Shadow

Protestują ratownicy medyczni, żądają podwyżek


W środę, 24 maja o godzinie 16 rozpoczął się ogólnopolski protest ratowników medycznych. Do protestu przystąpili wszyscy ratownicy medyczni z Gniezna. Protest ma charakter łagodny, w żaden sposób nie zaszkodzi pacjentom, karetki wyjeżdżają normalnie, a ratownicy medyczni żądają m.in. 1600 zł podwyżki i zmiany w ustawie o ratownictwie medycznym. Jeżeli protest nie przyniesie skutku po wakacjach, od września przystąpią do strajku głodowego.
**Ratownicy medyczni protestują, bo jak podkreślają ich frustracja sięgnęła zenitu; od lat zawód ratownika medycznego był marginalizowany, traktuje się ich jako zło konieczne, które zawsze zadowoli się dobrym słowem i nie będzie podnosiło głosu. Tymczasem dokładano im obowiązków, a rola ratownika medycznego w systemie Państwowego Ratownictwa Medycznego stała się coraz bardziej istotna. Rozpoczęcie protestu o godzinie 16.00 jest symboliczne, bo ratownicy medyczni żądają 1600 zł brutto podwyżki, ponadto od zaraz dodatku takiego jak pielęgniarki w wysokości 800 zł brutto (około 460 zł netto), od września tego roku 1200 zł brutto (około 700 zł netto), a od września 2018 roku 1600 zł brutto (około 930 zł netto). Ministerstwo zdrowia proponuje ratownikom medycznym zwiększyć pensję o połowę tego, czego żądają, czyli o 800 zł brutto. Od 1 lipca tego roku zwiększyć zarobki o 400 zł brutto, czyli o 230 zł netto i od 1 lipca 2018 roku o kolejne 400 zł brutto. – Żądamy wyrównania płac do pielęgniarek i pielęgniarzy pracujących w systemie ratownictwa medycznego. Wykonujemy dokładnie te same czynności co pielęgniarki i pielęgniarze jeżdżący w karetkach, a dostajemy za to mniejsze wynagrodzenie. Jest to łamanie kodeksu pracy i na to się nie godzimy. Obecnie ratownik medyczny na etacie w naszym ZOZ, z ponad 10-letnim stażem, po 5-letnich studiach na Akademii Medycznej, z wykształceniem wyższym zarabia 1730 zł netto z dodatkami, a kierowca ma około 2050 zł netto – mówi Marcin Stranz, ratownik medyczny z Gniezna. Ratownicy postulują także o zmiany w ustawie o ratownictwie medycznym, gdzie ratownictwo medyczne ma zostać wpisane jako ratownictwo państwowe, a ich zawód ma zostać wpisany do ustawy na takich samych warunkach jak pielęgniarek, pielęgniarzy i fizjoterapeutów. Zawód ratownika medycznego jest bardzo odpowiedzialny, ratownicy muszą cały czas się dokształcać i zbierać punkty edukacyjne. – Jesteśmy jednym, zaraz po lekarzach zawodem medycznym, który ma obowiązek ustawowy dokształcania się w swoim zawodzie i zbierania odpowiedniej ilości punktów edukacyjnych. W ciągu 5 lat musimy zdobyć 200 punktów edukacyjnych. Za te punkt edukacyjne dostajemy specjalne potwierdzenie, że wyrobiliśmy swój plan 5-letniej edukacji. Za kursy i szkolenia, dzięki którym zdobywamy te punkty płacimy z własnych pieniędzy. Żeby być dobrym ratownikiem i żeby spełniać wymogi ustawy, którą narzuciło na nas państwo musimy się edukować. Każdy jeden kurs jest bardzo drogi i kształtuje w granicach od 3,5 do 5 tysięcy złotych, a dzięki niemu można zdobyć 120 punktów. Z własnej kieszeni płacimy za stroje ratownika, za szkolenia, nie mamy żadnych dotacji na to i jesteśmy pozostawieni sami sobie. A zawód jest bardzo odpowiedzialny i niebezpieczny między innymi dlatego, że wiele osób, zwłaszcza pod wpływem alkoholu nas atakuje – informuje Marcin Stranz. W całej Polsce 85 procent ratowników medycznych pracuje na umowach cywilnoprawnych. Polski ratownik medyczny może samodzielnie podać pacjentom ponad 50 różnych leków, jest uprawniony do wykonania zaawansowanych czynności ratunkowych. Ratownicy medyczni są przyjmowani chętnie do pracy w całej Unii Europejskiej, a także na świecie. Ratownicy medyczni protest przewidują kontynuować do września i ma on na początku polegać m.in. na oflagowaniu i oznaczeniu karetek oraz noszeniu czarnych koszulek z logiem protestu. Jeżeli te czynności nie przyniosą skutku, przystąpią do kolejnych działań m.in. do druku i kolportażu ulotek. A jeżeli rząd nie przystanie na ich żądania to po wakacjach, od września rozpoczną strajk głodowy.
Ratownicy medyczni zapewniają, że pomimo protestu nikt z pacjentów nie zostanie bez pomocy. Zawód ratownika medycznego powstał w 2006 roku. W Gnieźnie pracuje 39 ratowników medycznych kontraktowych i około 20 etatowych. BEATA KRZYŚKA