Problem przedszkolaków nadal nie jest rozwiązany


Coraz więcej emocji wywołuje w Gminie Trzemeszno temat braku miejsc w trzemeszeńskich przedszkolach oraz z przyjęciem dzieci do klas pierwszych w SP nr 1 i 2. Ponieważ wakacje coraz bliżej zapytaliśmy Krzysztofa Derezińskiego, czy udało już się te problemy rozwiązać. Jak się okazuje, problem nadal istnieje.
Przypomnijmy, początkowo burmistrz Trzemeszna wydał decyzję o przeniesieniu oddziałów sześciolatków z przedszkoli do szkół podstawowych. Decyzja ta została wydana w formie obwieszczenia 26 kwietnia. Burmistrz podkreślał, że jest ona podyktowana koniecznością zapewnienia miejsc w przedszkolach dzieciom w wieku od 3 do 6 lat. Praca w tych oddziałach przyszkolnych miała zostać zorganizowana tak, jak w przedszkolu. Takie rozwiązanie spotkało się z protestem rodziców dzieci sześcioletnich z Przedszkola nr 2 im. Misia Uszatka w Trzemesznie. Doszło do spotkania burmistrza z protestującymi rodzicami oraz radą miejską. Właśnie na tym spotkaniu 11 maja K. Dereziński ugiął się pod presją rodziców i zapowiedział, że sześciolatki pozostaną jednak w przedszkolach. To oznaczało, że przy szkołach podstawowych powstaną oddziały dla młodszych dzieci. Jak można się było spodziewać, ta decyzja nie spodobała się rodzicom trzylatków. O rozwiązanie tego problemu zapytaliśmy K. Derezińskiego w piątek, 9 czerwca. – Na dzień dzisiejszy sytuacja nie jest rozwiązana. Nie mam konkretnych danych, nie wiem jeszcze, ile się nie mieści dzieci w przedszkolach. W przyszłym tygodniu będę musiał tę sytuację rozwiązać. To jest w tej chwili najtrudniejsza sprawa, na pewno będę musiał się jeszcze raz spotkać z rodzicami przedszkolaków. Problem jest także z naborem dzieci do klas pierwszych szkół podstawowych w Trzemesznie. Zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej Trzemeszna o ustroju szkolnym Szkoła Podstawowa nr 1 została szkołą „trzyciągową” (oznacza to nabór do trzech klas pierwszych), natomiast Szkoła Podstawowa nr 2, do której dołączono gimnazjum szkołą „dwuciągową” (nabór do dwóch klas pierwszych). Tymczasem jak poinformował burmistrz, tak się złożyło, że do szkoły nr 1 zapisano o wiele więcej dzieci niż powinno. – Natomiast do szkoły nr 2 rzadko kto zapisuje dzieci, nie chcę tego komentować. W chwili obecnej likwidacja szkoły nr 2 jest niemożliwa. W najbliższym czasie będę rozmawiał z dyrektorami. Już w arkuszach organizacyjnych poczyniłem pewne zapisy. Nie zgodziłem się na to, co aktualnie jest, czyli na stworzenie czterech oddziałów w „jedynce” i jednego w „dwójce”. Sytuacja jest taka, że ja bardzo dużo ostatnio z rodzicami rozmawiałem i może to z jednej strony dobrze, ale z drugiej niemożliwe jest zadowolenie wszystkich. Muszę wykonywać uchwały rady miejskiej, muszę wszystkie dzieci przyjąć do przedszkola. Nie chciałbym, aby mnie wojewoda odwołał. Do końca tej kadencji chciałbym dotrwać. Rodzice być może się obrażą, no trudno, to będzie przykre – mówi K. Dereziński. Burmistrz zapowiada, że ostateczne decyzje zapadną jeszcze w tym tygodniu. Czas na pewno nagli, bo zapewne każdy rodzic chce ostatecznie wiedzieć, gdzie jego dziecko będzie uczęszczało do szkoły, czy przedszkola.
RENATA PAŁUCKA