Shadow

Projekt nowej ordynacji wyborczej, czyli likwidacja JOW

Posłanka Nowoczesnej Paulina Hennig – Kloska zabrała głos w sprawie proponowanych zmian w ordynacji wyborczej i jak przyznała „największym spustoszeniem” będzie likwidacja jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW).
Jeśli zmiana zostanie przyjęta w tym kształcie, w jakim wpłynęła do Sejmu to największym problemem będzie likwidacja JOW. Walka o nie toczy się od wielu lat, gdyż mają ogromną wartość dla lokalnych społeczności, które mogły głosować na swoich ulubionych radnych, niezależnie od listy, z którą są związani, gdyż nie byli oni związani z żadną partią polityczną czy stowarzyszeniem. Wchodzili do rady, by reprezentować interesy mieszkańców ze swojego okręgu wyborczego i dbali o „swoje ulice i miejsca”. To jest prawdziwy samorząd, a nie to, co Prawo i Sprawiedliwość chce nam zaproponować, czyli dalsze upolitycznienie samorządu. Drugim takim największym problemem jest zmniejszanie liczby okręgów, gdyż ewidentnie widać, że taki jest cel wprowadzanych zmian. W wielu miejscach będziemy mieli do czynienia z małymi okręgami trzymandatowymi, a co za tym idzie próg wyborczy ukształtuje się na poziomie 20 procent, więc lokalne komitety wyborcze, które zdobywały po 10-15 procent nie będą miały szansy zdobyć mandatu radnego. PiS chce wykorzystać dobre obecnie poparcie społeczne i podbić swoje zyski wyborze dodatkowo tymi zapisami, natomiast po stronie opozycji będzie to wymagało porozumienia, by wystartować zwłaszcza na poziomie województwa w większych porozumieniach opozycyjny. Jest także proponowana dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów. Obecnie urzędujący wójtowie, burmistrzowie i prezydenci będą więc mogli ubiegać się o reelekcję jeszcze tylko jeden raz – stwierdziła P. Hennig – Kloska. (jw)