Shadow

Po chrust do lasów. Duże zainteresowanie rządowym pomysłem walki z ubóstwem energetycznym

Niektórzy kpią, a inni przyjęli taką możliwość z entuzjazmem. W obliczu niedoborów paliw niezbędnych do ogrzewania domów, na wniosek minister klimatu i środowiska Anny Moskwy, Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych wydała wytyczne dotyczące pozyskiwania tzw. chrustu z lasów. To reakcja na wzrost cen energii związany m.in. z wojną w Ukrainie i wysoką inflacją. Jak się okazuje, w Nadleśnictwie Gniezno już sprzedawany jest chrust w ramach nowej oferty i cieszy się ta akcja dużym odzewem.
Ceny materiałów opałowych i innych paliw potrzebnych do ogrzewania domów rosną w niesamowitym tempie. Praktycznie wskazanie w materiale prasowym obecnej ceny tony węgla mija się z celem, bo z dnia na dzień ta kwota ulega zmianie (zazwyczaj na wyższą). W dawniejszych latach zbieranie gałęzi w lasach było – choć nielegalnym, to dla wielu uboższych mieszkańców miast i wsi, zajęciem dość zwyczajnym i powszednim. Wystarczy wspomnieć sceny z kultowej komedii „Miś”, gdzie cała wieś wycięła choinki z „plantacji eksperymentalnej”, by wymienić je na węgiel, na co zdziwieni węglarze zauważyli, że choinkami też można palić w piecu. Ale to były lata niedoboru początku lat 80. XX wieku. Takie działanie jest oczywiście nielegalne. Jednak do pomysłu udostępniania chrustu leżącego w lasach wróciła Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych, po wniosku minister klimatu i środowiska. Stosowna decyzja została wydana 26 maja. „Jej wprowadzenie stanowi reakcję na wzrost cen energii oraz materiałów opałowych. Resort klimatu i środowiska dokłada wszelkich starań, aby zapewnić dostępność drewna opałowego dla gospodarstw domowych. Ma to szczególne znaczenie dla mieszkańców terenów wiejskich, małych miasteczek, których gospodarstwa domowe nie są włączone do gminnych lub miejskich systemów ciepłowniczych” – czytamy w komunikacie resortu.
Jednych komunikat rozśmieszył, innych zdziwił i wystraszył, bo oznaczać może poważne kłopoty z pozyskaniem opału jesienią, gdy nad Polskę nadciągną pierwsze chłody. Jak się jednak okazuje, pomysł cieszy się dużym zainteresowaniem, także w lasach Nadleśnictwa Gniezno, o czym mówi Michał Michalak, nadleśniczy. – Okoliczni mieszkańcy, którzy mają czas i chęci mogą zgłaszać się do leśniczych, którzy w ramach samowyrobów pokazują miejsca, z których można pozyskać „drobnicę” iglastą lub liściastą. To jest to, co zostaje po wyróbce innych sortymentów. Zwyczajowo mówi się na to chrust. Obecnie jest duże zainteresowanie. Wyznaczamy miejsce po sprzątaniu wiatrołomów, które były wynikiem pogody w styczniu i lutym. To drewno udostępniamy i sprzedajemy po symbolicznych cenach – zauważa nadleśniczy. Mowa tu o cenie 25 złotych za metr sześcienny drewna iglastego oraz 30 złotych za metr sześcienny drewna liściastego. Jak zauważa przedstawiciel Nadleśnictwa, efektywność energetyczna 7-8 metrów sześciennych drewna liściastego (nie tzw. chrustu, tylko drewna opałowego, którym również leśnicy handlują) może odpowiadać tonie węgla. – Można sobie to łatwo policzyć. To około 1000 złotych do obecnie 3000 złotych za węgiel. Od zeszłego roku drewno podrożało tylko o około 20 procent – mówi leśnik. Jak jednak podkreśla, służby leśne są wyczulone na pozyskiwanie drewna z lasu w sposób nielegalny. – Mam nadzieję, że się z tym uporamy, ale jesień może być trudnym okresem dla leśników – nie kryje Michał Michalak. ALEKSANDER KARWOWSKI