Para buch! Koła w ruch! Za nami Dni Pary

Elfy, Linki – to nie tajemnicze baśniowe stworzenia, ale nowoczesne pociągi Kolei Wielkopolskich, które można było obejrzeć podczas kolejnej edycji Dni Pary, tradycyjnego święta gnieźnieńskiej zabytkowej parowozowni. W tym roku szczególną atrakcją było zwiedzanie obiektu szlakiem maszynisty, uruchomienie oświetlenia kolejowych murów oraz inauguracja aplikacji na smartfony, która ułatwi zwiedzanie całego kompleksu kolejowego.
Od 24 do 27 maja trwały Dni Pary, w trakcie których, od rana do wieczora gnieźnieńska parowozownia za pomocą grupy wolontariuszy, odkrywała swoje tajemnice. Najważniejszy gnieźnieński zabytek techniki, od lat dzięki Gnieźnieńskiemu Stowarzyszeniu Miłośników Kolei, stoi dla turystów i mieszkańców Gniezna otworem. Tegoroczna odsłona imprezy skierowała uwagę widzów na inne elementy jej historii, np. wagonownię, o czym traktowała specjalna wystawa, czy życie pracowników kolei, szczególnie Straży Ochrony Kolei i maszynistów. – Zawsze opowiadamy historię, ale nie zawsze z perspektywy pracownika tych obiektów – mówi Krzysztof Modrzejewski, organizator wydarzenia i przypomina tutaj istotną rolę powożących lokomotywami. – Oprowadzamy w specjalnym spacerze szlakiem maszynisty, od portierni, przez szatnie, aż do hali. Opowiadam co się działo z parowozem po służbie. Znamy je przecież z torów, peronów, kiedy są piękne i przygotowane, a nie wiemy ile wysiłku wkładano w tych halach, by wyczyścić dymnice, wyeliminować stuki, przegrzania – informuje oprowadzając po ogromnym kompleksie kolejowym i wskazuje, że parowóz to nie tylko woda i węgiel, ale także piasek, smary i czyszczenie z żużla i popiołu. – Bycie kolejarzem to nie tylko praca w określonych godzinach. Oni byli nimi przez całą dobę, zrzeszali się w stowarzyszenia, tworzyli orkiestrę, teatr, chór, mieszkali ze sobą na wspólnych osiedlach i o tej braci kolejarskiej mówimy najwięcej – mówi Modrzejewski. Do zostania maszynistą, jak mówi K. Modrzejewski, droga była daleka. – Zaczynało się od ukończenia szkoły zawodowej i wspinania się po szczeblach zawodu, czyli poznanie pracy palacza, następnie zostanie pomocnikiem maszynisty i dopiero maszynistą. Każdy z nich zanim ruszył w trasę, obchodził parowóz i sprawdzał jego stan, prężność pary w kotle, smary, zapasy wody, węgla i dopiero wówczas otrzymywało się rozkazy, rozkład jazdy i ruszało się na służbę – mówi i jak dodaje, w najlepszych czasach maszyniści byli najlepiej opłacaną formacją na kolei. – Przed wojną maszynista, który miał niepracującą żonę i czwórkę dzieci, mógł za gotówkę kupić sobie dom i samochód, co wiem z moich osobistych kontaktów. Inny przykład to maszynista, który w roku 1937 odchodząc na emeryturę, postawił swoim dzieciom domy. Ale pamiętajmy, że kolej to był wtedy krwiobieg państwa. Nie było wówczas dalekobieżnego transportu drogowego, a towary i ludzie jeździli prawie wyłącznie pociągami – zwraca uwagę.
Podczas Dni Pary zainaugurowano aplikację, która usprawni zwiedzanie zabytkowych terenów kolejowych przy ulicy Składowej. – Wiele muzeów ma aplikacje, które zastępują przewodnika lub mu przeszkadzają. My skupiamy się w naszej aplikacji, na danie zwiedzającemu tego, czego nie da mu przewodnik, czyli przeszłość. Za pomocą GPS aplikacja wykrywa zwiedzającego i podsuwa mu zdjęcia i historie związane z miejscem, w którym akurat on przebywa – zdradza nowość K. Modrzejewski.
Oprócz licznych pokazów, strefy gastronomicznej, na chętnych czekały drezyny, jak zawsze chętnie wykorzystywane do próby poruszania się po torach mało oczywistym pojazdem, a szczególne niespodzianki przygotowały Koleje Wielkopolskie, które do parowozowni podprowadziły dwa swoje nowoczesne pojazdy – składy „Elf” i „Link” produkowane przez bydgoską PESĘ. Każdy mógł w nieskrępowany sposób przejść się po obu pociągach i w kabinach maszynistów porozmawiać z nimi o tajnikach zawodu, komforcie pracy w takich pociągach i nowinkach technicznych w nich zainstalowanych. ALEKSANDER KARWOWSKI