Powstanie warszawskie: Gniezno nie zapomina

Niespokojny dźwięk syren dało się słyszeć w Gnieźnie 1 sierpnia o godzinie 17. Podobnie jak w wielu miejscach w Polsce miasto stanęło, by oddać cześć poległym, w 73 rocznicę wybuchu powstania warszawskiego.
Gnieźnieńskie uroczystości upamiętniające powstanie warszawskie, w kolejną już rocznicę tego wydarzenia, współorganizowane były przez Tomasza Budasza, prezydenta Gniezna, Związek Harcerstwa Polskiego oraz Garnizon Gniezno. Już o godzinie 16 w ogromnym upale zebrali się harcerze, rekonstruktorzy, przedstawiciele władz samorządowych Gniezna oraz przedstawiciele parlamentarzystów, by wspólnie złożyć kwiaty przed tablicą-kamieniem, upamiętniającym bohatera naszej ziemi – Adama Borysa ps. „Pług”, który brał udział w powstaniu, jako członek AK, „Cichociemny”, bohater i dowódca batalionu „Parasol”. To właśnie skwer jego imienia był miejscem, na którym oficjalnie rozpoczęły się gnieźnieńskie obchody uczczenia rocznicy wybuchu powstania. Po uformowaniu pochodu, kolumna rozciągająca się długo za prowadzonym na czele sztandarem, przeszła na skwer Orląt Lwowskich, by upamiętnić bohaterskich harcerzy (dowodził nimi podczas powstania m.in. Borys „Pług”). Tutaj przypomniano ich bojowy i pomocniczy szlak w czasie powstania oraz odczytano uroczysty apel. Trzecim i głównym miejscem uroczystości był gnieźnieński deptak, gdzie w cieniu miejskiego Starego Ratusza wszyscy czekali na godzinę „W” – oficjalny czas rozpoczęcia warszawskiego, zbrojnego zrywu. Kombatanci, harcerze, rekonstruktorzy, władze oraz gnieźnianie i turyści przy dźwiękach przedwojennych, popularnych pieśni wpatrywali się w zegar umieszczony na kamienicy w rynku, by stanąć na baczność, gdy wybiła godzina próby sprzed 73 lat. Przy dźwięku syren alarmowych kibice poznańskiego Lecha, jak zawsze odpalili race. Po chwili, gdy ucichły syreny, głos zabrał kpt. Józefat Sztuka, kombatant i prezes gnieźnieńskiego koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, który wspomniał Adama Borysa „Pługa” i dziękował prezydentowi Gniezna, że udało się znaleźć i przygotować skwer, który upamiętnia tego patriotę i bohatera. J. Sztuka przywołał ogromne dylematy i tragizm bohaterów, którzy z własnej woli, po zawierusze wojennej wrócili do kraju, jednak tutaj spotkało ich rozczarowanie: – Borys w Anglii pomyślał głęboko: „nie” – wracam do Polski, bo tam mnie będą potrzebowali, bo Polskę trzeba odbudować. To jest jego bohaterska codzienność. Był stanowczy, treściwy i bardzo waleczny, otrzymał krzyż Virtuti Militari. Prześladowany po wojnie, szukał pracy, a gdy ją znalazł dopadły go porządki partyjne. Wszystkich wymietli ze stanowisk i jego też. Trzy lata bez pracy, a miał na wychowaniu pięcioro dzieci. Utrzymywał się z ogródka, hodował warzywa, a dzieci jego na targu w Witkowie je sprzedawały. I w tym ogrodzie w 1986 roku Adam Borys zmarł. To nasz duży bohater, dobrze, że po naszych inicjatywach on jest na wierzchu – cieszył się kapitan i zaapelował do licznie zgromadzonych, szczególnie młodych osób. – Chodzi o to, by młodzież ucząca i kształcąca się, brała wzór z jego pilności w nauce. Nie broń, nie „Steny” czy inne pistolety, a książka, zeszyt. To jest wasz fundament, by być dobrym Polakiem i silnym Polakiem – apelował.
Na zakończenie uroczystości, dzięki zaangażowaniu współorganizatorów wydarzenia, m.in. Ramzesa Temczuka, odbył się koncert pieśni patriotycznych. Wszystkim chętnym wręczano przygotowane specjalnie na tę okazję śpiewniki, a chętnych do pozostania na deptaku nie brakowało. – Mamy obowiązek pamiętać o tym zrywie, tym bardziej, że w Gnieźnie jest żyjący powstaniec major Piwecki, z którym osobiście rozmawiałem na temat powstania. Chociażby dla tego człowieka, ale także dla wszystkich pozostałych mieszkańców Gniezna, pamiętajmy, że wolność nie jest nam dana raz na zawsze. Trzeba się o nią każdego dnia starać – mówił Tomasz Budasz.
O ważnej roli powstania przypominał także Robert Gaweł, senator RP, który przypomniał, że to wydarzenie miało charakter ogólnopolski i dotyczy każdego z nas. – Byli tam także gnieźnianie, żołnierze AK z całej Polski, bo przecież była to walka o stolicę. Plany militarne były wymierzone przeciwko Niemcom, bo to zakładał plan „Burza”, ale politycznie ono było wymierzone przeciwko armii sowieckiej, żeby pokazać, że jesteśmy tutaj gospodarzami – mówił senator i podkreślił, dlaczego warto o tym wydarzeniu pamiętać. – To niewyobrażalne dla nas, ale to ponad dwieście tysięcy zamordowanych Polaków przez Niemców. Tego zapomnieć nie możemy, jeśli chodzi o historię. To jest fakt, o którym Polacy muszą wiedzieć. Dlatego w Gnieźnie takie obchody są przeprowadzane. Już któryś raz na deptaku spotykamy się, a pierwszy raz idąc od skweru Adama Borysa – dodał. „Maszerują strzelcy, maszerują” niosło się jeszcze długo po oficjalnym zakończeniu uroczystości, a pamięć o wydarzeniu sprzed 73 lat, ciągle dla gnieźnian jest żywa i ważna.
ALEKSANDER KARWOWSKI