Piękne odczarowanie prowincji po wrzesińsku


Społeczność gminy i miasta Września ma ciekawy sposób na zrobienie z terminu „prowincja” dobrej jakościowo marki, odartej z niepotrzebnego blichtru, ale bliskiej obcowaniu ze sztuką i emocjami. Po świetnym festiwalu filmowym „Prowincjonalia” przyszedł czas na „Święto Teatru na Prowincji” – 700 uczestników, cztery dni muzyki, teatru, poezji i tańca w dwóch podwrzesińskich wsiach.
Współorganizatorami wydarzenia, które wyrasta z teatru i dotyka innych sztuk, są Zespół Szkół w Nowym Folwarku oraz Fundacja Dzieci Wrzesińskich. Przez cztery dni społeczność wiejska Nowego Folwarku i Psar Polskich, ale także okolic i samej Wrześni, bo nie tylko w niej dzieje coś godnego uwagi, skupia na sobie uwagę całego regionu. – To ważne dla naszej społeczności, bo to święto przyciąga już czternasty raz dzieci i młodzież z całej Polski, ale nie zapominajmy, że to nie tylko teatr ale i muzyka, występy recytatorskie, pełna kultura na prowincji – cieszy się Artur Mokracki, zastępca burmistrza Miasta i Gminy Września, który zauważa, że szkoły na wsiach ciągle są elementem ważnym, spajającym tożsamość. – To element integrujący, kulturotwórczy i na przykładzie „Święta Teatru na Prowincji” widać to chyba najlepiej – podkreśla.
„Teatr to uszanowanie relacji międzyludzkich”
Trudno uwierzyć, ale na północnych rubieżach gminy zabawa w teatr trwa już czternasty rok; z tej pasji wyrósł festiwal kilkudniowy, którego zawsze punktem najważniejszym w programie jest Ogólnopolski Przegląd Twórczości Teatralnej „Maska”, na który przybywają dzieci i młodzież z całego kraju. To nie tylko fantastyczna okazja do skonfrontowania się z rówieśnikami w kreatywnej sztuce teatralnej, ale także zabawa, integracja i szansa nawiązania pierwszych znajomości. Nietrudno przy okazji inauguracji wydarzenia namówić Sławomirę Czarnecką, dyrektor Zespołu Szkół w Nowym Folwarku, do wspomnienia tych pierwszych pomysłów, zaczynów, by ściągnąć teatr na prowincję. – W 2002 roku stworzyłam w naszym gimnazjum młodzieżowy teatr. Zaczęliśmy od podstaw i wyjeżdżaliśmy na teatralne festiwale i przeglądy; pojawiały się także pierwsze nagrody. Pozazdrościliśmy innym miejscowościom, że tam coś się odbywa, a u nas nie. Chcieliśmy rozruszać nasze środowisko lokalne i tak się stało – mówi o tym pierwszym pomyśle na mały wówczas festiwal dyrektor. – Ten przegląd był wówczas malutki, właściwie to organizowany był dla zaprzyjaźnionych zespołów teatralnych, ale z roku na rok rozrastał się do coraz wyższej rangi, najpierw gminnej, potem powiatowej i dziś jest już dużym ogólnopolskim świętem teatru – cieszy się S. Czarnecka. Trudno byłoby tego nie zauważyć; w dzień inaugurujący festiwal, już od wczesnych godzin rannych okolice szkoły w Psarach Polskich były wypełnione licznymi samochodami i ciągle dojeżdżającymi autokarami. Jednak sama zabawa w teatr to nie wszystko, to jak w sztuce, ma podłoże głębsze, o czym mówi Sławomira Czarnecka. – To uszanowanie relacji międzyludzkich, które wytwarza teatr, one są nie do przecenienia. Jest to wspaniałe, bo ludzie muszą ze sobą współpracować, uczyć się pokory do życia i teatru. Myślę, że to było rzeczą najważniejszą przyświecającą nam na samym początku i trwa to do dziś. To także przełamanie marazmu, odciągnięcie dzieci od komputera, zdaje się, że to nam się udało – nie kryje radości.
Już inauguracyjny występ teatralny „Mury v. 2.0, czyli kolejna cegła w murze” nawiązujący do problemów współczesnej młodzieży, bogatej w wirtualnych znajomych oraz elektroniczne gadżety, ale ubogich w radość i poczucie sensu, ukazał bardzo dojrzałe, bystre myślenie. Koncepcja budowania muru z kolejnych cegieł zniewolenia, nawiązująca do legendarnego albumu grupy Pink Floyd „The Wall”, zresztą okraszana muzyką z tego wydawnictwa, przyjęta została zasłużonymi oklaskami, z widocznym podziwem starszej części publiczności wychowującej się na muzyce brytyjskiej grupy. Czy rozterki muzyków tworzących swój album w 1979 różnią się od rozterek roku 2017?
Teatr idzie do gmin, by później było odwrotnie
Od lat ze „Świętem Teatru na Prowincji” współpracuje Teatr im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie, który aktywnie włącza się nie tylko do zabawy, ale głównie do edukacji. Teatr to nie tylko postawa bierna widzów, to łatwość przyjęcia postawy czynnej i podjęcia wspólnego uczestnictwa w teatrze. – Współpraca trwa od samego początku, kiedy zaprzyjaźniliśmy się z panem Andrzejem Malickim, rodowitym wrześnianinem, który bardzo mocno wspomagał nasz teatr „Fakt”. Wszyscy dyrektorzy gnieźnieńskiej sceny przyjmowali nas z otwartymi ramionami, wspomagali nas i do dziś fundują nagrody, za co jesteśmy bardzo wdzięczni – nie kryje radości Sławomira Czarnecka. W tym roku oprócz Andrzeja Malickiego, który jak zawsze prowadzi warsztaty teatralne z młodzieżą, pojawiła się inna aktora gnieźnieńskiej sceny Magdalena Pomierska, która również z widocznym entuzjazmem przyjęła zaproszenie do Nowego Folwarku. – Takie spotkania z teatrem są bardzo ważne jeśli chodzi o dzieci, które warto od małego przyzwyczajać, oswajać nie tylko z teatrem, ale z tym pięknym słowem – podkreśla związana od 17 lat z Gnieznem aktorka: – Dzieci garną się do teatru, a na tak zwanej prowincji jeszcze bardziej jest to odczuwalne. Dla mnie to jest bardzo ciekawe i bardzo odkrywcze, a w dodatku oswajamy dzieci z teatrem, to takie wychowywanie przyszłych widzów, którzy z mniejszym lękiem przekroczą w przyszłości progi teatralnych gmachów. Tegoroczne „Święto Teatru na Prowincji” to także gość specjalny – poetka Wiesława Kwinto-Koczan, która codziennie prowadzi warsztaty poetyckie. Na inaugurację czekała ją niespodzianka w postaci sztuki, w której jej wiersze zainscenizowali lokalni samorządowcy i nauczyciele. Wzbudziło to aplauz, a u samej poetki widoczne wzruszenie. Rangę corocznego wydarzenia podkreślają patronaty, bo już po raz kolejny chętnie obejmują je m.in. Kuratorium Oświaty w Poznaniu, samorządy oraz Minister Edukacji Narodowej.
ALEKSANDER KARWOWSKI