Shadow

Protest związkowców w gnieźnieńskiej lecznicy. Starosta odpowiada: „W budżecie nie dysponujemy takimi środkami”

Po batalii na oświadczenia stron konfliktu w gnieźnieńskiej lecznicy, personel szpitala Pomnik Chrztu Polski wraz z pielęgniarkami oraz związkowcy zorganizowali w środę, 19 października protest. Zdaniem przedstawicieli związków zawodowych dyrektor lecznicy dotychczas nie wywiązywał się ze swoich obowiązków. Grzegorz Sieńczewski, dyrektor szpitala uważał, że istnieją możliwości rozwiązania tego sporu. Protestujący żądali również odwołania starosty gnieźnieńskiego. Starosta Piotr Gruszczyński stwierdził, że jeśli rozwiązania nie będzie, lecznicy grozić może całkowita likwidacja.
Konflikt w gnieźnieńskiej lecznicy znów narasta. Związkowcy i pracownicy zorganizowali przed wejściem do szpitalnej dyrekcji Pomnik Chrztu Polski w Gnieźnie pikietę. Nie zgadzają się z tym, jak są traktowani, o czym mówiła Sławomira Drzazgowska, jedna z jedenastu przeniesionych pielęgniarek. – Pracuję 34 lata w tym zakładzie pracy, specjalizację mam od lat 15. Zostałam przenoszona z oddziału na oddział, bo taka była potrzeba. Nigdy nie było mówione, że ta specjalizacja może mi być odebrana. Dziewczyny, które też są w tej jedenastce zostały przenoszone tak samo na inne oddziały – stwierdziła. Mówiła również o zebraniu dyrektorskim, na którym wyraziła swoją opinię na temat zabierania specjalizacji. Czy jej zdaniem szpital może upaść, jeśli nie będzie cięć? – Te słowa słyszę od różnych dyrekcji, że szpital może paść. My długów nie zaciągałyśmy, my tu pracujemy. Otwierałyśmy ten nowy szpital. Jest to przykre, że oszczędza się znów na pracownikach. Cięcia dobrze, ja wszystko mogę zrozumieć. Było podpisane porozumienie ze związkami, że premię dyrektor odda do końca czerwca. Niestety, jej nie zwrócił, zwraca teraz to w ratach – stwierdziła pielęgniarka lecznicy. Co było celem pikiety zdaniem protestujących? – Pikieta przeciwko stylowi zarządzania przez dyrekcję szpitala; by pokazać, że to nie tylko związki zawodowe się nie zgadzają. Nie zgadzamy się, aby to związki zawodowe czy pracownicy pokrywali z własnych wynagrodzeń spłatę kredytu, który zaciągnął nasz dyrektor, ale to starostwo powinno zająć się budową, a szpital leczeniem pacjenta – twierdził Zenon Łyszczarz, przewodniczący Wielkopolskiej Federacji Związków Zawodowych. Twierdził też, że tak dalej funkcjonować się nie da. – Obsługa długu to jest pół miliona miesięcznie. Za chwilę Rada Polityki Pieniężnej podwyższy znowu stopy i być może będzie to nawet milion – mówił. Czego obawiają się związki zawodowe i pracownicy? – Obawiamy się o utrzymanie miejsc pracy, obawiamy się o bezpieczeństwo pacjentów, tego, że za chwilę szpital nasz może nie istnieć. Ustawa o podwyżkach została tak znowelizowana, że teraz pan dyrektor dostaje pieniądze w jednej puli. Gdy okazało się, że tych pieniędzy nie starcza na ustawowe podwyżki, zaczęły się problemy i kłótnie – mówiła Sylwia Lewińska, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Dodała, iż zachowania dyrektora Grzegorza Sieńczewskiego nie są rzetelne, nie są transparentne i nie do końca szczere. – Tyle lat pracujemy i wciąż słyszymy, że nie ma pieniędzy. Czara goryczy się przelała. Ludzie się nie godzą na takie traktowanie. My, pielęgniarki zawsze ratowałyśmy szpital. Mówimy koniec! – zaakcentowała przewodnicząca związku.
*Na pikiecie transparenty *
Na proteście można było zauważyć również hasła: „Zamiast degradacji pielęgniarek odwołanie starosty”, „Pielęgniarka i położna to kapitał a nie koszt”, „Ministrze, ustawa jest a gdzie pieniądze?”, „Mateusz Hen – pamiętamy zwolnienia w wigilię 2014!”. Dyrektor lecznicy Grzegorz Sieńczewski przekazał, aby przewodniczący udali się na radę, by omówić kluczowe kwestie, które poruszają protestujący. W odpowiedzi Sylwia Lewińska zwróciła się do personelu i związkowców: – Czy wy chcecie, żeby pan dyrektor zabierał nam premie? Na co tłum protestujących odpowiedział krzykiem: – „Nie”! I dodała, że to jest głos ludzi. Dyrektor Grzegorz Sieńczewski stwierdził, że nic nie powiedział odnośnie tego, że nie reprezentują oni załogi pracowniczej. Jego zdaniem potrzebna jest merytoryczna rozmowa. – Ja się państwu generalnie nie dziwię, że nikt nie chce, żeby była zabierana premia – uważał. – My próbujemy jakieś oszczędności znaleźć – stwierdził. Protestujący stwierdzili, że lecznica jest degradowana. Zenon Łyszczarz, przewodniczący Wielkopolskiej Federacji Związków Zawodowych wystąpił z pytaniem o to, dlaczego dyrekcja nie rozmawia o opracowanym programie naprawczym, który miał zostać złożony u starosty Piotra Gruszczyńskiego. Dyrektor zaprzeczył, żeby taki program został złożony. Według niego została złożona informacja o zagrożeniach w związku z podwyższeniem kosztów funkcjonowania i zostały również złożone propozycje, które szpital ewentualnie wskazuje do rozważenia. – Program naprawczy musi być złożony do końca tego miesiąca, bo tak wymaga prawo – powiedział dyrektor. – Czy propozycje, które Pan złożył mają jakikolwiek wpływ na płacę i pracę pracowników? Bo jeśli tak, to powinny być uzgodnione ze związkami zawodowymi, czego nie było – zaakcentowała Czesława Jasińska, przewodnicząca Komisji Zawodowej Solidarność. Sylwia Lewińska uważała, że okrojona obsada nie zapewnia dostatecznej opieki pacjentom lecznicy. – My pracowałyśmy po to, żeby ratować ludzkie życie, a nie szpital – mówiła.
