Planistyczna karuzela we Wrześni. Zamiast mieszkań z widokiem na starówkę, blaszany market?

Tereny po upadłych zakładach Tonsil we Wrześni miały być w wizji władz lokalnych nową, nowoczesną dzielnicą miasta z budownictwem wielorodzinnym, skwerami, alejami i zielenią, tuż nad rzeką Wrześnicą z widokiem na wieżę kościoła farnego i starówkę. Zapisano to w planie miejscowym. Jednak teraz plan chce zmienić burmistrz, by zamiast osiedla i nowej dzielnicy powstał market budowlany z parkingiem i pylonem reklamowym wyższym od wieży niedalekiego zabytkowego kościoła. A to nie koniec planistycznych zmian w okolicy.
Plany były odważne. Ogromne tereny po dawnych zakładach Tonsil we Wrześni to największy skarb miasta. Po zabudowaniach fabrycznych w marzeniach włodarzy powstać miała nowa mieszkaniowa dzielnica miasta, która byłaby przeciwwagą, ale harmonijną do zabudowań starego miasta, które znajduje się po drugiej stronie rzeki Wrześnicy. Tereny wykupił między ulicami Daszyńskiego, Kolejową, Miłosławską i rzeką prywatny inwestor, a w części z nich (zgodnie z planem) zdążono wybudować centrum handlowe. Fragment ogromnego terenu od strony ulicy Daszyńskiego zdążono już zamienić w osiedle, na którym stoi pięć budynków wielorodzinnych. Choć ostatnie domy w tej części całego terenu są właśnie wykańczane, to stanowią one zaledwie mniej niż połowę całego terenu przeznaczonego pod inwestycje mieszkaniowe. Centralny teren między istniejącymi już budynkami a centrum handlowym ciągle stoi pusty. Czy doczeka się on budynków wielorodzinnych jak przewiduje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego uchwalony w 2010 roku? Plany są po to, by harmonizować przestrzeń i wyznaczać kierunki rozwoju miasta, jednak w tym wypadku nie chce tego Tomasz Kałużny, burmistrz Wrześni, który w czerwcu 2017 roku zwrócił się do radnych o odejście od obowiązującego planu i w miejscu jeszcze niewybudowanego osiedla pozwolić na budowę obiektów handlowych typu „dom i ogród” o powierzchni użytkowej nawet 18 560 m kw. Taka możliwość byłaby na rękę właścicielowi terenu, gdyż rynek mieszkaniowy we Wrześni obecnie się nasyca. Prawdziwy boom budowlany trwa, a nad miastem królują budowlane żurawie podciągające ku niebu kolejne budynki wielorodzinne. Jak informuje Główny Urząd Statystyczny, w roku 2017 Września zajęła trzecie miejsce w Wielkopolsce z największym przyrostem mieszkań (tuż za powiatem poznańskim i Poznaniem), co jest wynikiem ponadprzeciętnym patrząc na ilość mieszkańców. Same budynki to nie wszystko, trzeba je jeszcze zapełnić ludźmi, a mimo to, że Września przyciąga pracowników do licznych zakładów produkcyjnych, tempo sprzedaży mieszkań nie jest już tak wysokie. Podaż przewyższa popyt, a nie wiadomo kiedy i gdzie we Wrześni ruszą prace inwestycyjne związane z rządowym programem „Mieszkanie plus”.Kiedy w czerwcu ubiegłego roku burmistrz zwrócił się do radnych o zmianę planu i przekreślenie w tym miejscu osiedla i budowę marketu, protest do ratusza wystosowało kilkudziesięciu lokalnych przedsiębiorców, którzy ze strachem i zdziwieniem przyjęli plan budowy blaszanego marketu, nie tylko jako obiektu zagrażającego kondycji ich firm, ale także jako psującego harmonijnie rozrastające się nowe centrum miasta. Głos zabrali także społecznicy ze stowarzyszenia Projekt Września, którzy wyrazili oburzenie, że nad rzeką Wrześnicą, którą okalają spacerowe bulwary, powstać ma market z parkingami. Także głosy mieszkańców już wybudowanych w rejonie ulicy Daszyńskiego budynków, nie kryły oburzenia, że kupowali mieszkania w tym rejonie, bo plan mówił, że będzie w tej części miasta osiedle, a nie market, który generować będzie ruch kołowy i w dodatku zepsuje wygląd dzielnicy. Głosy sprzeciwu nic nie dały, gdyż Rada Miasta zadecydowała, że rozpoczną się prace nad zmianą planu. Jednak zanim zmiany w planie zostaną przyjęte, potrzeba zmiany studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, czyli swoistego „nadplanu”, który mniej szczegółowo określa, co w której części miasta może powstać, a ten na przedmiotowej działce nie przewiduje budowy obiektów handlowych. Pod koniec czerwca burmistrz Tomasz Kałużny wydał obwieszczenie o wyłożeniu do publicznego wglądu projektu zmian w studium. W dołączonej do niego Prognozie Oddziaływania na Środowisko (POŚ) wyczytać można, że: „O jakości życia mieszkańców decyduje szereg czynników. W zakresie zagadnień przestrzennych o warunkach i jakości życia społeczności lokalnych decydują standardy zagospodarowania terenu i zaspokojenie potrzeb bytowych. Budowa centrum handlowego we Wrześni przy ul. Kolejowej spowoduje udogodnienia dla mieszkańców oraz nowe miejsca pracy. Spowoduje także rewitalizację obszaru poprzemysłowego” – stwierdza autor dokumentu Miłosz Sura. Te stwierdzenia stoją w sprzeczności do głosów mieszkańców, lokalnych przedsiębiorców i Projektu Września, którzy twierdzą, że inwestycja przyniesie wręcz odwrotne skutki.
