Pobiegli w rytmie Marsylianki

Za nami 16. Bieg Europejski, który jest z pewnością jedną z sympatyczniejszych imprez biegowych w Polsce. Impreza co roku przybiera barwy innego kraju Unii Europejskiej, a w tym roku przybrała trójkolorowe barwy Francji. Frekwencyjny sukces, dobra pogoda, znane postacie i uśmiechy na twarzach biegaczy, którym na trasie przygrywają muzycy, to znak firmowy biegu. Zwycięzca – Tomasz Grycko do pokonania 10 kilometrów trasy potrzebował mniej niż pół godziny.
Francja była bohaterką tegorocznej, szesnastej już edycji Biegu Europejskiego, a jak się okazało – biegaczom w związku z tym nie zabrakło inwencji twórczej, stąd na trasie charakterystyczne, kojarzące się z krajem znad Sekwany berety, apaszki czy bagietki. Przepiękna pogoda i pełne słońce towarzyszyły biegaczom na całej, liczącej 10 kilometrów, trasie, jednak rekordom życiowym przeszkadzał skutecznie bardzo silny wiatr, na który zwracali uwagę biegacze. – Jak jest dobra pogoda to i nastroje są rewelacyjne – mówi Andrzej Krzyścin, dyrektor biegu i utytułowany maratończyk. – Przy tego typu imprezach to jest już sześćdziesiąt procent powodzenia – przyznaje. Tradycyjnie imprezę zaczął bieg przedszkolaków, który z roku na rok frekwencyjnie mocno się rozrasta. – Byliśmy przygotowani na 200 do 220 uczestników, ale chętnych było dużo, dużo więcej. Niestety, takie są nasze możliwości, ale myślimy nad jego rozbudowaniem, bo cieszy się wielkim zainteresowaniem – dodaje A. Krzyścin. – Dziś mocno wieje, więc to przeszkadza zawodnikom i na dobre wyniki nie ma raczej co liczyć, ale myślę, że zwycięzca pobiegnie poniżej 30 minut. Zawodnicy są bardzo dobrzy, biegnie świetny Kenijczyk, bardzo dobrzy Ukraińcy i rewelacyjni Polacy – mówił tuż przed startem imprezy dyrektor biegu. Jak się okazało, sportowy węch A. Krzyścina nie zawiódł i z 1540 biegaczy, którzy stanęli na płycie gnieźnieńskiego rynku, barierę 30 minut pokonał Tomasz Grycko z Władysławowa, który trasę przebiegł w rewelacyjnym czasie 29 minut i 39 sekund. – Udało mi się urwać na ósmym kilometrze – przyznał tuż na mecie zwycięzca biegu. – Niestety, czasu nie udało się uzyskać lepszego. Wiało bardzo mocno w twarz, czasem z boku. Świetni kibice, którzy dopingują cały czas, bardzo pomagają. Kenijczyka się nie obawiałem, jestem w dobrej formie i mogę z nimi walczyć na każdym dystansie – podkreślił T. Grycko. Drugie miejsce przypadło w udziale Kenijczykowi Josephowi Mutwarthei Mumo, a trzecie Arkadiuszowi Gardzielewskiemu, który tydzień wcześniej wrócił do kraju po treningach wysokogórskich w USA. – Biorąc pod uwagę wynik, to bieg dla mnie był bardzo słaby, ponieważ biegłem dużo wolniej niż 2 miesiące temu w trakcie półmaratonu. Ten start miał dla mnie wymiar bardziej treningowy, bo dopiero przyjechałem z gór i jestem teraz w kryzysie – przyznał brązowy medalista.
W kategorii kobiet zwyciężyła Paulina Kaczyńska ze Stargardu. – Biorąc pod uwagę moje treningi, wszystko wskazywało na to, że wynik osiągnę całkiem niezły. Zresztą jak było widać, do rekordu trasy zabrakło mi naprawdę mało. Myślę nawet, że warunki pogodowe były bardzo sprzyjające, wiatr mi nie przeszkadzałi spokojnie było można walczyć o wynik w granicach 33 minut. W Gnieźnie biegłam pierwszy raz, ale byłam tu rok temu z moim chłopakiem i imprezą byłam pozytywnie zaskoczona. Na tyle, że marzyłam, by tutaj wystartować – podkreśliła biegaczka. Wszyscy rozmówcy, którzy brali udział w biegu, jak zawsze podkreślali świetną organizację, dobrą trasę i wspaniałych kibiców, którzy nawet by wspomóc uczestników w ich walce o przekroczenie własnych granic, przygrywali im na ulicach, np. na gitarze elektrycznej. Jak zaznaczyli wszyscy laureaci biegu, wrócą do Gniezna za rok, bo takich sympatycznych biegów, po prostu się nie omija. ALEKSANDER KARWOWSKI