*Politycy o sytuacji szpitala *
Poseł Prawa i Sprawiedliwości Zbigniew Dolata uważa, że protestujący mają całkowitą rację, ponieważ jego zdaniem lecznica jest fatalnie zarządzana. Mówił, że w roku 2022 szpital otrzyma około 120 mln złotych. Uważa także, że zarówno szpital jak i dyrekcja oraz zarząd powiatu oszczędzając na pielęgniarkach prywatyzuje np. kardiologię, która jest najlepiej wycenianym świadczeniem przez NFZ. – Oddaje się w prywatne ręce coś, co może ten szpital ciągnąć do góry, a zadłuża się szpital i to jest zadłużenie, które łącznie osiągnęło 77 mln zł według informacji, które mamy. To oznacza, że szpital jest fatalnie zarządzany. Te wszystkie rzeczy, które dzisiaj się dzieją są groźnie dla życia i zdrowia i oczywiście dla was, jako dla tych, którzy o to życie i zdrowie się troszczycie. Stwierdził, że to zadaniem polityków jest zapewnienie lecznicy dobrego funkcjonowania, a jedyną drogą wydaje się odwołanie dyrekcji szpitala oraz starosty. Tłum protestujących skandował, by dyrektora „Zwolnić teraz”! Klub Prawa i Sprawiedliwości w Radzie Powiatu Gnieźnieńskiego złożył wniosek o sesję nadzwyczajną Rady Powiatu, która musi się odbyć do wtorku następnego tygodnia i jest tam apel do zarządu o odwołanie dyrekcji szpitala. Poseł uważa także, iż szpitalowi grozi upadek. Stwierdził też, że kardiologia została sprywatyzowana i oddana do spółki prywatnej zarejestrowanej na Cyprze. – To, co przynosi duże dochody szpitalowi jest oddawane w ręce prywatne, a dług ma spaść na publiczny szpital i będzie ponosił tego konsekwencje Powiat Gnieźnieński. To jest niedopuszczalne – ocenił.
Starosta Piotr Gruszczyński przypomniał, że jego zdaniem to, do czego doszło, to są przyczyny, na które wpływu starostwo nie miało. Jego zdaniem to wina rządu, który podjął 1 lipca decyzję o podwyżce na rzecz wynagrodzeń nie tylko pielęgniarek, ale w ogóle personelu szpitalnego. Starosta mówił także, że z wyliczeń dyrekcji szpitala, co miesiąc brakuje 1 mln 700 tys. złotych. – Powiat nie jest w stanie dokładać takiej kwoty co miesiąc na funkcjonowanie tego szpitala – twierdził. Jego zdaniem scenariuszdla tej jednostki rysuje się fatalnie. Czy istnieje wyjście z tej sytuacji? Zdaniem starosty z tą problematyką musi się zetknąć wiele szpitali w kraju, a rząd, jak uważa, nie chce o tym rozmawiać. – Jeśli nawet dzisiaj rozwiążemy ten problem ze skutkami podwyżki, czeka nas od stycznia kolejny problem. Otóż wchodzimy w olbrzymie podwyżki w wyniku wzrostu ceny za ogrzewanie i energię – dodał. Starosta uważa również, że na konto szpitala jako władza samorządowa nie ma możliwości „dosypania” kwoty miliona i 700 tys. złotych. Mówił, że Powiat nie dysponuje takimi pieniędzmi. – Jeśli nie dojdzie do porozumienia, obawiam się, że od stycznia 800 osób zostanie pozbawionych pracy, ale to, co jest bardziej przerażające – co z tymi ludźmi, którzy tutaj są i liczą na pomoc ze strony służby zdrowia. Uważa, że Warszawa jako decydent powinien pochylić się nad wyliczeniami samorządu oraz uzupełnić niezbędne środki. – Jeśli to się nie stanie, trzecim wyjściem jest właściwie likwidacja tego szpitala. Rzeczywiście w tzw. ryczałcie na szpitale są wyłożone większe pieniądze i co roku ten ryczałt jest większy. Pan poseł Dolata nie dostrzega drugiej strony medalu, a są nią rosnące koszty. Jest to związane z otaczającą nas rzeczywistością. Szalejącą inflacją, wojną na Ukrainie. Natomiast rzeczywiście rząd na wielu obszarach w kontekście czasu zawalił, ponieważ wiedzieli o tym, że nie będzie węgla, że będą podwyżki; przecież mieli takie analizy – twierdził starosta. W tej sprawie zaplanowano 24 października nadzwyczajną sesję Rady Powiatu Gnieźnieńskiego.
DAMIAN HANCZEWSKI