Działacze Projektu Września zwracają także uwagę na inne zagrożenie wynikające ze zmian zapisanych w projekcie studium, a związanych z dominatą widokową. Obecnie wieża kościoła farnego we Wrześni jest jednym z najbardziej charakterystycznych, dominujących nad zabudową miejską punktów widocznych człowiekowi. Jednak jak zauważa Projekt Września: „(…) projekt zakłada maksymalną wysokość zabudowy marketu do 20 metrów, z dopuszczeniem dominant i przewyższeń do 50 metrów. Oznacza to, że elementy marketu (na przykład pylony reklamowe) mogłyby być wyższe od znajdującego się po drugiej stronie Wrześnicy gotyckiego kościoła farnego, którego wieża razem z krzyżem zamontowanym na szczycie ma 43 metry. Z kolei znajdujący się na niej zegar jest na wysokości około 26 metrów. Nowe budynki, a zwłaszcza markety, nie powinny przysłaniać ważnych miejskich budynków i niszczyć sylwety miasta”. Członkowie stowarzyszenia już zapowiadają złożenie uwag do projektu studium i w swoim oświadczeniu gorzko piszą wprost: „Budowanie marketów we wszystkich możliwych miejscach nie jest przykładem dobrze prowadzonej gospodarki przestrzennej przez władze Wrześni.”. Uwagi do projektu studium można jeszcze składać do 13 sierpnia. Podobna sytuacja jest po drugiej strony ulicy Kolejowej, która dzieli tereny potonsilowskie od Gminnej Spółdzielni we Wrześni, czyli popularnego „geesu”. Tutaj tereny dawnych zakładów rzemieślniczych i magazynów od lat pustoszeją zamieniając cały obszar w ruinę. Będący w kiepskiej kondycji finansowej spółdzielczy konglomerat skuszony pieniędzmi zewnętrznego inwestora postanowił sprzedać atrakcyjne tereny, na których prowadził swoją działalność. Pod koniec września 2017 roku Rada Miasta Wrześni przystąpiła do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego tego cennego obszaru ulokowanego między torami kolejowymi, a centrum handlowym „Karuzela”. Jednak zanim ratusz zdążył wyłonić firmę, która ten plan opracuje – prace nad nim nagle zarzucono. 21 czerwca zgłosił się do radnych burmistrz Tomasz Kałużny z wnioskiem o rezygnację z opracowania dokumentu. Powód? „W związku ze zmianą koncepcji zagospodarowania terenów położonych przy ulicy Kolejowej wpłynął wniosek o uchylenie ww. uchwały. Wnioskodawca wskazał, iż czasochłonna procedura uchwalenia planu uniemożliwi rozpoczęcie prac budowlanych w zamierzonym terminie” – napisano w uzasadnieniu. Kosztem planu, na który wpływ mają mieszkańcy za pomocą Rady Miasta (mogą też wnosić do niego uwagi w trakcie procesowania), decyzje o tym, co będzie mogło powstać na terenie dawnego GS podejmą urzędnicy za pomocą instrumentu – decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu. Pozwoli to inwestorowi szybciej budować obiekty, jednak z pominięciem większego planu i bez „czynnika społecznego”, czyli mieszkańców. Grozi to chaosem przestrzennym tworzonym pod dyktando właściciela terenu. O tym jak wyglądać będzie Września w tym rejonie miasta zadecyduje więc wąskie grono urzędników. Jak informuje lokalna prasa, przy ulicy Kolejowej powstać ma m.in. hotel Hampton należący do grupy Hilton. ALEKSANDER KARWOWSKI