Przegląd miejskiej infrastruktury sportowej. Dyrektor GOSiR o basenie: Remontować czy budować nowy?

Basen, stadion piłkarski i stadion żużlowy. Radni miejscy zasiadający w Komisji Sportu i Kultury Fizycznej Rady Miasta Gniezna wizytowali obiekty zarządzane przez Gnieźnieński Ośrodek Sportu i Rekreacji. Potrzeby są duże i kosztowne. Jakie zmiany czekają basen? Remont, rozbudowa czy może rozbiórka?
Coroczne wizyty radnych na miejskich obiektach sportowych, to szansa na zobaczenie zmian, którew mniejszym lub większym zakresie są na obiektach wprowadzane oraz zapoznanie się z mankamentami i trudnościami, które ta infrastruktura przynosi jej administratorom. Po oddaniu do użytku hali widowiskowo-sportowej, uwaga radnych skierowana jest na pozostałe obiekty. Na pierwszy ogień radni udali się na basen, by ocenić jaki jest jego stan i co można zrobić, by w przyszłości polepszyć warunki dla wszystkich korzystających z niego gnieźnian, a jest sporo do zrobienia, o czym mówi wprost Jacek Mańkowski, dyrektor GOSiR. Obecnie basen przy ul. bł. Jolenty posiada dla pływających jedynie nieckę sportową o wielkości 25 x 12,5 m. To zdecydowanie za mało, a wieczorami obiekt po prostu się „dusi” od ilości chętnych. Korzystać z niego chcą kluby sportowe, uczniowie szkół i zwykli mieszkańcy. Jest jeszcze niecka 16 x 9 m, ale ona jest przeznaczona dla niepływających.
Środowisko sportowe od lat apeluje o zmiany i inwestycje, by basen mógł sprostać ogromnemu zainteresowaniu. Duża niecka ma wydajność 50 os. na godzinę, a na cały basen może wejść maksymalnie 115 os. na godzinę. Rocznie obiekt przyjmuje 180 tys. ludzi. Problem jest także z wynajęciem tzw. kawiarenki, czyli pomieszczenia gastronomicznego, które jednak pełni funkcję widowni z racji dużych szklanych okien, które dają widok na basen. Obecnie pomieszczenia przejmuje trzeci już najemca w ostatnich kilku latach, a jego wystrój nie jest zbyt zachęcający i przypomina czasy, kiedy basen przechodził ostatnią gruntowną modernizację. – Obostrzeniem jest to, że najemca musi codziennie udostępniać obiekt jako widownię. Mam nadzieję, że nowy dzierżawca będzie miał pomysły. Jak zapewnia, ma połączyć funkcje gastronomiczne z zajęciami sportowo-rekreacyjnymi na terenie obiektu – mówi Jacek Mańkowski.
Od kilku lat mówi się o rozbudowie basenu o kolejną nieckę. Przed rokiem prezydent Tomasz Budasz prezentował nawet wstępne koncepcje. Jednak dziś nie są już aktualne. Decyzje nie zapadły, a pomysłów jest sporo. Ostatnio mówiło się o dobudowie niecki 25 metrów długości z pięcioma torami, zabudowy całości obiektu włącznie ze zjeżdżalniami i likwidacji kortów tenisowych. Niestety, to na razie nieaktualne. Każdy rok to kolejne pogarszanie infrastruktury technicznej obiektu. Może nie tak bardzo tej, z której korzystają gnieźnianie, ale tej, która kryje się pod basenami. To ogromne przestrzenie techniczne. – Przysparzają nam problemów – mówi dyrektor i wymienia listę instalacji, które w tym roku będą remontowane czy wymieniane. – Pojawiają się dość często odparzenia płytek basenowych. Przyczyną są prawdopodobnie ruchy terenu. Ta platforma basenowa z lat 60. miała stabilizować obiekt. Podjąłem decyzję, że dokonamy liftingu pomostu i będziemy zdzierać tę powierzchnię i nakładać warstwę betonu. Trzeba go ustabilizować – zdradza dyrektor GOSiR.
Przed właścicielem obiektu, czyli miastem stoi dylemat dużo poważniejszy: Co zrobić z obiektem, który powstał w latach 60. XX w. i był raz remontowany i raz rozbudowany. – Czy robić kapitalny remont od podziemi po sufit; czy rozebrać go i postawić na nowo; czy może jeszcze postawić nowy w innej lokalizacji? Podbasenie to są lata 60. bez żadnych inwestycji. Jedynie wymieniono filtry w stacji uzdatniania wody. Miały wytrwać 50 lat, a po 25 latach były tak skorodowane, że należało je wymienić – kontynuuje J. Mańkowski. Dyrektor osobiście ma pogląd, że inwestowanie w taki obiekt mija się z celem. – Rozbudowa wygeneruje nam kolejne problemy, nie umniejszy obecnych – podkreśla, jednak dodaje, że to jego prywatne zdanie, bowiem budowa aquaparku w tym miejscu, w jego ocenie może kosztować najmniej 50 mln złotych, a realia budżetowe są dość prozaiczne. Bliższa w ocenie dyrektora GOSiR byłaby inwestycja budowy basenu otwartego, np. ze stali nierdzewnej. – To trwała technologia, przysparza mało problemów – zauważa.
Radni dopytywali o tę inwestycję, bo ona również w debacie publicznej się pojawiała, jednak dyrektor tutaj odsyła do prezydenta. Mówiło się o budowie tego obiektu koło jeziora Jelonek, ale także obok istniejącego basenu, czyli niedaleko miejsca, w którym istniał poprzednio. Za pewien wzór J. Mańkowski podaje basen w Trzebnicy, gdzie tuż obok niego prywatny inwestor wybudował hotel. – Takim basenem chciałbym zarządzać – marzy dyrektor GOSiR, jednak na razie codzienność jest bardziej przytłaczająca, a plany dość mgliste. ALEKSANDER KARWOWSKI