Shadow

Prezentacja systemu robotycznego DaVinci w Szpitalu Pomnik Chrztu Polski

Daje chirurgowi większą precyzję, zakres ruchu i stabilność niż tradycyjne narzędzia chirurgiczne; pozwala też na wykonanie bardziej skomplikowanych operacji z mniejszymi incyzjami. Mowa o systemie robotycznym da Vinci – jednej z najbardziej zaawansowanych technologii medycznych na świecie. W minionym tygodniu system został zaprezentowany w Szpitalu Pomnik Chrztu Polski w Gnieźnie.
W poniedziałek, 27 listopada w gnieźnieńskim szpitalu powiatowym gościli przedstawiciele firmy Intuitive Surgical – producenta oraz Synektik S.A – dystrybutora systemów robotycznych da Vinci. Oprócz prezentacji systemu oraz wykładu profesora Jana Adamowicza, lekarze uczestniczący w spotkaniu mieli okazję samodzielnie przeprowadzić wirtualną operację za pomocą symulatora, który imitował zabieg prowadzony na robocie Da Vinci. – To jest chyba ten najbardziej popularny i znany społecznie system – mówi Grzegorz Sieńczewski, dyrektor Szpitala Pomnik Chrztu Polski w Gnieźnie. Robot da Vinci składa się z trzech elementów: konsoli chirurga, przy której siedząc lekarz wykonuje zabieg, wózka wizyjnego, do którego podpięte są narzędzia i system 3D oraz robota, który umieszczony jest bezpośrednio przy pacjencie z ramionami, do których podpięte są wyspecjalizowane narzędzia i kamera. – Mieliśmy tutaj prezentację; wyznaczyliśmy miejsce dla operatora, został umiejscowiony robot: operator siedział bardzo daleko od tego rzeczywistego systemu, tam gdzie pacjent rzeczywiście się znajduje i to pokazało, jak to fajnie ze sobą gra, z jakiej odległości ten operator może te operacje wykonywać – tłumaczy dyrektor gnieźnieńskiej lecznicy. – Rozwijamy się bardzo dynamicznie, tych zabiegów mamy coraz więcej, chcemy też przeprowadzać nowe zabiegi, nową jakość, dlatego korzystamy z możliwości prezentacji takich robotów. Kto wie, może w przyszłości taki system pojawi się u nas – dodaje.
Jeżeli taki system pojawiłby się w gnieźnieńskim szpitalu, to w których zabiegach miałby największe zastosowanie? – O niedawna NFZ refunduje zabiegi w zakresie nowotworów jelita grubego i tu jest cała paleta zabiegów: od przedniej resekcji po hemikolektomię, czyli to jest całe piętro brzucha w zakresie jelita grubego. Nasz szpital przez wiele lat miał oddział urologiczny i razem z panem dyrektorem jeździmy do NFZ, znajdując tam powoli zrozumienie, aby ten oddział odbudować w Gnieźnie i wówczas weszłyby zabiegi urologiczne, tj. prostatektomie. W ogóle cały system robotowy powstał po to, aby móc wykonywać prostatektomię minimalizując powikłania i aby częściowo mężczyźni nie byli po każdym zabiegu prostatektomii „mocno upośledzeni”. Rozmawiałem z goszczącym u nas profesorem Janem Adamowiczem, to pacjenci po takich zabiegach w drugiej, maksymalnie trzeciej dobie idą do domu, więc bardzo skraca to również czas hospitalizacji. To pokazuje, że choć zabiegi są duże, to są mało traumatyczne; pacjenci nie odczuwają takiego bólu jak przy zabiegach klasycznych – mówi lekarz Mateusz Hen, zastępca dyrektora szpitala ds. medycznych. – Robotem steruje cały czas człowiek, operuje nim chirurg. Istnieje nawet możliwość zdalnego połączenia się z jakimś konsultantem, który może spojrzeć w pole operacyjne i doradzić. Co jest bardzo ważne, robot niweluje wszystkie niezamierzone ruchy, wszelkie drżenia – to wszystko jest kasowane przez program. Ruchy są też często interpolowane w ten sposób, że ruch zdecydowanie bardziej jest precyzyjny, ponieważ ruch w konsoli jest przekładany na bardzo minimalny ruch w polu operacyjnym – oczywiście to wszystko można sobie ustawić. Mamy tutaj też rozwiązaną sytuację inwersji w zabiegach laparoskopowych; jeżeli schodzimy poniżej pola widzenia kamery to lewa strona robi się prawą, góra robi się dołem i to trzeba sobie w głowie przestawić, robot robi to automatycznie, co bardzo ułatwia i usprawnia działanie – nawet dla wprawnych operatorów jest to dużym ułatwieniem – informuje lek. Mateusz Hen, dodaje też, że operacje z pomocą takiego systemu trwają krócej i są bardziej precyzyjne, a to w konsekwencji przekłada się na krótszy i łagodniejszy (zwłaszcza w kontekście bólowym) proces hospitalizacji pacjenta.
Koszt prezentowanego systemu to kwoty rzędu od 8 do 12 mln zł. Na dzisiaj dla gnieźnieńskiej lecznicy, z uwagi na wartość, system jest raczej nieosiągalny. „Raczej”, ponieważ należy pamiętać o dynamicznie zmieniającej się sytuacji, również w kontekście sukcesywnie poprawianej sytuacji finansowej powiatowego szpitala. – Wszystko zależy od tego, jak Narodowy Fundusz Zdrowia będzie refundował tego typu zabiegi. Im więcej tych zabiegów będzie refundowanych, tym bardziej ten system będzie się opłacał. Na razie ta refundacja jest niewielka, tych zabiegów jest niewiele. NFZ się przygląda. Jeżeli pojawi się sytuacja, że będzie się to zgadzało z profilem naszego szpitala, to kto wie, kto wie… – mówi dyrektor Grzegorz Sieńczewski.
KINGA STRZELEC