Przejazd kolejowy na Dalkach dzieli miasto na dwie części, ale czy podzieli mieszkańców miasta i gminy?

Niezadowolenie mieszkańców osiedli Skiereszewo, Dalki i władz miasta oraz mgliste wizje na rozwiązanie komunikacyjnego problemu – tak w skrócie można podsumować konsultacje społeczne, które odbyły się w sprawie propozycji rozwiązania problemu przejazdu przez tory kolejowe w ciągu ulic Cienistej i Gajowej. Zamiast zbliżyć interesy różnych stron, te najpewniej jeszcze się pogłębiły, a trzy zaproponowane przez naukowców z PWSZ koncepcje przeprawy samochodowej przez tory w tym rejonie miasta, spotkały się z małą przychylnością.
Tory kolejowe dzielące Gniezno na dwie części, to problem narastający od lat, ale nigdy tak intensywnie jak w obecnych czasach, kiedy miasto dławi się komunikacyjnie z powodu ilości samochodów. Problemy komunikacyjne Gniezna, to głównie XIX-wieczny układ przestrzenny starego miasta, do którego przez budowę w nim parkingów tłoczy się dodatkowy ruch oraz niewydolne przeprawy przez tory rozcinające miasto na połówki. Dla załagodzenia tego drugiego problemu toczą się już prace w rejonie Trzech Mostów, gdzie przebudowywany jest cały układ komunikacyjny (koszt 36 milionów złotych). Od lat nie jest rozwiązany za to problem przejazdu kolejowego w zachodniej części miasta, gdzie między osiedlami Skiereszewo i Dalki przebiegają aż dwie linie kolejowe – nr 353 w kierunku Poznania i nr 281 w kierunku Wrześni. Obu linii kolejowych strzegą rogatki na przejeździe drogowo-kolejowym, a między nie wpada jeszcze droga powiatowa do Mnichowa, Pawłowa i dalej do Czerniejewa. Wszystkie trzy skupiska (dwa gnieźnieńskie osiedla i wsie) intensywnie się rozbudowują, a ich układy komunikacyjne łączą się właśnie na feralnym przejeździe kolejowym, na którym z racji intensywnego ruchu pociągów, rogatki potrafią być zamknięte kilka godzin w ciągu dnia.
Co dobre dla gminy, nie musi być dobre dla miasta
Po latach starań mieszkańców podmiejskich wsi – Dalki i Mnichowo (założyli Stowarzyszenie Gniezno Bliżej – mające działać na rzecz rozwiązania problemu przejazdu), udało się sprawą rozwiązania przeprawy przez tory zainteresować Zarząd Powiatu Gnieźnieńskiego, który zlecił Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Gnieźnie stworzenie opracowania koncepcji nowych przepraw przez tory kolejowe. Takie koncepcje powstały. Trzy warianty zakładają – przedłużenie ulicy Mnichowskiej wiaduktem do wiaduktu w ciągu drogi krajowej nr 15 (ul. Kostrzewskiego), przedłużenie ulicy Rzepichy do ulicy Herberta (po stronie Skiereszewa) i przebicie się tunelem do ul. Mnichowskiej oraz trzeci wariant, podobny do drugiego, tylko że dłuższy, prowadzący jeszcze dalej poza ulicę Herberta i przebicie się pod torami kolejowymi do ulicy Mnichowskiej, już poza miastem. Nad tymi propozycjami odbyły się konsultacje społeczne w Starostwie Powiatowym 19 kwietnia, jednak nie tylko nie cieszyły się zbyt dużym zainteresowaniem mieszkańców, to jeszcze zamiast zbliżyć opinie wszystkich stron, mocniej je zaostrzyły. Z opinii mieszkańców wynika, że trzy propozycje przygotowane przez naukowców PWSZ podobają się tylko mieszkańcom wsi Dalki, Mnichowo i dalej Czerniejewa, bo istotnie skrócą ich drogę do centrum Gniezna, to niezadowoleni są mieszkańcy osiedli Skiereszewo (bo ruch z tych wsi i gminy Czerniejewo zostanie przełożony przez ich osiedle domów jednorodzinnych) oraz Dalki (bo zmuszeni będą do nadłożenia dodatkowych 4 kilometrów, by dojechać do centrum miasta). Czy da radę pogodzić wątpliwości tylu stron? Po spotkaniu w starostwie wydaje się to wątpliwe, gdyż nawet władze miasta nie są zadowolone, nie tylko z trybu procedowania nad rozwiązaniem problemu przejazdu, ale także z tego, że dwie koncepcje zostały poprowadzone po miejskich działkach bez rozmów na ten temat z miastem i że zignorowano w nich komfort życia mieszkańców dwóch miejskich osiedli. „Dlaczego mieszkańcy osiedli Dalki i Skiereszewo mają cierpieć dla komfortu mieszkańców wsi Dalki i Mnichowo?” – dało się wyczuć z wypowiedzi gnieźnian.
