięknych salach teatralnych jak w Gnieźnie, ale także w plenerze. Na przykład graliśmy w Hajnówce przed domem. Mamy nawet myśl, by grać to w jak najdziwniejszych miejscach – mówi aktor. Jak zgodnie podkreślają aktorzy, Czechow ciągle jest aktualny, pożądany i z jego dzieł bije ponadczasowa mądrość. – To wspaniała mądrość tych ludzi, którzy występują w tym dziele. Poprzez swoją nieporadność, zderzanie z rzeczywistością, którą jest niemożność oświadczenia się drugiej osobie, to przykłady z dziś. Ile jest młodych osób, które siedzą w domu z rodzicami, bo tak im jest wygodniej, właśnie to widzimy u Czechowa – mówi A. Niemirski, a Joanna Górniak dodaje: – Jest jeszcze jedna rzecz, która się przekłada, to, że nigdy nie wiemy komu jest bliżej do kogoś. Że możemy się spodziewać, że taka oferta męska, jak w przypadku „Oświadczyn”, może nie zostać przyjęta, a jednak się okazuje, że dziewczyna pałała miłością wielką do swojego sąsiada. Rozmawiajmy, bo nigdy nie wiemy w kim się możemy zakochać, a kto nas kocha – zauważa. Brawurowe wykonanie, wspaniała mimika aktorów, wywoływały co chwila salwę śmiechu na widowni, udowadniając, że komedia jest dobra na wszystko, a w Gnieźnie jest szczególnie mile widziana. ALEKSANDER KARWOWSKI