Shadow

Podpatrując potęgę przyrody


Fotografowanie fauny i flory, to zdaje się jedno z najcięższych zadań dla fotografów. Czasami wielogodzinne, a nawet kilkudniowe poszukiwania wymagają poświęcenia i cierpliwości. Miłośnicy zdjęć przyrody mają okazję odwiedzić ciekawą wystawę, która zawisła na ścianach „eSTeDe”.
Wydarzenie „Fotografia Roku”, to coroczny plebiscyt organizowany przez Okręg Wielkopolski Związku Polskich Fotografów Przyrody. Po jego zakończeniu najlepsze przyrodnicze zdjęcia prezentowane są w trakcie objazdowych wystaw. Tym razem taka wystawa zajechała do Gniezna, a znaleźć na niej możemy prace także gnieźnian, będących członkami stowarzyszenia. Wśród wiszących fotograficznych obrazów spotkać możemy dzieła Przemysława Degórskiego, Karola Grabskiego i Arkadiusza Szpulaka. Ich prace umieszczone pośród kilkudziesięciu fotografów z Wielkopolski świadczą, że fotografia przyrody ma się w Gnieźnie dobrze, a oprócz zawodowców, jest przecież ogromna grupa amatorów, poświęcających swój wolny czas na ulatnianie wrażliwości poprzez uwiecznianie zjawisk przyrodniczych. Sama fotografia przyrodnicza, jak mówi Bogdan Walkiewicz, wiceprezes Okręgu WZPFP, jest zajęciem trudnym i wymagającym. – By fotografować wychodzimy w teren, zostawiamy samochód gdzieś daleko i wędrujemy z całym sprzętem, z plecakiem fotograficznym, zestawem obiektywów, statywem, a koledzy fotografujący przyrodę ożywioną zabierają także sprzęt maskujący – wylicza fotograf i już po tych słowach ujawnia się, jak trudne, choćby logistycznie, jest to zajęcie. – Fotografia przyrodnicza to także poświęcenie, bo dobrego zdjęcia nie zrobimy w ciągu dnia. Fotografia to jest światłem malowanie, a najfajniejsze światło jest wcześnie rano, o wschodzie słońca, wtedy osiągamy najlepsze efekty. Oczywiście, w ciągu dnia zdarza się dobry moment do zdjęcia, jednak najlepsze światło jest miękko rysujące wschodzącego słońca – zauważa B. Walkiewicz. Samo pstryknięcie zdjęcia to jeszcze mało. By „polowanie” obiektywem było udane, trzeba posiadać wiedzę o przyrodzie, dokonać rozpoznania terenu, jego położenia. – Trzeba wypatrzyć te ulubione krajobrazy. Trudniej jest przy fotografii zwierząt, a szczególnie ptaków. Musimy wiedzieć, gdzie one są i kiedy – przyznaje wiceprezes, który zwraca także uwagę na pory roku. – Wiosna jest piękna, niestety, w tym roku nam się nie udała i jej połowę mamy straconą. Była to pora na ptaki wędrowne, przelotne, osiadające na bagnach i rozlewiskach, jednak przez pogodę fotografowanie ich mieliśmy ograniczone.
Jak przyznają sami fotografowie, zajęcie uwieczniania przyrody i jej zjawisk wymaga ogromnej cierpliwości i poświęcenia czasu. Znane są przykłady przebywania fotografującego w jednej pozycji przez kilka godzin np. w pokrytej rosą trawie, tylko po to, by znaleźć ten jedyny moment, który zrobi różnicę w wartości zdjęcia. – Najwięcej czasu potrzebowałem podczas „polowania” na kruki – przyznaje Bogdan Walkiewicz. – Gdy już je namierzyliśmy, to z kolegą jeździliśmy kilka razy, ale tylko nam fruwały nad głowami, a żaden nie chciał usiąść. Rzuciliśmy im przynętę ukryci w szałasie, czekaliśmy kilka godzin w ukryciu, w dodatku zimą, zmarznięci, jednak przez cztery dni żadnych efektów. Kolega zrezygnował, a ja jeszcze raz pojechałem i zrobiły mi wspaniały pokaz, siadały pod obiektyw i robiłem im po prostu portrety, na dodatek zleciały dwa myszołowy, ale to są przypadki – zaznacza.
ALEKSANDER KARWOWSKI