Problem przejazdu kolejowego jest istotny, o czym wiedzą wszystkie strony konsultacji, jednak drogi do ich realizacji są różne. – Przedstawione warianty to są tylko propozycje – podkreśla ich współprojektant dr inż. Marcin Kiciński z PWSZ. – Wynikają one z analizy sytuacji znajdującej się w tym rejonie miasta Gniezna i gminy wiejskiej Gniezno – dodaje naukowiec i zastrzega, że o kosztach tych trzech rozwiązań nie można jeszcze mówić, choć można je sobie wyobrazić, biorąc pod uwagę podobne realizacje np. w Pobiedziskach. – Cieszymy się, że istnieją warianty, że jest z czego wybrać – nie kryje Jan Dębiec ze Stowarzyszenia Gniezno Bliżej, inicjatora rozwiązania problemu dojazdu do centrum Gniezna ze wsi gminy wiejskiej. – Cieszymy się z tego, że wśród wariantów umieszczone zostało rozwiązanie, które od początku wydawało nam się najlepsze, czyli tunel od ulicy Mnichowskiej do ulicy Herberta. Ten wariant można wykonać najszybciej, najtaniej i wykorzystując infrastrukturę, która już istnieje, albo powstanie niezależnie od losów tego projektu. Chodzi o ulicę Przybyszewskiego (wzdłuż torów kolejowych – przyp. red.), która niebawem powstanie – zauważa. Niezadowolenia nie kryje za to Rafał Spachacz, radny Rady Powiatu i mieszkaniec osiedla Skiereszewo. – Te koncepcje są bardzo szkodliwe dla mieszkańców całego osiedla. To osiedle domów jednorodzinnych, przygotowane do takiej zabudowy, a koncepcje prezentowane dziś są niezgodne ze Studium Uwarunkowań Przestrzennych i z miejscowym planem. Ludzie tu postawili domy, by odpoczywać po trudach dnia codziennego, wydali majątki, a ktoś dla doraźnego rozwiązania chce poprowadzić drogę, która będzie łączyła transport z powiatu z miastem. Jako mieszkańcy wyrażamy sprzeciw – powiedział stanowczo. Nastroje tonuje ponownie Jan Dębiec, który zauważa, że można na projektowanej drodze wprowadzić zakazy tonażu, ekrany dźwiękochłonne, lub zmienić kierunki ruchu na ulicach. – Każda nowość budzi zastrzeżenia i strach, ale okazuje się po czasie, że było dobrze – podkreśla.
Dyskusja o tunelu pod torami, bez udziału ich zarządcy
Niezadowolenia z koncepcji oraz całego procesu ich przygotowania nie kryje Jarosław Grobelny, wiceprezydent Gniezna. – One nie są konkretne i nie mówią o konkretnych rozwiązaniach technicznych. Co gorsze, nie ma uzgodnień, ani z PKP PLK, ani nie było także uzgodnień z Miastem Gniezno, po którego terenie i na jego drogach opiera się rozwiązanie tego projektu. Nie zgadzamy się z odcięciem mieszkańców Dalek. Zrobimy coś dla mieszkańców gmin Gniezno i Czerniejewo, a odetniemy tych mieszkańców z Dalek, nie dając im żadnej alternatywy. Możemy poprzeć wariant drugi i trzeci, ale tylko wtedy, kiedy przejazd pozostanie czynny dla mieszkańców Dalek – zauważył stanowczo. J. Grobelny przekazał także stanowisko miasta, w którym jego władze nie zgadzają się z proponowanymi koncepcjami, ale deklarują, że przekażą nieodpłatnie miejskie grunty pod drogi dla dwóch wariantów z tunelami, jeśli nie zostanie zamknięty przejazd kolejowy. Władze podkreślają także, że obecnie nie ma środków na budowę drogi zbiorczej wzdłuż torów, więc jeśli znajdzie się podmiot chętny do finansowania, nie będą robić przeszkód. W toku dyskusji mieszkańcy dwóch sąsiednich miejskich osiedli wyraźnie podkreślili, że nie chcą likwidacji przejazdu w obecnym miejscu i wnoszą o poważne prace koncepcyjne, inne niż te prezentowane na spotkaniu. Zebrani podkreślili, że przejazd z ulicy Cienistej w Gajową jest ulokowany dobrze, tylko żeby w tym miejscu lub najbliższej okolicy, samochody i pieszych sprowadzić pod ziemię. Na spotkaniu w Starostwie nie było przedstawicieli PKP PLK ani Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, o których tereny trzy warianty zahaczają, a także – jak podkreślił J. Grobelny – na spotkanie nie zostały zaproszone władze miasta, które by wziąć udział w dyskusji, musiały się same wpisać na listę uczestników. Spotkanie skończyło się bez konkretnych rozstrzygnięć, a mieszkańcy gnieźnieńskich osiedli zaapelowali do władz o konkretne działania, by opracować projekt nowej przeprawy – pod lub nad torami – w okolicy obecnego przejazdu. ALEKSANDER KARWOWSKI