Shadow

Palacze na dwa dni zamknęli kotłownię, pozbawiając mieszkańców ciepłej wody

W coraz bardziej dramatycznej sytuacji znajdują się mieszańcy Kruchowa, gmina Trzemeszno, mieszkający w zasobach Spółdzielni Mieszkaniowej w Kruchowie. Przypomnijmy, prezes spółdzielni zrezygnował z pracy, podobnie jak przewodniczący rady nadzorczej, wypowiedzenie złożyły także panie księgowe. Teraz w ramach protestu w związku z brakiem wypłaty pensji trzej palacze postanowili 20 lipca zamknąć kotłownię, co spowodowało brak ciepłej wody w mieszkaniach. Protest trwał dwa dni. – Chcieliśmy tym wywołać jakąś reakcje ludzi. Bo my jesteśmy bez pensji i nic w tej sprawie się nie dzieje – mówi Piotr Wołosowicz, palacz.
O konflikcie w Spółdzielni Mieszkaniowej w Kruchowie pisaliśmy kilka tygodni temu. Wówczas informowaliśmy, że na drzwiach biura spółdzielni pojawiła się kartka „Nieczynne do odwołania”.Podobna kartka zawisła 20 lipca na drzwiach do kotłowni: „Kotłownia zamknięta do odwołania z powodu niewypłacanych wypłat!!!!!!!”. Trzech palaczy od ponad dwóch miesięcy nie otrzymała wypłaty, ponieważ nikt z zarządzających spółdzielnią nie pracuje i nie ma kto podpisywać przelewów. Tym samym od 20 lipca mieszkańcy pięciu bloków w Kruchowie zostali pozbawieni ciepłej wody w kranach. Prośby mieszkańców skłoniły jednak ostatecznie palaczy do powrotu do pracy. W piątek, 22 lipca zastaliśmy P. Wołosowicza w pracy, który wraz z kominiarzem przygotowali kocioł do ponownego rozruchu. – Obiecano nas spłacić, liczę na to. Najgorsze jest to, że wypłaty nie ma, a mam obciążenia konta. Muszę dorabiać, żeby kasę wpłacać na konto i żeby było na opłaty – mówi palacz.
O tym, jak sobie poradzić w zaistniałej sytuacji dyskutowanojuż 26 czerwca w świetlicy w Kruchowie.Z dyskusji jaka się wówczas odbyła wynika, że kolejne rezygnacje zarządu spółdzielni, czyli Dariusza Kędzierskiego – prezesa i Andrzeja Szymańskiego –przewodniczącego rady nadzorczej oraz księgowych, to wynik niesnasek jakie wynikły pomiędzy prezesem a przewodniczącym rady nadzorczej. Z sali padały głosy, iż celem przewodniczącego rady nadzorczej było rozwiązać spółdzielnię i powołać w to miejsce wspólnoty mieszkaniowe, na co zebrani w świetlicy wiejskiej nie chcą się zgodzić. Wzajemne animozje doprowadziły do tego, żeobecnie sytuacja jest patowa.
Podczas spotkania zastanawiano się jak wybrnąć z tej sytuacji, kogo powiadomić, kto może być władny do zwołania walnego zebrania i wyboru nowych władz, a przede wszystkim kto może do tego czasu powołać na stanowisko prezesa komisarza, aby móc ruszyć ze sprawami finansowymi. Planowano wówczas, że 9 lipca odbędzie się walne zebranie członków spółdzielni, tak się jednak nie stało. Spółdzielcy zwrócili się natomiast o pomoc do burmistrza Trzemeszna. W trzemeszeńskim urzędzie odbyło się spotkanie w tej sprawie, na którymmecenas *Justyna Gałęcka *pomogła w przygotowaniu pism, niezbędnych do zwołania walnego zebrania, udzieliła też bezpłatnych porad prawnych. Nie ma jednak jeszcze terminu takiego walnego spotkania, może się ono odbyć minimum 21 dni od ogłoszenia o jego zwołaniu. Jednak z rozmów z mieszkańcami spółdzielni jakie prowadziliśmy w piątek, 22 lipca wynika, że nikt o żadnym zebraniu jeszcze nie słyszał. – Sytuacja jest trudna, nic nie wiemy, ostatnie opłaty za czynsz, wodę, śmieci płaciliśmy do spółdzielni w czerwcu, za maj. Teraz biuro jest nieczynne, nie wiemy czy płacić, czy nie na konto. Nie wiemy, co mamy robić – mówi jeden z mieszkańców. (kar)
RENATA PAŁUCKA