Przedsiębiorca walczy o swój biznes, który zablokował mu samorząd

Od ośmiu lat na działce Tomasza Juszczyka w Miatach w gminie Trzemeszno działa tzw. brykieciarnia odpadów wełny mineralnej z zakładu Paroc. Decyzją Rady Miejskiej Trzemeszna, która wprowadziła na tym terenie nowy plan zagospodarowania przestrzennego, działalność ta nie będzie mogła dalej funkcjonować.
Geneza wprowadzenia nowego planu sięga kwietnia 2018 roku, kiedy na zebraniu wiejskim w Miatach mieszkańcy domagali się zablokowania budowy w ich sołectwie kurników na hodowlę 405 000 sztuk drobiu. Taką inwestycję planował sfinansować na swojej działce Jerzy Czarny. Zarówno T. Juszczyk jak J. Czarny posiadają w Miatach fermy norek, obaj panowie od lat wspólnie prowadzą działalność gospodarczą na terenie gminy. Brykieciarnia znajduje się na terenie działki T. Juszczyka, natomiast hałda odpadów z wełny mineralnej Paroc leży na sąsiedniej działce należącej już do J. Czarnego.
Nowy plan zagospodarowania przestrzennego uchwalony jeszcze w poprzedniej kadencji uniemożliwia budowę inwestycji o przemysłowym charakterze, uwzględnia działalność żwirowni orazfunkcjonujących już ferm norek, ale bez możliwości ich rozbudowy.
Funkcjonująca w Miatach od ośmiu lat brykieciarnia, na którą T. Juszczyk posiada zezwolenie, nie uzyska już zgody na kontynuowanie tej działalności ze względu na nowy plan zagospodarowania. Obecna koncesja kończy się przedsiębiorcy we wrześniu tego roku. Dlatego Tomasz Juszczyk zwrócił się do samorządu z wnioskiem o przystąpienie do zmiany tego planu najpierw w obrębie działek będących jego własnością i J. Czarnego. Taką możliwość radni już odrzucili. Teraz T. Juszczyk ograniczył swój wniosek do zmiany planu tylko jego dwóch działek, gdzie znajduje się brykieciarnia.
Radni dyskutowali już na ten temat na posiedzeniu połączonych komisji w marcu. Z dyskusji wynikało, że nie są oni przychylni prośbie T. Juszczyka, podkreślając m.in. fakt, że zrobienie wyjątku w planie dla tego przedsiębiorcy może skutkować kolejnymi, podobnymi wnioskami. Chodziło tu przede wszystkim o firmę Remondis, która chciała wybudować w Miatach ogromną kompostownię. Obecnieuchwalony plan zagospodarowania przestrzennego to uniemożliwia.
Radni wyrażali też obawy, czy na pewno zmiana planu na działce T. Juszczyka nie będzie stanowić furtki na inną działalność niż brykieciarnia. Kolejne wątpliwości mieli do stanowiska Rady Sołeckiej Miat, która pozytywnie zaopiniowała wniosek T. Juszczyka. Jak podkreślano, Rada Sołecka to nie cała społeczność wiejska. Ostatecznie postanowiono zwołać zebranie wiejskie sołectwa Miaty i tam zapytać się mieszkańców o ich stanowisko w tej sprawie.
Takie zebranie odbyło się 2 kwietnia w świetlicy wiejskiej w Miatach. Wszystkich zebranych powitała Jadwiga Przybysz, sołtys Miat. Obecni byli m.in. Krzysztof Dereziński, burmistrz Trzemeszna, Józef Tarnowski, inspektor Urzędu Miejskiego oraz niemal cały skład Rady Miejskiej Trzemeszna na czele z jej przewodniczącym Benedyktem Nitką. Na spotkanie przybył także Tomasz Juszczyk ze swym pełnomocnikiem. Dyskusja nie tylko dotyczyła samej brykieciarni, ale obaw co do pozostałej działalności związanej z odpadami Paroc na tym terenie, jak prowadzona rekultywacja po wyrobiskach na żwirowniach. Samej brykieciarni mieszkańcy zarzucali natomiast hałas. Wątpliwości budził sposób przechowywania odpadów, jakie są przywożone do brykieciarni i zbyt duże ich składowanie.
Tomasz Juszczyk przyznał, że obecnie hałda odpadów jest zbyt duża (ok. 7-8 tys. ton), jednak „upora” się z nią do października tego roku. Obecnie nowe dostawy odpadów nie są przez niego przyjmowane. Przedsiębiorca zapewnił, że jeżeli będzie mógł kontynuować swoją działalność, wówczas wybuduje boks na odpady, gdzie będzie przyjmował odpady w ilości tysiąca ton – na miesięczną produkcję brykietu. T. Juszczyk wskazywał, że jego działalność jest ekologiczna, gdyż brykiet, który tworzy wraca z powrotem do firmy Paroc i jest wykorzystywany do produkcji. Jego zdaniem nie ma lepszej możliwości wykorzystania tego odpadu. T. Juszczyk wskazywał, że dopiero podczas przystąpienia do tworzenia planu, będą tworzone zapisy precyzujące działalność na jego działkach. Teraz prosi tylko, aby stworzyć mu taką możliwość. Gdy stworzony plan nie spełni oczekiwań mieszkańców, rada miejska może go odrzucić.
Nie wszystkie głosy w dyskusji były krytyczne. Jeden z mieszkańców gminy dopytywał, ile gmina zarabia na podatkach od firmy Paroc i pozostałych firm z nią związanych. – Jeśli my będziemy rzucać kłody pod nogi każdemu przedsiębiorcy, to żaden inwestor nie wbije tutaj szpadla. Gmina powinna się rozwijać z podatków, za które można budować chodniki, lampy itd., a nie z kredytów – mówił.
Ostatecznie zarządzono głosowanie. Przychylnie co do wniosku Tomasza Juszczyka opowiedziało się 20 osób, przeciw było 8, wstrzymało się od głosu 2. Sesja nadzwyczajna w tej sprawie odbędzie się prawdopodobnie 9 kwietnia.
RENATA PAŁUCKA