Shadow

Radni dali zielone światło. Po dawnej cukrowni będzie mogło powstać nowe, wielkie osiedle

Od lat wieje tu pustką, a po dawnych zabudowaniach nie ma już śladu. Mowa o 33,9 ha terenu po dawnej gnieźnieńskiej cukrowni. Według prawa miejscowego, dotychczas mógł tam lokować się głównie przemysł. Po zmianie zapisów, na tym terenie powstać będą mogły budynki wielorodzinne i handel z usługami. Jeśli dojdzie do zabudowy tego obszaru, południe Gniezna zmieni się diametralnie.
O zmianę sposobu zagospodarowania swojego terenu wniosła do gnieźnieńskiego magistratu niemiecka spółka Pfeifer & Langen. Cukrowniczy gigant do tej pory mógł w miejscu zlikwidowanej w 2003 roku fabryki lokować tylko przemysł i usługi. Takie możliwości dawał dotychczasowy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Jednak rynek najwyraźniej nie był zainteresowany takimi inwestycjami. Teren zarastał i niszczał. Teraz spółka mająca w Polsce 4 cukrownie, widziałaby na tym terenie wielkie osiedle mieszkaniowe wraz z usługami. Stąd pomysł na zmiany w planowaniu, a 27 stycznia debatowali nad nowym planem miejscy radni. Sam temat był przedmiotem dyskusji już od dawna. Przypomnijmy, radni zmienili zapisy studium zagospodarowania przestrzennego już w lutym 2019 roku. Wtedy ruszyła już bardziej dokładna procedura planistyczna. Teraz jest jej finalny efekt w postaci projektu gotowego planu. Zdawałoby się, że temat przyszłego zagospodarowania terenu po cukrowni nikogo w Gnieźnie nie specjalnie interesuje, bowiem podczas publicznej dyskusji o projekcie planu w lipcu 2020 roku, pojawiło się raptem 7 osób – głównie mieszkańców z ulicy Polnej, która znajduje się tuż obok planowanego osiedla. Wnioskowali o „odsunięcie” linii zabudowy nowych bloków, by nie przysłaniały one ich domów. Na ostatniej prostej pojawiły się też wątpliwości jednego z właścicieli zakładu przemysłowego ulokowanego w centrum nowego oplanowania. Jak zauważył, zmiany polegające na zamianie przemysłu na budownictwo mieszkaniowe zamkną mu możliwość rozwoju. Chciałby w przyszłości powiększyć swój zakład, ale proponowane zmiany mu to uniemożliwią. Wsparła go opinią Wielkopolska Izba Gospodarcza stwierdzając, że teren po cukrowni powinien pozostać przemysłowym. Radny Paweł Kamiński zasugerował też, by miasto zainteresowało się tymi nieruchomościami i odkupiło je od niemieckiego właściciela. Radny zgadza też się z opinią WIG, że to nie tereny na osiedla tylko na przemysł.
Jak podkreśla Jarosław Grobelny, wiceprezydent miasta, nowy plan to dobre wieści choćby dla budżetu Gniezna. Na mocy starego planu z 2008 roku, miasto musiałoby zapłacić spółce roszczenie za zaplanowane tam drogi. Kosztowałoby to prawie 1,5 mln złotych. Przy nowej propozycji planu magistrat „dogadał” się ze spółką, że ta roszczenie za zaplanowane na jej nieruchomości gminne drogi ograniczy do symbolicznej kwoty. Dodatkowo miasto stało się właścicielem dróg według starego planu. Były one szersze. W nowym planie są one węższe, dzięki temu magistrat wolne skrawki nieruchomości będzie mógł odsprzedawać zainteresowanym podmiotom, które będą mogły powiększyć tym kosztem swoje działki.
*Radni: „Ten teren to już centrum miasta. Gdzie tu przemysł?”*
Daleko posuniętego sceptycyzmu do pomysłu, by w miejsce po cukrowni wrócił przemysł, nie podziela większa część rady. Jak zauważył radny Tomasz Dzionek, wszystko właśnie weryfikuje rynek. „Mieszkaniówka” w Gnieźnie i w Polsce zalicza właśnie „boom”, więc właściciel terenu chce wyjść naprzeciw temu trendowi. Poza tym przy ul. Okulickiego powstało już kilka budynków wielorodzinnych. Hale produkcyjne za ich oknami byłyby kuriozalne. – To nie jest superatrakcyjny teren przemysłowy. Ma wiele wad, jak usytuowanie. To nie jest teren na peryferiach. Nawet kiedyś tak myśleliśmy, ale próbowaliśmy wysłać tam kilku przedsiębiorców, łącznie z firmą Kirchoff, która u nas zainwestowała. Firma jednak nie zdecydowała się tam inwestować, a wybrała ulicę Cegielskiego w strefie ekonomicznej. Potencjalny amerykański inwestor też z tej oferty nie skorzystał – wyjaśnia wiceprezydent Grobelny, a pomysł radnego Kamińskiego o wykupie tych gruntów nazwał irracjonalnym w obliczu faktu, że miasto ma swoją dzielnicę przemysłową na Kawiarach z wolnymi działkami. Zwraca uwagę też na ilość wcześniej dopuszczonych funkcji na terenie po cukrowni i garbarni. Tu jest nie tylko przemysł, ale też handel, usługi, szkolnictwo i budynki wielorodzinne. – Wstawianie tam przemysłu za okna mieszkańców, byłoby uciążliwe – zauważa Grobelny. Wiceprezydent podkreślił, że plan przygotowywali planiści zewnętrzni, bardziej skupieni na jego funkcjonalności. Sam plan ewoluował, także pod wpływem składanych do niego uwag różnych podmiotów, które w części zostały uwzględnione.
– Na pewno nie może tam być teren przemysłowy, to jest centrum miasta! – ożywił się radny Jan Budzyński. – O czym my dyskutujemy, chcemy tam wstawiać jakiś przemysł? Produkcje? To niepoważne – dodał. Radny Marek Bartkowicz stwierdził, że im więcej domów tym lepiej, jednak niepokoi go, że teren ten był przez dziesiątki lat zanieczyszczany odpadami pocukrowniczymi i pogarbarskimi. Budowę tu domów uważa za problematyczną. Radna Anna Krzymińska stwierdziła: – Bardzo się cieszę, że w tych czasach nie mamy już trucicieli w rejonie południa Gniezna. Przemysł? Przecież to już centrum miasta. Mamy obrzeża, strefę przemysłową. Tam są właściwe miejsca dla przemysłu – dodała. Na koniec dyskusji do radnego Kamińskiego i opozycji w radzie głos skierował Tomasz Budasz, prezydent miasta. Wytknął on im, że jeszcze nie tak dawno wnioskowali, by nie zezwalać na budownictwo wielorodzinne w sąsiedztwie jednorodzinnego. – A dziś chcą wpakować przemysł tam, gdzie jest mieszkaniówka. Nie rozumiem tego – pokręcił głową. Dodał, że ten plan jest korzystny dla wszystkich mieszkańców tamtej okolicy, by nic im uciążliwego nie wyrosło za oknami. – W taki sposób, to my zawsze będziemy w tym Gnieźnie z tyłu – podsumował przedmówców Paweł Kamiński. Ostatecznie plan poparło 16 radnych, 4 było przeciw, 3 wstrzymało się od głosu. ALEKSANDER KARWOWSKI