Prawdziwe święto lokalności, czyli nie wstydźmy się naszej gwary. Czwarty Festiwal Fyrtel za nami

Lokalność rozumiana jako świadomość – tego skąd pochodzimy, kto tu mieszkał przed nami i jaka jest tradycja tego miejsca, której owoce niesiemy przez całe życie. Fyrtel, czyli w gwarze nasza najbliższa okolica, z którą się utożsamiamy, to najbardziej lokalny festiwal – tworzony przez gnieźnian dla gnieźnian. Właśnie zakończyła się jego udana czwarta edycja, której konkluzja jest jak co roku taka sama – nie wstydźmy się lokalności, prowincjonalności i gwary, bo to one nas pozytywnie wyróżniają.
Spotykamy ich na co dzień, czytamy o nich w lokalnych mediach, efekty ich pracy widzimy na licznych wystawach czy w wydawnictwach. Regionaliści, czyli miłośnicy miejsca, w którym żyją i którego tożsamość wydobywają z ksiąg historii, zakamarków podwórek, rozmów z mieszkańcami i przekazują to dalej, utrwalając to, co łączy kolejne pokolenia gnieźnian. Właśnie przez chęć docenienia ich powstał cztery lata temu festiwal, który zwraca uwagę wszystkich mieszkańców na to, co nas łączy. W dniach 19-21 października miały miejsce liczne wydarzenia dla mieszkańców, które jeszcze mocniej pokazały to, czym żyje miasto w sferze kultury i własnego dziedzictwa. – W tym roku mieliśmy dwa tematy przewodnie – gwara i gnieźnieńscy poeci – mówił podczas uroczystej gali festiwalowej Piotr Wiśniewski, pomysłodawca i szef festiwalu. – W temacie gwary gnieźnieńskiej wydarzyło się naprawdę sporo, bo wydana została książka Włodzimierza Bulikowskiego pt. „Bądźma ludźmi, szak!”, odbyła się gra miejska czy konkurs recytatorski, a drugi temat, czyli poeci to m.in. spacer ich śladami przez miasto oraz spotkanie wspomnieniowe tych poetów, którzy już od nas odeszli – wylicza. Sobotnią galę, która co roku znajduje się pośrodku trzydniowych wydarzeń, okrasił występ muzycznej gwiazdy. – Ten koncert na fyrtlu to takie wydarzenie, które jest pewnym podsumowaniem, motywem przewodnim festiwalu. Występuje Martyna Jakubowicz, ale przed jej występem uhonorujemy osoby, które wybitnie promują nasze Gniezno i walczą o zachowanie dziedzictwa kulturowego naszego miasta – zapowiadał P. Wiśniewski. Sama gala to co roku wydarzenie wyjątkowe, bowiem nagrody i wyróżnienia przyznawane w trakcie jej trwania są wyrazem uznania za pracę często mało dostrzeganą szerszym masom mieszkańców, jednak bardzo istotną z punktu widzenia dziedzictwa kulturowego miasta. Te osoby w dużej mierze swoich działań nie mierzą chęcią zysku, więc pracują profesjonalnie, dobrowolnie i bezpłatnie, oddając część siebie właśnie tej lokalności. Tegoroczna gala stała się okazją do wyróżnienia pięciu osób, które m.in. Medalami Koronacyjnymi wyróżnił Tomasz Budasz, prezydent Gniezna. Na początku medal wraz z podziękowaniami powędrował do Magdaleny Karpińskiej, której miłość do książek jest w mieście znana, jest ona bowiem inicjatorką powstania Klubu Dyskusji o Książce oraz wielu wydarzeń z połączenia literatury oraz historii miasta, m.in. w trakcie festiwalu współprowadziła grę miejską opartą na historii Gniezna. – Uważam, że ten festiwal to fantastyczna rzecz. Powinien obejmować coraz większą ilość osób młodych, bo dużo z nich nie wie, co ze sobą reprezentuje Gniezno. Poznawanie jego historii to naprawdę fantastyczna przygoda, nawet dla takiej osoby jak ja. Teoretycznie powinnam być osobą oczytaną, która tę historię zna, jednak ciągle odkrywam niesamowite i ciekawe rzeczy związane z tym miejscem. Powinno więcej osób w tym festiwalu brać udział, a niestety, jest on ciągle niszowy. Mam nadzieję jednak, że będzie lepiej i więcej osób będzie brało z nim udział a dzięki temu, więcej osób będzie się Gnieznem zachwycać – mówiła pierwsza wyróżniona laureatka. Kolejne wyróżnione osoby to dwaj fotografowie – Henryk Maćkowiak i Władysław Nielipiński. Obaj niestrudzenie od lat pielęgnują pamięć o gnieźnieńskiej fotografii oraz inicjują kolejne projekty dla jej rozwoju. Są także dokumentalistami dawnego Gniezna, a ich zdjęcia niezmiennie wprawiają w zachwyt kolejne pokolenia gnieźnian. Są także niezwykle przyjaznymi nauczycielami dla adeptów sztuki fotografii. – Nie wiem czy zasłużyłem – mówił skromnie H. Maćkowiak odbierając na pewno zasłużony medal wywołując tym aplauz widowni. – Jestem fotografem, ale amatorem. Wcześniej fotografowałem rodzinę, znajomych, ale od pierwszej wizyty Ojca Świętego w Gnieźnie fotografię zacząłem traktować poważnie. Od tego czasu Pan Bóg pomaga mi fotografować różne wydarzenia w Gnieźnie i myślę, że dlatego pan prezydent to dostrzegł i tym medalem mnie wynagrodził – stwierdził laureat. Między kolejnymi wydarzeniami trwającego w tym czasie 4. Wielkopolskiego Festiwalu Fotograficznego im. Ireneusza Zjeżdżałki, do Miejskiego Ośrodka Kultury zaproszony został także Władysław Nielipiński, współorganizator wydarzenia, by odebrać kolejny już „fotograficzny” medal. Obaj fotografowie pozostawią po sobie zdjęcia, które kolejnym pokoleniom będą ilustrować historię oraz przemiany miasta i jego przestrzeni. Następny medal przypadł w udziale Karolowi Soberskiemu, dziennikarzowi i regionaliście oraz autorowi książek historycznych, na kartach których odkrywa on tajemnice i fakty historyczne regionu. – Od 14 lat staram się przywracać pamięć ludziom, wydarzeniom i miejscom w naszym regionie. Ten medal na pewno zdopinguje mnie do jeszcze większej pracy i mam nadzieję, że jeszcze więcej tych zapomnianych ludzi, wydarzeń i miejsc pozostało odkrytych dla zachowania ich w pamięci – mówił laureat po odebraniu nagrody. Sympatyczne wyróżnieniew postaci jego własnego portretu, rysowanego kreską Przemysława Jarosza, otrzymał także dziennikarz Jarek Mixer Mikołajczyk, który jest niestrudzonym propagatorem gwary i za sprawą Szczuna z Kareji, w którego postać się wciela, dalej kontynuuje barwne i zabawne komentowanie rzeczywistości w gwarze gnieźnieńskiej, nawiązując do pamiętnego Bolecha z Cierpięgów. Po miłych chwilach wręczania zasłużonych wyróżnień, przyszedł czas na ucztę muzyczną i koncert Martyny Jakubowicz. ALEKSANDER KARWOWSKI