Shadow

Poszukiwany wiceprzewodniczący Ryszard Niemann?

{CAPTION}
Od kilku miesięcy wiceprzewodniczący Rady Miasta Gniezna Ryszard Niemann nie uczestniczy w posiedzeniach komisji i sesjach. Przewodniczący rady Michał Glejzer kilka razy już pytał radnych, czy mają jakieś wieści o jego zastępcy, bo trudno się z nim skontaktować, nie odbiera telefonów, a on uważa, że dobry obyczaj nakazuje usprawiedliwić swoją nieobecność. Radny Jerzy Lubbe zwrócił przewodniczącemu uwagę, że nie ma żadnych podstaw prawnych, aby dyscyplinować wiceprzewodniczącego, a jego wypełnienie mandatu oceniąwyborcy w następnych wyborach, jeśli oczywiście będzie startował.
Na sesji 25 stycznia w punkcie zapytania i wolne głosy przewodniczący Michał Glejzer (PO) pytał radnych, czy mają jakiekolwiek informacje dotyczące jednego z jego zastępców Ryszarda Niemanna (ZG – Gniezno XXI). – Za trzy dni będziemy obchodzili czwartą miesięcznicę, jak pan radny objawił się nam na sesji i od tej pory poza tym, że gdzieś tam mignie komuś na ulicach, to nikt go nie widział, nie odbiera telefonów, w zasadzie nie ma z nim kontaktu. Czy państwo jesteście coś w stanie powiedzieć na temat tego, co dzieję się z panem przewodniczącym? – pytał M. Glejzer. Radny Jan Szarzyński („Samorzadni”) zaproponował, żeby napisać jakąś interpelację? Ale do kogo? Przewodniczący M. Glejzer stwierdził, że prezydent nie dysponuje władzą nad radnym Niemannem. – Zamierzam wystosować jutro pismo do pana radnego, a wszyscy państwo zostaniecie od razu poinformowani o treści tego pisma. Niektóre osoby są w pewnym sensie zadowolone, że pana radnego nie ma na sesjach, ale ja z tego powodu nie jestem zadowolony, ponieważ jesteśmy zespołem 23 osób wybranych i reprezentujemy naszych mieszkańców, a odnoszę chwilami wrażenie, że jeden obwód wyborczy w tym momencie jest ułomnie. Wiadomo, że każdemu coś może wypaść, ale dobry obyczaj mówi, żeby się usprawiedliwić – stwierdził przewodniczący rady. Radny Jerzy Lubbe („Samorządni”) powiedział, żeby zostawić radnego Niemanna w spokoju. – Pan przewodniczący dość często do tego tematu wraca, a ja uważam, że niepotrzebnie. Pan prezydent Komorowski podpisał kiedyś ustawę, że do gmin są wybory jednomandatowe. I to, czy pan Ryszard Niemann uczestniczy w pracach rady czy nie, to jest sprawa między nim, a jego wyborcami. Powtarzanie, apelowanie czy wysyłanie listów do pana Ryszarda Niemanna jest zbędne. To jest osoba w pełni władz umysłowych i fizycznych, bo widziałem go niedawno i rozmawiałem z nim. Zostawmy pana Ryszarda w spokoju, to wyborcy, ci którzy mieszkają w tym okręgu ocenią jego działanie i przy następnych wyborach, jeżeli pan Ryszard będzie starował do rady go nie wybiorą.. My nie mamy podstaw prawnych, żeby do czegokolwiek radnego zmusić – zaznaczył J. Lubbe. Przewodniczący M. Glejzer nie mógł się jednak zgodzić z radnym Lubbe i podkreślił, że dobrym obyczajem jest się usprawiedliwić z absencji. – Uważam, że jak ktoś nie uczestniczy w obradach już cztery miesiące to jakiś telefon, e-mail lub jakaś inna forma komunikacji, przekazanie informacji, że nie będę uczestniczyć z pewnych powodów, powinna być dostarczona – mówił przewodniczący. Wiceprzewodniczący Jan Budzyński (SLD) stwierdził, że podjęcie tematu przez przewodniczącego wynika z troski o wiceprzewodniczącego Niemanna. – Myślę, że muszą być bardzo ważne powody, że pan przewodniczący Niemann nie daje znaku życia. Dobrze by było, gdyby nas poinformował, że jest wszystko w porządku, że wróci do pracy, żebyśmy nie musieli się martwić – zakończył temat J. Budzyński. Podczas nieobecności radny nie otrzymuje diety. (bk)