Radni przeforsowali swój pomysł na świetlicę

Z dniem pierwszego marca ma zostać powołana świetlica środowiskowa w Trzemesznie. Ma ona zastąpić zlikwidowaną z inicjatywy radnych Placówkę Wsparcia Dziennego. Jednak jak się okazało, burmistrz Trzemeszna miał inną koncepcję funkcjonowania nowej świetlicy niż rada miejska. Do biura RM wpłynęły dwa projekty uchwał w sprawie powołania świetlicy środowiskowej. Jeden autorstwa burmistrza, drugi grupy radnych.
Oba projekty były omawiane na połączonym posiedzeniu komisji 21 grudnia. Projekt złożony przez Krzysztofa Derezińskiego, burmistrza Trzemeszna przygotował jego zastępca Dariusz Jankowski. Świetlica miała zostać powołana jako jednostka organizacyjna gminy. Pracami placówki miała kierować osoba wybrana w konkursie. Natomiast obsługę finansową świetlicy prowadziłby Urząd Miejski. Natomiast projekt złożony przez grupę radnych zakładał powstanie świetlicy środowiskowej, która podlegałaby bezpośrednio pod Ośrodek Pomocy Społecznej i jej dyrektora – Lucynę Buzałę, co by oznaczało wyeliminowanie potrzeby powoływania kierownika, czy odrębnej obsługi księgowej dla świetlicy. Podczas dyskusji radnych na ten temat żaden głos nie poparł wizji pracy świetlicy zaproponowanej przez burmistrza. Zbigniew Matelski, przewodniczący Komisji Rewizyjnej**m.in.**mówił, że**dotychczasowe funkcjonowanie Placówki Wsparcia Dziennego było zbyt kosztowne jeśli chodzi o koszty osobowe. Radny powoływał się na dane z 2016 roku, gdzie ogólny koszt działalności PWD wyniósł 230 867 złotych, z czego 54% wyniosły koszty osobowe. – Są to bardzo wysokie koszty. Analizy ich posłużyły temu, aby zaproponować inne rozwiązanie, które zracjonalizuje wydatki w tym zakresie – mówił m.in. Z. Matelski. Radny Grzegorz Koperski stwierdził, że nie zgadza się z projektem zaproponowanym przez burmistrza, ponieważ jest to odtwarzanie czegoś, co zostało zlikwidowane. – Porównując te dwa projekty, nie wiem dlaczego w tym pierwszym jest próba utworzenia czegoś, co 24 dni temu zlikwidowaliśmy w wyniku niejasnych sytuacji. Dla mnie to jest delikatnie rzecz biorąc niegospodarność. Powoływanie kierownika za kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie dla dwóch osób pracujących tam na pół etatu, skoro pani dyrektor OPS może podjąć się tego bez ponoszenia dodatkowych kosztów – mówił G. Koperski. Swoje stanowisko przedstawił również Sławomir Peno, stwierdzając, że ponowne powoływanie tego samego jest bezsensowne. Mówił także, że proponował burmistrzowi rozmowy na temat przyszłości funkcjonowania świetlicy, jednak burmistrz nie znalazł dla niego czasu. – Ja nie będę klęczał przed gabinetem burmistrza i prosił o spotkanie. Jeżeli nie było odpowiedzi, przygotowaliśmy projekt swojej uchwały i uważam, że takie rozwiązanie jest najlepsze – mówił S. Peno. Podczas opiniowania projektów nikt z radnych nie poparł projektu burmistrza. Zdecydowana większość poparła projekt radnych. Uchwała w sprawie świetlicy trafiła pod obrady 31 stycznia. Radni głosowali tylko nad projektem zgłoszonym przez grupę radnych, ponieważ Krzysztof Dereziński wycofał swój projekt uchwały. Przed głosowaniem radny Grzegorz Koperski ponowił pytanie, jakie zadał także podczas komisji (nie uzyskał wówczas odpowiedzi), a dotyczące odprawy, jaką otrzymała kierownik PWD po likwidacji placówki. Radny miał wątpliwości, czy taka odprawa była należna. Krzysztof Dereziński, burmistrz Trzemeszna podkreślił, że kierownik PWD została zwolniona zgodnie z obowiązującym prawem w sytuacji, gdy likwidowane jest miejsce pracy. – Ale likwidacja była wynikiem jej działania – nie ustępował radny. Burmistrz wyjaśniał, że kierownik PWD otrzymała odprawę taką, jaka jej przysługiwała. – Przegralibyśmy w sądzie pracy. Pani kierownik nie została zwolniona dyscyplinarnie, tylko została zlikwidowana placówka, której do końca była pracownikiem – mówił K. Dereziński. Podczas głosowania za przyjęciem uchwały o powołaniu świetlicy środowiskowej podlegającej OPS w Trzemesznie zagłosowano jednogłośnie. Podczas obrad komisji jak i sesji dyskusji przysłuchiwał się mąż byłej kierownik PWD, która nie zgadza się z wnioskami wypracowanymi przez komisję kontrolującą PWD.Kierownik PWD podważa protokół pokontrolny zespołu powołanego przez burmistrza, jak i zastrzeżenia Komisji Rewizyjnej. W obszernym piśmie, jakie Agnieszka Bilewska złożyła do burmistrza Trzemeszna stwierdza ona, że wszelkie zarzuty są bezpodstawne, a jej osoba jak i PWD jest szkalowana. – W świetle informacji zawartych w protokole kontroli instytucjonalnej jak również na podstawie przesłanych kolejny raz wyjaśnień dotyczących rzekomych nieprawidłowości oczekuję publicznego przeproszenia za wyrządzone krzywdy oraz liczę, że organ samorządowy prowadzący placówkę stać będzie na przekazanie opinii publicznej, że oszczerstwa na temat rzekomych nieprawidłowości w PWD były przekazywane radnym jak i opinii publicznej stronniczo i na podstawie fałszywych tez! – napisała m.in. A. Bilewska. RENATA PAŁUCKA